Pokazywanie postów oznaczonych etykietą denko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą denko. Pokaż wszystkie posty

Denko sierpniowe

Hej!
Dziś ostatni post z serii denko! Powiem Wam szczerze, że mi ulżyło...
Teraz jak o czymś nie będę chciała pisać całej recenzji, zbiorę parę produktów i powstanie seria z mini recenzjami - co Wy na to? :)

A teraz do dzieło - oto moje zużycia z tego miesiąca:

 Nie ma tego za wiele, nawet nie chciało mi się dzielić na kategorie... Może gdyby nie wyjazd do Warszawy udałoby mi się jeszcze parę rzeczy pokończyć, a tak miałam zakaz zabierania ze sobą kosmetyków xd
No i wyszło jak wyszło ;)

A więc teraz zacznijmy od lewej strony:

1. Glinka żółta nie należy do ulubionych. Jakoś nie zauważyłam za wiele po jej użyciu, nie kupię jej więc ponownie.
2. Szampon z ekstraktem z czarnuszki opisywałam TUTAJ
3. Bardzo, bardzo fajny tonik Organic Surge też doczekał się recenzji - KLIK
4. Odleweczka (jedna z dwóch) masła Pat&Rub od Elle. Bardzo fajne, za rok na wakacje kupię pewnie całe opakowanie.

A teraz prawa:

5. Cudowna i niesamowita glinka czarna - jak działa i dlaczego tak ją wychwalam możecie przeczytać TU.
6. Balsam Nubian Heritage nie skradł mojego serca, nawilżenie dla mojej skóry okazało się słabiutkie (KLIK)
7. Muffinka wiśniowa z Pszczelej Dolinki za to mnie oczarowała, was też sądząc po komentarzach pod TYM postem
8. Tealighty z Party Lite opisałam TU
9. Mydełko z Alterra okazało się całkiem fajnym, a przede wszystkim tanim zawodnikiem w łazience. Razem z wersja pomarańczową zpstało opisane w TYM poście.

I to by było na tyle... Malutko, prawda?
Znacie coś?

Denko - LIPIEC

Hej!
To denko jest tak małe, że aż wstyd mi pokazywać ;).
Ale tak jak mówiłam wcześniej to już przedostatnie - w sierpniu kończę przygodę z pokazywaniem denek, zaczęło mnie to męczyć niesłychanie, a więc nic na siłę!

W lipcu zużyłam:

Słabiutko prawda? Za to zużyłam sporo mydeł!

Alterra poszła na wyjeździe. Myłam się nią razem z W. Zapach - niby fajny, ale trochę taki 'kibelkowy cytrusowy' ;) O tym mydełku i o jego lawendowym bracie jeszcze napiszę, jednak za cenę podajże 1,50 nie żałuję ;)
W woreczku tym było mydło Enklare, pisałam o nim i jego bracie TUTAJ. O reszcie zużytych mydeł też pisałam, Elko pojawiło się TUTAJ, a Uoga zachwyciło mnie całkowicie i możecie przeczytać o nim TU.

A teraz twarz:

Płyn micelarny Biolaven opisywałam TU, nadal uważam, że jest bardzo dobry.
A pod spodem widzicie kolejny krem od Kasi pod oczy, który ostatecznie służył mi jednak do ciała.. Intensywny jaśminowy zapach okazał się za mocny by nakładać go na twarz - a szkoda, bo działał bardzo przyjemnie :)

To teraz ciało!

W woreczku znajdowały się kule do kąpieli od Eska! Nawet Wam je pokazałam i opisałam o TUTAJ. Już za nimi tęsknię!
Dalej możecie zobaczyć okropny, a nawet przeokropny antyperspirant od Adidasa - nie działał nic absolutnie!
A na końcu - żel aloesowy Gorvita - to już chyba 3 tubka zużyta a ja nadal nie napisałam o nim recenzji... Uzywam go do wszystkiego! Poparzenia słoneczne, podrażnienia, chęć nawilżenia skóry, podrażnienia skóry głowy, dodatek do masek... Uniwersalny produkt :)

I na koniec - próbkowo, czyli co zużyłam podczas wyjazdu w góry:

