Pokazywanie postów oznaczonych etykietą So'Bio. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą So'Bio. Pokaż wszystkie posty

Kremowy szampon regenerujący od So'Bio Etic

Hej!
Dziś będzie o szamponie do włosów marki So' Bio Etic. Szampon ten dostałam jako gratis do zamówienia w sklepu bemybio.pl
Sama nie wiem czy bym się na niego zdecydowała, ze względu na olejek arganowy. Tylko w nielicznych produktach pasuje on moim włosom, jak było tym razem? Możecie się o tym przekonać czytając dalszą część recenzji :)


Szampon znajduje się w ciekawej butelce. Kwadratowe opakowanie wyróżnia się w łazience, dzięki swojemu kształtowi może stać na każdym boku ;) Muszę przyznać, że dość wygodnie trzyma się je w dłoni, chociaż się tego nie spodziewałam. Otwieranie i zamykanie nawet z mokrymi dłońmi też nie stanowi problemu - nie musimy się obawiać, że połamiemy paznokcie...
Etykieta się nie wyróżnia, a polska naklejka pod wpływem wody szybko się odkleja.


Szampon ma faktycznie kremową, choć dość rzadką konsystencję. Potrafi uciekać przez palce, na szczęście z włosów już nie spływa. Ładnie się pieni, chociaż trzeba go jednak trochę nałożyć. Piana jest kremowa i człowiek ma wrażenie, że odżywka już nie będzie potrzebna - nic bardziej mylnego! Włosy po zmyciu szamponu są szorstkie i poplątane... Odżywka potrzebna od razu!
Jednak mocne mycie włosów na długości nie idzie w parze z mocnym myciem skalpu. Skóra głowy przez ten szampon przetłuszcza się szybciej - przymusowe codzienne mycie głowy murowane :/
Na dodatek nie pomaga dodawanie glinki, siła myjąca nie zwiększa się.
Nie ma też mowy o domyciu oleju, chyba, że będzie się myło tym szamponem włosy z 3 razy.


Zapach też nie przydał mi do gustu. Ciężko go tez opisać. Wyczuwalny jest olej arganowy, ale tez jakaś taka kwaskowatość... Dziwny jest bardzo. Na szczęście nie utrzymuje się długo na włosach, praktycznie po spłukaniu szamponu znika.

Skład:

Jak widzicie szampon ten nie przypadł mi do gustu.
Nie sprawdził się ani w oczyszczaniu skalpu, ani w oczyszczaniu długości.
Jego zapach też uważam za nieprzyjemny.

No cóż, u mnie się nie sprawdził, ale może któraś z Was go miała i Wam się spodobał?

Nagietkowy płyn micelarny - So'Bio

Hej Kochani!
Ten post miał pojawić się wczoraj... Ale upał dał mi się we znaki i cośtam w głowie mi się chyba poprzestawiało bo nie zaznaczyłam publikacji automatycznej... Także tego ;) Nic straconego w każdym bądź razie - post nie uciekł i jest dziś! ;) A mowa w nim będzie o płynie micelarnym marki So'Bio.

Oto on:

Micel znajduje się w olbrzymiej butli (500 ml) z prostą i ładną etykietą, na której możemy dojrzeć kwiaty nagietka. Tak na prawdę oprócz ogromnej pojemności butla ta niczym się nie wyróżnia. Za to muszę ją pochwalić za wytrzymałość - mój Chrześniak ją dorwał i cisną o podłogę a jej nic!
Dodatkowy plus - otwarcie - samo się nie otworzy, jednak my zrobimy to bez problemu, bez łamania paznokci.


Producent opisuje ten produkt tak:
Ten płyn micelarny delikatnie i dokładnie oczyszcza twarz tylko jednym dotknięciem. Usuwa makijaż i brud nie podrażniając nawet wrażliwej skóry, ma działanie balansujące. Delikatna baza czyszcząca stanowiąca połączenie kojącego nagietka i nawilżającego, ochronnego aloesu koi podrażnienia i łagodzi stany zapalne skóry. Odpowiedni zarówno do oczyszczania twarzy jak i do demakijażu oczu. Skóra, dokładnie oczyszczona dzięki kojącej wodzie micelarnej z nagietkiem SO BiO, jest przygotowana lepszej absorbcji kremu nawilżającego.
Testowana pod kontrolą dermatologiczną.


