Nagietek raz jeszcze

czyli znowu coś do serii Babunia prawdę ci powie :)

Jeśli nie pamiętacie, TU macie wcześniejszy wpis m.in. o nagietku :)
Tym razem w toniku.
Czyli koimy i regenerujemy!


1 łyżeczkę soku z cytryny mieszamy z zaparzonymi 2 łyżkami suszonych kwiatków nagietka w ½ szklance wody
Następnie odcedzamy, przelewamy do czystej buteleczki i przemywamy twarz ;)
Prawda, że proste?

Moja skóra jest bardzo świeża po tym toniku, dodatkowo zauważyłam zmniejszenie zaczerwienienia moich policzków i szybsze gojenie wszelkiego rodzaju wyprysków.

Tonik ten można również wykorzystać jako sposób na poranne przemycie twarzy.
Polecam wykorzystanie patentu Korneli- link :)
Czyli maczamy w toniku płatki kosmetyczne, wkładamy je do woreczka i mrozimy, rano wyjmujemy tyle ile nam potrzeba, jemy śniadanie i już lekko rozmrożonymi przemywamy twarz (świetne orzeźwienie!)

3 komentarze:

  1. też kiedyś robiłam taki tonik, muszę do niego wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajny jest bo prosty w zrobieniu i działa :)

      Usuń

Jestem wdzięczna za każdy pozostawiony komentarz, mam nadzieję, że miło spędziłeś czas czytając mojego bloga :)