Pokazywanie postów oznaczonych etykietą depilacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą depilacja. Pokaż wszystkie posty

Łagodny krem do depilacji od Coloris

Hej, hej!
Miało padać,śnieg, zimno,zawieruchy... Nie wiem jak u Was, ale u mnie piękna, wiosenna pogoda ;).
W związku z tym mam ochotę na lekki post, z krótką recenzją, co Wy na to?

Mowa dziś będzie o łagodnym kremie do depilacji miejsc wrażliwych od Coloris:


Cały zestaw zapakowany jest w kartonik, oprócz tubki z kremem, szpatułki znajdziemy jeszcze ulotkę z informacjami o produkcie. Całość prezentuje się ładnie, schludnie, tak wiosennie, nieprawdaż?
Czyli na pierwszy rzut oka jest dość milo :).


Jednak czy jest miło? 
Otóż nie! Krem ten nie działa na żadnego rodzaju włoski. O ile fakt, że nie podołał grubszym jestem w stanie znieść, to to, że takie malutkie, cieniutkie też go przerosły już nie... Nawet najdelikatniejsze włoski nie były przez niego usunięte, tylko takie jakby spalone, poskręcane, nieprzyjemne w dotyku coś zostawało... OKROPNE!
Tyle dobrego, że nie podrażnił, ani nie śmierdział jakoś bardzo.

Skład:

Nie polecam! Unikajcie jak tylko możecie...

Zestaw do depilacji twarzy od Coloris

Hej!
Dziś będzie o depilacji. Depilacji twarzy.
Zazdroszczę dziewczynom, które nie mają problemów z wąsikiem. Mój niby nie jest widoczny (chyba, że z bardzo bliska), ale sama świadomość, że on jednak JEST mnie deprymuje. Na dodatek nie potrafię go usunąć woskiem - nie wychodzi mi xd i tak zostaje a skóra podrażniona. A więc najlepszym rozwiązaniem jest krem.
W tym wypadku z pomocą przyszła mi firma Coloris i jej zestaw do łagodnej depilacji twarzy.


Cały zestaw skalda się z kartonika, dwóch tubek - z kremem do depilacji i balsamem łagodzącym po, a także ulotki/instrukcji i szpatułki.
Sam kartonik prezentuje się całkiem przyjemnie, prosto i na temat, nie mam co do niego zastrzeżeń.


Tak samo tubki - mają prostą grafikę, ładne kolory. Szkoda, ze zakrętki są odkręcane zamiast zamykane np na zatrzask - byłoby to wygodniejsze. Z tubki łatwo wycisnąć odpowiednią ilość produktu, a za pomocą szpatułki (która jest odpowiednio mniejsza niż przy standardowych kremach do depilacji) łatwo produkt umieścić na twarzy.


Krem do depilacji:
- faktycznie jest dość delikatny, jednak mimo wszystko skuteczny
- nie śmierdzi tak bardzo jak inne kremy do depilacji
- nie podrażnił mi skóry nawet gdy przetrzymałam go dłużej (ok 15 min) na twarzy
- bezbolesny zabieg

- nie zauważyłam jednak by wpłynął na szybkość wyrastania nowych włosków
- nie ma mowy o regenerowaniu czy nawilżaniu jakie obiecuje producent ;)

Skład kremu:

Balsam po depilacji:
- nie opóźnia wzrostu włosków po depilacji
- nie odżywia
- nic nie robi
- potrafi zapychać :/

Skład:

Jak widać z tego zestawu jestem zadowolona połowicznie. Balsam jest do wyrzucenia, ale krem jest całkiem przyjemny. Biorąc pod uwagę cenę - ok 10 zł - uważam, że to całkiem przyjemny produkt :).


Macie problem z wąsikiem? Jak sobie z nim radzicie?

Balsam do golenia od AA

Hej!
Przez tą pogodę popadam co trochę w jakieś stany apatii i źle sypiam... Nie lubię jak tak wieje.. Zawsze coś złego musi się stać. Na szczęście zafundowałam sobie motywujący kopniak w tyłek i znów działam! Jej! :)
Praca z maluchami - to jest to! :)

Ale dziś nie o tym miałam... Tylko o pewnym balsamie do golenia od firmy AA. Oto on:


Balsam znajduje się w plastikowej butli z pompką - bardzo fajne rozwiązanie w kąpieli :).  Zwłaszcza, że pompka działa bez zarzutu - lubię ją.
Nie podobają mi się jednak w tym balsamie etykiety - brzydkie i już (dla mnie).


Z tyłu wszystkie informacje wraz z instrukcją obsługi w obrazkach ;). Jakby komuś nie chciało się czytać...
 

