Poranne orzeźwienie z Original Source

Jak już Wam pokazywałam ze spotkania blogerek w Kazimierzu przywiozłam masę kosmetyków. Jedną z firm od których dostałyśmy upominki była Original Source. Zawsze byłam ciekawa tych żeli, ponieważ wszędzie ich pełno i zgarniają bardzo dużo pozytywnych recenzji. A więc od razu po przyjechaniu do domu miętowy żel powędrował pod prysznic. Jak się spisał? czytajcie dalej :)

Oto i on:



Podobają mi się te butelki, stawia się je na 'głowie' a więc można zużyć cały produkt. Plastik jest przezroczysty dzięki czemu wiemy ile nam jeszcze kosmetyku zostało. A etykiety od zawsze mi się podobają - niby bardzo proste ale przyciągają wzrok :)
A co do minusów: dla mnie plastik jest zbyt twardy przez co ciężko mi było wycisnąć ten żel-piling i zdarza się, że woda zbiera się w korku.



Ale przejdźmy dalej, konsystencja jest dość zbita, nie wiem czy tylko ja nie potrafię go używać czy z nimi tak po prostu jest - muszę go bardzo dużo nałożyć by się wypilingować... Na dodatek piling ten nie należy do mocnych ( a ja takie lubię) - w sumie, to prawie go nie czuję..
Plus za to że nie wysusza skóry i dość ładnie się pieni.
Za co jednak go lubię? Za zapach! Który pobudza mnie podczas porannego prysznica. Na prawdę mocna mięta :) To mi się podoba!

I to by było na tyle :) Czy kupię go? Raczej nie..

Dziękuje Original Source za ten upominek i możliwość przetestowania produktu.


Pozdrawiam
Żan


Ps.
Jakby ktoś nie zauważył, fakt, że otrzymałam ten kosmetyk za darmo nie wpłynął na moją recenzję.

20 komentarzy:

  1. Ja miałam kiedyś żel pod prysznic z tej firmy i średnio przypadł mi do gustu szczerze powiedziawszy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja uwielbiam firmę Original Source- żel pod prysznic malinowy i właśnie ten-miętowy to są dwa moje ulubieńce i szczerze powiedziawszy nie przeszkadza mi to że mają faktycznie twarde opakowanie :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Te kosmetyki mają raczej przeciętne właściwości, ale uwielbiam tą firmę za zapachy :) nie wszystkie trafiają w mój gust, ale niektóre są świetne

    OdpowiedzUsuń
  4. lubie te zele ..zapachy sa nietuzinkkowe....mieta i wanilia duet doskonały :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię żele OS za ich niebanalne zapachy, tej wersji jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze go nie używałam ;)
    A ta papryczka w doniczce to żywa? ;) co to za okaz?

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapachy maja boskie, ale peelingu nie próbowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam wrażenie że zapachy to ich jedyny atut...

      Usuń
  8. Lubię tę serię, trzeba wypróbować i ten zapach. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam jeszcze od nich żeli :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapachy mają super, mój ulubiony to chyba malina z wanilią :) A peelingu nie miałam, ale to chyba dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Aż sprawdzę zapach. Cudów zdziałać nie musi, byle pachniał ładnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale skoro zwie się pilingiem mógłby coś działać w tym kierunku ;)

      Usuń
  12. Zastanawiam się co Wy widzicie w tym żelu? Sama do rozdania kupiłam go, ale dla siebie nigdy bym nie kupiła. wole naturalne zapachy, owocowe żele nie dla mnie. :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zapachy maja fajne ale ja to muszę mieć porządnego zdzieraka

    OdpowiedzUsuń
  14. Kusi mnie miętowym zapachem ale czeka na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Aj, no mnie peeling nie urzekł, co pewnie zauważyłaś. Jeszcze przeżyłabym to słabe zdzieranie, ale mięta była jego gwoździem do trumny. Teraz sobie poleżakuje do lata. Może wtedy zakocham się w miętowym wietrzyku pod prysznicem.

    OdpowiedzUsuń
  16. jak ja go użyłam to.... taka galareta, fu.
    nie przypadł mi do gustu, jedyne co to fakt, fajnie sie pieni i ładnie pachnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam go ale czeka na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy pozostawiony komentarz, mam nadzieję, że miło spędziłeś czas czytając mojego bloga :)