pojechałam z topinamburem, pogadałam o smalcu, wróciłam z zaproszeniem na zupę

Są takie dziewczyny, z którymi czas leci błyskawicznie, godziny mijają jak minuty, a ja zatracam się w rozmowach. Tak jest zawsze na blogerskich spotkaniach, a sobotnie zimowe były nie tylko udane, ono było genialne ;)


gra wstępna | zauroczenie | miłość

Marka Resibo od dawna była moim kosmetycznym marzeniem. Czaiłam się na nią i czaiłam, a jak przychodziło co do czego to nie mogłam się zdecydować na zakup - nie chciałam brać od razu wszystkiego, a decyzji nie potrafiłam podjąć ;) Na szczęście mąż zdawał sobie sprawę z moich rozterek i wykupił pół asortymentu dla mnie - taki kochany! ;) 
Mimo ogromnych chęci by rozpocząć wszystko na raz do testów podeszłam z głową (chociaż uwierzcie, przyszło mi to z trudem!). Krem do twarzy rozpoczęłam dzisiaj, bo obiecałam sobie, że najpierw wykończę Madarę, balsam do ust już prawie się kończy i zachwyt nad nim mogłyście zobaczyć na instagramie. Peeling testuję i niedługo pojawi się jego recenzja, jeśli nic się nie zmieni spodziewajcie się zachwytów, a olejek do demakijażu stoi i czeka bo jeszcze sztuczne rzęsy mi się trzymają i nie chcę się ich tak całkiem pozbywać ;) Dziś za to możecie poczytać o balsamie odżywczym. Ciekawi czy mnie zauroczył?


Madara - trio do twarzy

Stanowczo za długa wyszła mi przerwa od bloga! Mam Wam tyle do opowiedzenia, że głowa mała. Dzisiejsze trio zapowiadałam już dawno dawno temu na instagramie i najwyższa pora bym opisała je wreszcie na blogu. To co? Do roboty! ;)