Balsam ma kremową konsystencję - właściwie bardziej przypomina mi produkt pielęgnacyjny niż coś do golenia. Tyle że się nie wchłania, a przynajmniej ja tego nie zauważyłam. Rozsmarowuje się bez problemu.
Jednak dla mnie on nic nie robi... No dobrze, może daje trochę lepszy poślizg maszynce - ale bez przesady, podobny daje żel pod prysznic. Nie zmiękcza włosów, zapycha maszynkę, ciężko spłukać jego resztki z nóg a na dodatek zaczęły mi wyskakiwać po nim krosteczki...
Producent zapewnia działanie pielęgnacyjne - ja go nie zauważyłam..
Ogólnie uważam ten balsam za taki mały koszmarek. Nie polecam.

Skład:


Miałyście z nim do czynienia?


Kojący balsam - kompres po depilacji?

Hej!
Dziś będzie po raz ostatni recenzja produktu od Eveline do depilacji. Było o kremach, olejku, pora na balsam, który jak cała seria obiecuje wiele, bardzo wiele....


Balsam dostajemy w 125 ml tubce z nieprzezroczystego plastiku. Zużycie określamy 'na wagę'. Etykieta tak jak w innych produktach tej serii - może być.
Zamknięcie typu 'klik' działa bez problemu, balsam nie zbiera się w nakrętce.
Dzięki tubce balsam bardzo łatwo wydobyć z opakowania do ostatniej kropli.


Zapach bardzo delikatny, szybko znika zarówno z ciała jak i pamięci.
Konsystencja typowo balsamowa - nie za rzadka, nie za gęsta, łatwo się rozsmarowuje go po ciele. Wchłania się też dość szybko, pozostawia jednak nieklejącą się, nie upierdliwą warstewkę.

A jeśli chodzi o działanie - producent obiecuje wiele:

1. Fakt, balsam nadaje efekt aksamitnie gładkiej nogi, domyślam się, że efekt ten zawdzięczamy parafinie.
2. Nie koi i nie łagodzi podrażnień.
3. Wygładza - ale jak dla mnie to to samo co punkt 1 :/
4. Nie nawilża.
5. Nie zmiękcza i nie uelastycznia naskórka.
6. Nie zauważyłam regeneracji.
7. Nie jestem w stanie tego sprawdzić.
8. Nie wydaje mi się by zatrzymywał wodę w komórkach.
9. Brak działania na koloryt skóry.

+ 10. Tylko na łydkach nie mam krostek po stosowaniu go!

Czyli z 9 obietnic mamy 2 pewne, gdzie na mój gust mowa jest o tym samym...


Nigdy więcej po niego nie sięgnę.

Depilacja z Eveline

Hej!
Po weekendzie i znów będę miała dla Was mało czasu :(. Przepraszam, ale mój plan jest naprawdę bardzo niefajny... Mam od rana do nocy (20,21) a w międzyczasie mam przerwy, jednak mój telefon nie posiada opcji: internet, więc nie mogę tego czasu w ten sposób wykorzystać...

Jako, że w weekend pojawiło się denko, a w nim produkt do depilacji nóg od Eveline, dziś przybywam z jego recenzją. Kto jest ciekawy czy spisał się lepiej niż jego brat do depilacji okolic bikini/pach rękaw w górę! ;)

Oto więc on:

Opakowanie podobne do opisanego już przeze mnie wcześniej - całkiem ładne, muszę przyznać.
W środku znajdziemy tubę z kremem i szpatułkę.


Krem dodatkowo zabezpieczony jest sreberkiem - fajna sprawa, mamy całkowitą pewność, że jesteśmy jedynymi użytkownikami tego produktu ;).


Krem ma biały kolor i konsystencje w sam raz - szczerze mówiąc dla mnie wszystkie kremy do depilacji mają taką samą, nie spotkałam się jeszcze z takim który byłby zbyt gęsty lub zbyt rzadki.
Bez problemu aplikujemy go na nogi szpatułką, jednak gdy chcemy mieć pewność, że dobrze zadziała trzeba go dać taką warstwą by nogi były bielutkie - bez prześwitów.
I tutaj mamy pewien minus - by w ten sposób pokryć całe nogi zużyłam tubkę kremu... A wiec całe opakowanie zużyłam na jeden raz.


Na szczęście krem jakoś nie śmierdzi za bardzo, co jest ciekawe bo do tej pory wszystkie kremy do depilacji zawsze śmierdziały tak samo mocno.
I co najważniejsze - działa! Ale pod warunkiem że pokryjemy dokładnie nogi tak jak powiedziałam wcześniej i przetrzymamy go trochę dłużej niż zaleca producent czyli zamiast 3 min - 10/15 min.
Zyskujemy gładką i nie podrażnioną skórą.
Niestety nie na długo, u mnie efekt utrzymał się tak długo jak przy goleniu maszynką, a zabawy było dużo więcej.