Kremy Biolaven bardzo mi się spodobały! Zarówno ten na noc jak i ten na dzień. Gdy skończę to co mam kupię sobie te tubki koniecznie!
Balsam do włosów Sylveco miałam w wersji pełnowymiarowej i nadal uważam, że jest świetny. TUTAj macie recenzję.
Odżywka Eubiona nie zrobiła nic na moich włosach ,szampon Logona był poprawny. Nic więcej powiedzieć o nim nie mogę oprócz tego, ze nie zrobł mi krzywdy.
Czarne mydło Natura Siberica jest bardzo brudzącym, ale dobrze myjącym myjadłem. Używałam do twarzy, a resztkę do ciała - szalenie wydajna sprawa! Wystarczy odrobinka dosłownie by umyć się od stóp do głów. Nie wrócę do niego z powodu zapachu - marcepan! Nie cierpię :/
I na koniec próbka szamponu Equlibra - całkiem fajny, jednak duża butla nie kusi.


I to by było na tyle, malutko co?

Denko czerwcowe

Hej!
Czerwiec za nami, a lipiec zaczął się pięknie. Prawdziwa wakacyjna pogoda - mimo, że upałów nie znoszę, to miła odmiana od zimna czerwcowego. Swoją drogą, świat staje na głowie, wszystko jakieś takie poplątane, nie? Jestem przerażona zachowaniami ludzkimi, na prawdę przerażona, nie znajduję słów by nawet je opisać... Kto przegląda prasę ten na pewno wie o co mi chodzi. Ja nie chce się wgłębiać w ten temat bo to przerasta moje możliwości rozumowania...

Dziś przybywam do Was z denkiem, tak by się oderwać od tej całej masakry i 'ludzi o jedynie słusznych poglądach'.

Jeszcze w te wakacje pociągnę ten projekt, a potem zrezygnuję raczej... Coraz trudniej mi o mobilizację w robieniu zdjęć pustakom, a bloga ma być przyjemnością, tak jest lepiej i dla mnie i dla Was :).

Denko w całości:

Jak widzicie nie jest źle, ubyło też mi mydełek, ale nie mam do nich opakowań, bo posłałam je dalej w świat, a więc zużyłam więcej niż to widoczne ;).

Jak zwykle przejdziemy kategoriami, zaczniemy od włosów:


1. Kallos Omega - opisywany TUTAJ, nie zmieniłam o nim zdania.
2.Szampon Alterra - przyjemny ale bez szału, służył mi głównie do mieszania z glinkami, ładnie pachniał - mandarynkami :).
3. Odlewki Anulkowe - zarówno szampon jak i maskę opisywałam TUTAJ.

Ciało:

1. Kostka do masażu od Kasi - tutaj się nią chwaliłam i żal ściska mi gardło, że się skończyła. Była boska!
2. Pod kostką jest woreczek z kulą do kąpieli, którą kiedyś wygrałam u Anulki. W TYM poście możecie zobaczyć jak wyglądała. Bardzo wolno się rozpuszczała, musowała delikatnie, a te kuleczki, którymi była obtoczona wchodziły tam gdzie nie potrzeba ;). Pachniała herbacianie. Ogólnie kąpiel z nią była udana :).
3. Krem do depilacji Coloris - opisywany jakiś czas temu TU.
4. Krem do dłoni Lavera - lubiany przeze mnie bardzo, za zapach, za działanie. Poświęciłam mu oddzielny post - KLIK.
5. Plastry do depilacji opisywałam TUTAJ, skończyły się, były w porządku niby, ale też bez szaleństw. To nie jest moja ulubiona metoda depilacji ;).
6. Próbki kuracji do dłoni Coloris i koncentratu cynamonowego od BingoSpa - kuracja była bardzo słaba, zero nawilżenia... Koncentrat mocno grzał, zwłaszcza jak się go użyło przed treningiem - fajna sprawa :).
7. Krem do rąk Anida - zero nawilżenia, zero odżywienia, cieszę się, że się skończył...