I wiecie co? Ze wszystkim się zgadzam!
Micel ten świetnie oczyszcza, nie podrażnia, koi skórę i delikatnie nawilża, nie pozostawia za to żadnej warstwy. Oczy nie pieką, nie ma pandy, dodatkowo jest mój ukochany nagietek! (moja cera wyjątkowo dobrze reaguje na to ziółko)
Jakby tego było mało - na prawdę wystarcza jedno przetarcie by usunąć cały bród - a więc nie dość, że mamy wielką pojemność to jeszcze dodatkowo wielką wydajność! Będę go miała wieki i cieszy mnie to! Zupełnie mi się nie nudzi, nie chce się z nim rozstawać.
Bardzo przyjemnie pachnie - słodko, nienachalnie, nie sądzę by kiedykolwiek zaczął mnie drażnić.


Dodatkowo - naturalny skład.
Czego chcieć więcej?

Micel ten kupiłam w sklepie BeMyBio - KLIK za niecałe 50 zł/500 ml
Jak dla mnie się opłaca!

Mieliście do czynienia z tą firmą?

Przesyłka od Anulki!

Heej!
Jakiś czas temu trafiła do mnie przesyłka od kochanej mej Anulki! Jak zwykle mnie rozpieszczasz! Dziękuję Ci za to! Nie uwierzycie jakie cuda miałam okazję wypróbować!
Zresztą! Co ja Wam będę gadać, same zobaczcie! I poczytajcie, bo za używanie zabrałam się od razu i od razu Wam co nieco poopowiadam :)


Na początek - przepyszna konfitura! Takiej jeszcze w życiu nie jadłam! Ania zainspirowała mnie i w tym roku też coś pomodzę - a co! A dla zainteresowanych - KLIK do przepisu na blogu Ani.


Maska z Sylveco:

Szczerze mówiąc nie wiem co o niej myśleć.... Muszę chyba kupić całe opakowanie. To pudełeczko starczyło mi tylko na dwa razy - moje włosy spijały tą maskę! Przez co nie mogłam jej rozprowadzić, tylko musiałam ciągle dobierać... Użyta raz jako maska (pod turban) nie wywołała szału, ale może też być to winą  wcześniejszego nowego olejowania... Drugi raz, użyłam jej jak odżywki, na jakieś 2 min na włosy i spłukałam. Po wysuszeniu zastał mnie puch stulecia... ALE! po jakichś dwóch godzinach włosy się wygładziły, zaczęły błyszczeć, być miłe, a nawet bardzo miłe w dotyku! Więc jak widzicie, jestem w kropce..

A teraz kolejne śliczności:

- micel So'Bio etic arganowy - podoba mi się bardzo! Mam wrażenie, ze pachnie bardzo podobnie do wersji nagietkowej, co mnie zdziwiło, ale spodobało się - bo zapach jest bardzo przyjemny!
Świetnie zmywa makijaż (chociaż mam wrażenie, że wersja nagietkowa robi to trochę lepiej jednak...) i ogólnie jest bardzo przyjemny - nic się nie lepi, twarz czysta - czego chcieć więcej?
- szampon Planeta Organica - makadamia - ależ on pięknie pachnie! Spodobał mi się, chociaż wzbudzał skrajne emocje podczas mycia głowy ;) Jak nim myje mam wrażenie, że nie domywa mi włosów i siłą się powstrzymuje by nie być ich drugi raz, bo włosy są domyte, tylko jakieś takie dziwne w dotyku na mokro ;) Po wyschnięciu jest wszystko cacy. A skóra głowy zadowolona.
- Shea Moisture od stóp do głów - cudo z USA. Dziwna konsystencja, niby żel, ale taki jakby lepki. Niewiele potrzeba by wytworzyć całą masę piany! Skóra jest po takim myciu nawilżona i cudownie miękka! Wprost genialne do twarzy!


A na koniec herbatka i słodycze! Cała paczka pachniała mi ta herbatką! Jest cudna, aromatyczna <3
I pyszna! I teraz ją sobie popijam :).


Aniu! Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję! Jesteś niesamowita! I ciągle sobie powtarzam - jak dobrze, że wzięłam udział w green boxowej zabawie!