A więc, krem ten okazał się dużo lepszy niż jego braciszek, jednak nadal 'szału nie ma'.


Multiregenerujący olejek po depilacji

Hej!
Przybywam ze smutnymi wieściami. Będzie mnie teraz trochę mniej. Od poniedziałku zaczęłam zajęcia na uczelni, które trwają od rana do wieczora, w międzyczasie mam przerwy w których będę pracować. Mam nadzieję, że mi to jakoś wybaczycie. W miarę sił i możliwości będę Was jednak odwiedzać i odpowiadać na Wasze komentarze tutaj :*.

A na dziś przygotowałam dla Was recenzję olejku po depilacji od Eveline.
Coraz bardziej zraża mnie do siebie ta firma i coraz bardziej wkurzają te obietnice 4,5,6 7, 50 w 1...
Muszę Wam się przyznać, że aż nie chce mi się po dany produkt sięgnąć jak widzę coś takiego :/.
Jednak skoro juz taki produkt widnieje w moich zapasach to go używam. Jak się spisuje? Czytajcie dalej :).


Ładny kartonik skrywa w swoim wnętrzu plastikową buteleczkę pełną olejku. Szkoda strasznie, ze buteleczka jest odkręcana, bo jest to irytująca czynność gdy ma się tłuste od olejku ręce.


Obietnice producenta:
Złoty kompleks 7 najcenniejszych dla skóry olejków pielęgnacyjnych i regenerujących.
Działa kojąco, naprawczo i odżywczo, pozostawiając skórę aksamitnie gładką i elastyczną.
Multiregenerujący olejek po depilacji 8 w 1 ZŁOTY KOMPLEKS 7 OLEJKÓW + WITAMINA E to innowacyjny kosmetyk łączący działanie wielu naturalnych substancji intensywnie odżywiających skórę. Olejek ma zbawienny wpływ na skórę po depilacji, doskonale przywraca jej równowagę
i spektakularnie poprawia wygląd. Zaawansowana formuła wzbogacona drogocennymi olejkami błyskawicznie koi i łagodzi podrażnienia, intensywnie nawilża i regeneruje, dzięki czemu skóra staje się elastyczna i aksamitnie gładka.
SKŁADNIKI AKTYWNE
OLEJEK ARGANOWY
– zwany płynnym złotem i bioeliksirem młodości, ma wszechstronne działanie regenerujące skórę. Zawiera odżywcze kwasy omega-6 i omega-9. Przyspiesza odnowę komórkową, poprawia wygląd skóry, odmładza, ujędrnia i uelastycznia skórę.
OLEJEK RUMIANKOWY
koi i łagodzi podrażnienia, przynosi ulgę przesuszonej skórze. Zapobiega powstawaniu zaczerwienień. Przyspiesza regenerację naskórka.
OLEJEK LAWENDOWY
pozwala skórze odzyskać równowagę, łagodzi podrażnienia. Intensywnie nawilża i nadaje skórze aksamitna gładkość.
OLEJEK SOJOWY
dzięki zawartości lecytyny i nienasyconych kwasów tłuszczowych jednocześnie nawilża, odbudowuje naskórek i zmniejsza widoczność niedoskonałości skóry. Jest bogatym źródłem witaminy E, która zapewnia skórze młody wygląd.
OLEJEK Z NAGIETKA
doskonale wygładza, nawilża pozostawia na skórze ochronny filtr. Poprawia koloryt i wzmacnia naczynia krwionośne oraz mikrokrążenie.
OLEJEK SŁONECZNIKOWY
stymuluje odnowę naskórka i tworzenie nowych komórek, wzmacnia barierę hydrolipidową, pozostawiając skórę nawilżoną na długo.
OLEJEK ROZMARYNOWY
ma właściwości ściągające i normalizujące. Pielęgnuje, odżywia i stymuluje mikrokrążenie.
WITAMINA E
– zwana witamina młodości hamuje działanie wolnych rodników. Redukuje oznaki starzenia się skóry
i widocznie poprawia jej kondycję.

SPEKTAKULARNY EFEKT AKSAMITNIE GŁADKIEJ SKÓRY!
Wysoka zawartość składników kojących i pielęgnacyjnych minimalizuje ewentualne podrażnienia skóry powstałe w trakcie depilacji.