Twarz:

1. Odlewki rosyjskich kremów do twarzy - żaden mnie do siebie nie przekonał, więc nie pokuszę się o pełnowymiarowe opakowania.
2. Odlewka micela So'Bio arganowego i shea moisture od Ani - Tu o nich pisałam.
3. Krem pod oczy od Kasi - klik.
4. Tusz do rzęs Lash Creator od Pierre Rene - dawał bardzo ładny, naturalny efekt. Idealny na co dzień :)
5. Próbki podkładów mineralnych od Anulki, spodobało mi się takie malowanie twarzy i teraz używam już minerałów na co dzień :)

Inne:

1. Świeca YC Bahama Breeze - cudny zapach, na prawdę! Ja nie wiem jak mogli go wycofać! Świecę wygrałam w rozdaniu i z żalem się z nią żegnam... Nawet mój W. ją lubił! A on raczej z tych co nie przepadają za zapachami...
2. Propolis + len mielony firmy GAL - przyjemny suplement, ale teraz gdy do koktajli dodaje błonnik moje jelita mają się lepiej.
3. Herbatki Pukka - refresh okazała się bardzo smaczna, na pewno do niej wrócę, womankind to nie moje smaki...
4. Herbatka teapigs - jaśminowe perły - pachniała cudnie jaśminem, ale smak miała słaby, bardzo słaby...


To by było na tyle! Jak Wasze denka?

Baj baj baj! Denko majowe :)

Hej!
Miesiąc maj dobiegł końca, a więc pora na małe podsumowanie moich zużyć :).
Kolejny miesiąc za mną i z dumą mogę ogłosić, że do naturalnej pielęgnacji mi już bliżej niż dalej! Najgorzej jest z kolorówką, której wykończenie jak wiadomo idzie najwolniej, ale reszta jest już bardzo na plus! W swoich zbiorach mam już tylko kilka produktów (myślę, że spokojnie policzyłabym je na palcach obu dłoni).
A zakupy robię coraz rozważniej!
Yupi ja! ;)

Ale teraz już pora na pustaki!

Ten miesiąc nie powala w zużycia, ale jest na prawdę nieźle, czuję jak robi się luźniej w szafie ;)

Jak zwykle lecimy kategoriami, zaczniemy od WŁOSÓW


1. Niepowtarzalny spray do włosów z szungitem (to chyba 3 opakowanie) - KLIK do recenzji, teraz musze zrobić sobie z nim przerwę bo trochę gorzej działał, ale na pewno do niego wrócę.
2. Delikatny szampon Alterra - jeeju jaki on słaby! Nawet tuning glinką niewiele mu pomagał... Dostałam tak z 1/3 opakowania od mojego W. któremu podrażniał skórę głowy - nie kupujcie lepiej!
3. Odlewka drożdżowej maski do włosów babuszki Agaffi - zużyłam jako wcierka, cudów nie były, przykrości też nie.
4. Miodowe mydło do włosów, ciała i twarzy - na prawdę super! TUTAJ się o nim rozpisywałam.
5. Odlewka oleju ryżowego - dobrze, że miałam okazję go wypróbować zanim kupiłam całą butelkę bo słabiutki był, moje włosy nie były zadowolone gdy go nakładałam, bez względu na to jak bardzo kombinowałam...
6. Odlewka odżywki Dudu Osun, nie było takich cudów jak przy szamponie, ale mam ochotę na pełnowymiarowe opakowanie...
7. Saszetki od Babci Agaffi: KLIK i KLIK
8. Przyśpieszacz wysychania paznokci u mnie zastosowany jako serum ochronne ;) - KLIK
9. Biała glinka - TUTAJ macie co nią działałam i zdziałałam.

CIAŁO:

10. Masło do ciała od Ziaji o na prawdę przyjemnym działaniu, poświęciłam mu oddzielny post - KLIK
11. Piękne mydełka Pour l'amour zachwyciły nie tylko mnie, ale sądząc po komentarzach również i Was! TUTAJ możecie jeszcze raz na nie spojrzeć. Warto kupić na prawdę! (6 zł sztuka a tyle radości!)
12. Mydełko stworzone przez Kasię jest genialne! Już niedługo Wam je opisze, zdecydowanie zasługuje na oddzielny post :)
13. Płyn do higieny intymnej od AA, zużyłam do mycia dłoni, słabiutki! KLIK
14. Zmywacz przytargany nie wiadomo skąd i nie wiadomo kiedy ;). Działał.
15. Super chusteczki do zmywania lakieru od Coloris - kto nie czytał niechaj zajrzy - warto! KLIK
16. Coś do paznokci co miało chyba wybielać płytkę?? nie wiem, glut sie zrobił..

