Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Original Source. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Original Source. Pokaż wszystkie posty

Oryginal Source po raz trzeci i ostatni

Już sam tytuł mówi o tym jakie wyrobiłam sobie zdanie o tej marce. Ja wiem, że jest kochana za zapachy, które tworzy - muszę przyznać całkiem całkiem. Jednak znam wiele tańszych marek, które również mają genialne zapachy, lepsze opakowania (no bo serio? dlaczego ten plastik musi być taki twardy? jeszcze żel jak żel, ale piling to była katastrofa, miałam olbrzymie trudności by go wydobyć mniej więcej w ostatniej 1/3 opakowania...) i niższą cenę. Podsumowując - nie rozumiem ich fenomenu i sama raczej nie kupię, żadnego z ich produktów.

Dziś więc prezentuje ostatni mój produkt od nich, czyli żel o zapachu MANGO I MACADAMIA


Żel ten tak samo jak inne umieszczony jest w przezroczystym opakowaniu z twardego plastiku. Żel stoi na głowie xd, niestety w otwarciu zbiera się woda.


Żel muszę przyznać - pachnie super, bardzo spodobał mi się ten zapach, jednak nie utrzymuje się on na skórze, w łazience też nie (a mięta KLIK długo dawała o sobie znać).
Dla mnie podstawową rzeczą jest że żel ma myć - proste nie? A tutaj miałam wrażenie, że nie jestem czysta, trochę tak jakbym była się samą wodą... Na prawdę nieprzyjemne uczucie....
Żel słabo się pieni i nie zachwyca wydajnością - szybko znika z opakowania.
No i niestety żel ten ma jeszcze jedną wadę - strasznie wysusza moją skórę! Bardziej nawet niż kąpiel czekoladowa, nie wspominając już o żelu pilingującym, który w ogóle nie wysuszał.

Podsumowując, ten żel mnie nie zachwycił, jedyną rzeczą, którą w nim polubiłam był zapach... Trochę mało, co?

A jakie są Wasze odczucia na jego temat?
I jak tam Wasz sylwester? :)

Pozdrawiam
Żan

Czekoladowa kąpiel przełamana nutką mięty

Witam witam! Dziś będzie kąpielowo - jak wiecie, uwielbiam mieć chwilę dla siebie by otoczyć się morzem piany i zapachu!
Czy byłam zachwycona produktem od  Oryginal Source? Czytajcie dalej :)

Oto i on:
Butelka przypomina trochę taką na mleko, nie uważacie? :)
Ogólnie tu się  nie mogę do niczego przyczepić - widać ile produktu zostało, tutaj twardy plastik nie przeszkadza bo i tak łatwo wydobyć produkt przez duży otwór.

Zapach - czekoladowo - miętowy i nic dodać nic ująć! Spodobał mi się.


Skład:

A jak odczucia po-kąpielowe? :)
Otóż płyn ten świetnie się pieni, po rozpuszczeniu zapach trochę traci na intensywności jednak nadal jest wyczuwalny - nie znika zupełnie co się mu ceni :).
Uprzyjemnia czas kąpieli jednak delikatnie wysusza skórę, na szczęście bardzo delikatnie.
Jest zadowalająco wydajny, butelka starczyła mi na 10 kąpieli.

Miałyście go może?

Pozdrawiam
Żan

Poranne orzeźwienie z Original Source

Jak już Wam pokazywałam ze spotkania blogerek w Kazimierzu przywiozłam masę kosmetyków. Jedną z firm od których dostałyśmy upominki była Original Source. Zawsze byłam ciekawa tych żeli, ponieważ wszędzie ich pełno i zgarniają bardzo dużo pozytywnych recenzji. A więc od razu po przyjechaniu do domu miętowy żel powędrował pod prysznic. Jak się spisał? czytajcie dalej :)

Oto i on:



Podobają mi się te butelki, stawia się je na 'głowie' a więc można zużyć cały produkt. Plastik jest przezroczysty dzięki czemu wiemy ile nam jeszcze kosmetyku zostało. A etykiety od zawsze mi się podobają - niby bardzo proste ale przyciągają wzrok :)
A co do minusów: dla mnie plastik jest zbyt twardy przez co ciężko mi było wycisnąć ten żel-piling i zdarza się, że woda zbiera się w korku.



Ale przejdźmy dalej, konsystencja jest dość zbita, nie wiem czy tylko ja nie potrafię go używać czy z nimi tak po prostu jest - muszę go bardzo dużo nałożyć by się wypilingować... Na dodatek piling ten nie należy do mocnych ( a ja takie lubię) - w sumie, to prawie go nie czuję..
Plus za to że nie wysusza skóry i dość ładnie się pieni.
Za co jednak go lubię? Za zapach! Który pobudza mnie podczas porannego prysznica. Na prawdę mocna mięta :) To mi się podoba!

I to by było na tyle :) Czy kupię go? Raczej nie..

Dziękuje Original Source za ten upominek i możliwość przetestowania produktu.


Pozdrawiam
Żan


Ps.
Jakby ktoś nie zauważył, fakt, że otrzymałam ten kosmetyk za darmo nie wpłynął na moją recenzję.