Skład:

Olejek jak dla mnie nie ma zapachu i jest raczej lekki. Muszę przyznać, że dość szybko się wchłania i wystarczy go odrobinkę by rozprowadzić na duże powierzchnie ciała. Dzięki temu produkt zyskuje na wydajności, będę go chyba wieki miała jeśli nie wymyślę jakiegoś alternatywnego zastosowania ;).


Olejek jak to olejek zostawia delikatną warstwę na skórze, takie charakterystyczne dla parafiny wygładzenie, które na szczęście nie jest lepiące i jakieś niekomfortowe. Jednak dla osób, które nie lubią takiej warstwy to będzie minus.
Olejek stosowany po depilacji faktycznie łagodzi podrażnienia. Jednak nie mamy co liczyć na spektakularne nawilżenie, czy odżywienie naszej skóry. Efekt wygładzenia również jest krótkotrwały.

Także - jeśli potrzebujemy czegoś łagodzącego po depilacji to ten produkt się do tego nadaje i radzi sobie całkiem nieźle, jeśli jednak oczekujemy czegoś więcej to możemy tego nie dostać.

Miałyście z nim do czynienia?

Och Eveline, bubelku ty...

Muszę wam powiedzieć, że no nie lubię takich postów, no nie lubię. Wolę się dzielić jakimiś dobrymi produktami a nie bublami jak ten dzisiaj. Bo to bubel, mówię na wstępie, żeby nie przeczytać w komentarzach - 'och, super! skuszę się na niego'
taaa...

No więc bubel w opakowaniu:

Ładne, nie?
A teraz wygląd tubki:


Smukła, dobrze się ją trzyma w dłoni. Ładna grafika, szpatułka dobrze wyprofilowana - ładnie się nią krem nakłada i dobrze zbiera później krem...


Widzicie już szkopuł? Taaak właśnie! Zbiera krem! A co z włosami? Ano w większości zostają na miejscu...

I co z tego że krem taki fajny? Że nie śmierdzi za bardzo? Że ładnie się go nakłada? Że nie podrażnia?
Skoro nie robi tego co robić ma! A przecież tylko tyle od niego wymagam... W tym wypadku to AŻ tyle.



Skład:

Nie chce mi się o nim pisać nic więcej nawet..
Po prostu nie jest tego wart.

Włosom mówię precz - ananasowo i hipoalergicznie

Spokojnie! Nie tym na głowie ;)

Dziś będzie o plastrach do depilacji, które całkiem nieźle sobie radziły z moimi nogami (tylko tam jestem w stanie odważyć się na plastry + wąsik xd). 
Oto one:


Można je kupić w Naturze lub w sklepie internetowym Coloris, nie są drogie (ananasowe - 8 zł, hipo - 13), a jak dla mnie ich jakość jest konkurencyjna wobec np plastrów Veet.
O ile grafika opakowania wersji hipoalergicznej jest w porządku wobec mnie, to zadziwia mnie tyłek na wersji ananasowej... Tyłek też się goli?


Wosków hipoalergicznych jest aż 48 (różnej wielkości, od dużych, po małe do twarzy), natomiast ananasowych 12 (tylko duże).
W każdym z opakowań znajdziemy dodatkowo po 2 nasączone w olejku chusteczki, pomagają nam pozbyć się resztek kleju i instrukcje.

Wersja hipoalergiczna jak dla mnie ma mocniejszy klej, lepiej wyrywa dzięki temu włoski, natomiast ananasowa jest delikatniejsza, jednak radzi sobie też nie najgorzej.
Hipoalergiczna nie pachnie w ogóle, natomiast ananasowa to prawdziwy, soczysty ananas - ten zapach nie ma w sobie w ogóle chemii! Coś miłego przy tak niemiłej czynności ;).


Wersja ananasowa starczyła mi na dokładne usunięcie włosków z ud. Miałam dzięki niej spokój na długo, wydaje mi się że ok 2 tygodni (chociaż w niektórych miejscach włoski nie odrosły wcale).
Wersja hipoalergiczna natomiast starcza na odpowiednio większe powierzchnie ciała - usuwam nią wąsik, włosy na plechach W., również nogi.

Po depilacji skóra oczywiście jest podrażniona, ale szybko wraca do siebie. Wiadomo, że jest to szok dla mieszków włosowych i chodzimy z godzinę/dwie z czerwonymi kropkami - mi to nie przeszkadza, ponieważ depilacje wykonuje jedynie wieczorem.
Po zabiegu nie stosuje balsamów, wystarcza, że przetrę ciało tymi chusteczkami nasączonymi w olejku. Rano skóra jest już 'normalna' a ja mogę się cieszyć gładkością (jest takie słowo? ;)) na dłużej.

Składy:

Używacie plastrów do depilacji?