TWARZ:

17. Wyrzutek pierwszy - podkład od Virtual w kolorze cappucino - taki ciemny, że nawet opalona wyglądałabym śmiesznie...
18. Tusz od Rimmel - miłości nie było, nienawiści też nie ;)
19. Bardzo przyjemny podkład od Soraya, lekki, idealny na co dzień. Wydajny (pół roku używałam!) i ładnie się wtapiający... Jednak nie matował, a chyba to właśnie głównie miał robić...
20. Krem do twarzy, który opisywałam TUTAJ. Ten niby nawilżający krem spowodował, że moja skóra była bardzo nienawilżona! (miałam okazję to sprawdzić na dermokonsultacjach Sylveco)
21. Miały coś zdziałać, coś pomóc, a tymczasem tylko miałam po nich kłopoty... brrr

To wszystko, znacie coś z mojej zużytej gromadki?

Denko kwietniowe

Hej!
U Was też tak chłodem zawiało? Jak przez parę ostatnich dni narzekałam na jazdę samochodem bo gorrrąco, tak wczoraj cieszyłam się, że jest bo bym zamarzła ;).
Ponarzekałam Wam, że kwiecień mi szybko minął, pochwaliłam się migawkami chwil z mojego życia, a teraz przybywam z denkiem! Jestem z siebie zadowolona w tym miesiącu. Udało mi się powykańczać produkty, które używałam od bardzo dawna, dzięki czemu jestem o kolejny krok bliżej do naturalnej pielęgnacji!
Zresztą nie tylko pielęgnacji... Nie kupiłam też nic i nie zamierzam kupować na obowiązujących promocjach na kolorówkę, bo produkty makijażowe też mam zamiar zamienić na naturalniejsze odpowiedniki. Takie szaleństwo :).
Ale już dość tego przydługiego wstępu, pora na zdjęcia i mini recenzje!

śmieciuszki jeszcze w torbie...
Lecimy jak zwykle kategoriami. Jako pierwsza - TWARZ


1. Żel pod oczy od Floslek i moja jego recenzja pojawiła się w TYM poście
2. Arnikowe mleczko oczyszczające od Sylveco było bardzo zacne, świetnie zmywało, ale jednak to mleczko, a ja nie cierpię tej konsystencji, dlatego też nie pojawiła się jego recenzja - za dobre jest by zostało zjechane za to, że nie lubię mleczek ;)
3. Peelingująca pomadka od Sylveco było super - oto jej recenzja.
4. Einstein lip therapy to mały bubelek, jednak napisałam o nim parę słów o TUTAJ
5. Saszetka od Bielendy została przeze mnie opisana w TYM poście, razem ze swoją siostrą do ciała ze zdjęcia poniżej.
6. Róż od Ingrid był na prawdę super! Jednak ta końcówka tak się zeskaliła, że nie dawało rady jej nabrać,  nawet skrobać próbowałam! Więcej o różu możecie poczytać TU.
7. Konturówka z Decoderm wyschła po chyba jednym użyciu...
8. Mój ukochany żel do mycia twarzy! Tymiankowy od Sylveco - kocham go miłością wielką, to chyba 3 opakowanie :). Pisałam o nim już dawno temu i nadal uważam, że jest świetny! KLIK
9. Próbka kremu od Lavera - potwornie śmierdział, okropny był! brr na samo wspomnienie...

CIAŁO:

10. Bardzo przyjemna sól do kąpieli od On Line - a przynajmniej jeśli chodzi o zapach, piany mimo obietnic nie było. TUTAJ możecie jak chcecie więcej o niej przeczytać.
11. Antyperspirant od Adidasa - działa i ładnie pachnie, nie brudzi ubrań. To moje już kolejne opakowanie z rzędu.
12. Olejek Vedara stosowałam na wiele sposobów, jednak najczęściej służył mi do ciała. Na prawdę fajny był. KLIK do recenzji.
13. Cudne perełki do kąpieli stóp. Genialne! Same zresztą przeczytajcie - KLIK
14. Mydełka opisywałam Wam TUTAJ i TU.

WŁOSY:

15. Kallos blueberry - fajny był, ale nie wrócę do niego jednak ;). Tutaj macie jego pełny opis.
16. Cudna maska z Organique - anti age. Pięknie pachniała, a odpowiednio użyta robiła moim włosom tak dobrze jak nikt ;). TU Wam ją zachwalałam.
17. Odlewka szamponu Dudu Osun. Miałam mydełko tej marki i bardzo lubiłam, ten szampon zrobił na mnie olbrzymie wrażenie. Włosy były cudowne! Koniecznie muszę go kupić i dłużej po testować. Dziękuję Reniu!
18. Szampon ochrona koloru od Bani Agaffii opisywałam razem z odzywką w TYM poście.

To by było na tyle. Z tego co widzę w maju też sporo rzeczy mi się skończy :). Jak wszystko powykańczam czekają mnie zakuupy! :). Już robię listę ;)

Znacie coś z mojego denka?

Denko marcowe

Coś takiego! Dopiero przecież wstawiałam posta ze zdjęciami denka lutowego... Marzec strasznie szybko mi zleciał.. wręcz błyskawicznie! Dużo się działo, może dlatego :). Dużo miałam spraw na uczelni, dużo pacjentów, do tego zbliżające się święta, organizacja spotkania... Mam nadzieję, że w kwietniu trochę zwolnię :).

A tymczasem zapraszam Was na mini recenzje! :)

Całe moje denko:

Zanim wyjęłam je z torby myślałam, że będzie tego więcej... Ale nie mogę też zbytnio narzekać, chociaż w tej gromadce znajdują się 3 wyrzutki... :(

CIAŁO:

1. Oliwka do masażu witaminowa od Ziaji, za wiele z witaminami to ona nie miała wspólnego, zużyłam całą do masażu klientów. Nie kupię ponownie, stawiam na naturę.
2. Balsam do golenia od AA, pisałam Wam o nim TUTAJ, nie zmieniłam zdania, próbowałam go zużyć, ale się poddałam... Bubel jakich mało.
3. Olejek do ciała od Orientany - świetny po prostu! TU macie jego recenzję. Za namową dziewczyn użyłam jego resztki do olejowania włosów, było ładnie, ale na ciele robił na mnie większe wrażenie.
4. Olejek od MIO, wspominałam Wam o nim w TYM poście...
5. Próbka koncentratu cynamonowo - kofeinowego z papryką od BingoSpa. Mocny! Pachniał cynamonem i miał na prawdę mocne grzanie. Stanowczo nie dla delikatnej skóry!
6. Algowo - kolagenowy zabieg na rostępy od BingoSpa - niby fajnie, ale bez szału. O nim też już Wam pisałam - KLIK.
7. Ewka Marchewka - czyli o świetnym, naturalnym mydełku słów klika - KLIK
8. Chusteczki, które są moim ratunkiem w trudnych sytuacjach - zawsze w plecaku! Deo Fresh od Cleanic.

TWARZ:

1. Glinka różowa - jak na razie najmniej zmielona glinka jaką miałam ;). Efekty były fajne, ale nie tak powalające jak np przy zielonej... Nie mam ochoty do niej wracać ale lubiłam ją stosować :).
2. Żel pod oczy z jonami srebra Babuszki Agafii, niby fajny, ale zdarzało mu się, że szczypał mnie w oczy, rzadko, ale jednak, nie mam pojęcia od czego to zalezało...
3. Maseczka od BANDI, pisałam o niej TUTAJ, zdania nie zmieniłam, na prawdę fajny produkt.
4. Cudny krem Uoga <3 Jego recenzja pojawiła się na blogu w TYM poście. Mnie ta marka zafascynowała sobą, zachęcam do jej poznania! :)
5. Błyszczyk do ust od Softer, fajny błyszczyk, tylko że sie rozwarstwił i zaczął dziwnie pachnieć....

 INNE:

Wiem, wiem, niezła mieszanka ;)
1. NIKWAX - pojawił się denku tylko dlatego, że to na prawdę świetny preparat, zabezpieczałam nim różne rodzaje obuwia i dawał rade. Nie było po nim żadnych smug, ani przebarwień a woda się nie przedostawała - polecam!
2. Suplement Colloderm - nie zauważyłam żadnych zmian podczas suplementacji nim...
3. Ekstrakt z soku mandarynki - był świetny, ale mimo tego że przestrzegałam sposobów przechowywania zbrylił się na amen...
4. Mocno pachnące podgrzewacze - wystarczył jeden by aromat cynamonu i jabłka rozprzestrzenił się po pokoju.
5. Zapachy dwa: jeden znacie z recenzji - czyli słodkie lody owocowe - pyszny zapach, drugi to tulipanki - bardzo wierne odzwierciedlenie, z przyjemnością go paliłam :).


6. Torebeczki z herbatą od Anuli - na prawdę dobra jakość herbaty, ta zielona pachniała cudownie!
7. Sante - kremik niby fajny, ale tak potwornie śmierdział, że używanie go było męką!
8. Maseczka z Biedronki z zieloną glinką - bardzo lubię!
9. Korres, krem na noc - zostawała mi po nim jakaś taka tłusta warstwa :(
10. Kremik Lavera nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia..
11. Maska Bambudowa do włosów nic nie zrobiła, jakbym nic nie kładła na czuprynę po myciu...
12. Maska blotna przeciwko wypadaniu włosów - zapowiadała się na prawdę super na skórę głowy!
13. Mydełko Miodowy Rumianek z Lawendowej Farmy - bardzo mi się spodobało! :)

Znacie coś z mojego denka?

Projekt denko: luty

Hej!
Jak po weekendzie? W niedzielę udało mi się zrobić wszystko to, co zaplanowałam na sobotę, więc ostatecznie weekend wyszedł mi na plus co mnie raduje bardzo.
Przedstawiałam Wam już podsumowanie zdjęciowe miesiąca, więc pora na denko!
Z miesiąca na miesiąc jest coraz mniejsze, czyli widać, że moje zapasy się kurczą powolutku. Naturo przybywam ;)

Ale do rzeczy! Oto moje denko w całości:

Jak już mamy za sobą pokazanie kupki śmieci czas na mini recenzje ;)

TWARZ:

1. Micel od Dermedic - kiedyś się nim zachwyciłam i opisałam w TYM poście. Potem zmieniłam tusz do rzęs... Nie dawał rady! Nic nie zmywał tylko rozmazywał...
2. Zestaw do depilacji twarzy od Coloris opisywałam Wam w TYM poście. Posłużył by mi jeszcze długo gdybym nie była taką gapą... Zostawiłam go przy kaloryferze co poskutkowało rozwarstwieniem się kremu do depilacji... :(
3. Peeling enzymatyczny od Organique - absolutnie cudowny - TU więcej peanów na jego cześć
4. Tonik hibiskusowy opisywałam Wam wczoraj, kto nie widział niech zmyka TUTAJ.
5. Maseczka Natura Siberica - nie zauważyłam by zrobiła cokolwiek...
6. Próbka żelu do mycia twarzy (zapomniałam jakiego a wyrzuciłam juz opakowanie - LEONIE pomóż!) - nie zrobił na mnie wrażenie, nie po żelach od Sylveco ;)
7. Maseczka GlamGlow - twarz piekła a działania oczyszczającego brak...

CIAŁO:

1. Grecka pianka do mycia od Organique zachwyciła swoim zapachem i nie tylko. Poświęciłam jej całą notkę o TU ;)
2. Masujący żel mineralny do mycia ciała to całkowity niewypał. Parę słów o nim możecie przeczytać w tej recenzji - KLIK
3. Olejek od Alverde zużyłam całkowicie do masażu, dlatego nie mam za wiele o nim do powiedzenia. Ciekawie pachniał - trochę cierpko, trochę aptecznie jakby? Nie podrażnił skóry żadnej z masowanych osób.
4. Eveline, balsam po depilacji - wymęczyłam go wreszcie! TUTAJ więcej o nim
5. Olejek po depilacji od Eveline - długo, długo mi towarzyszył. Na szczęście ta przygoda jest już zakończona. (KLIK do recenzji)
6. Dezodorant Infasil, który zupełnie u mnie nie działał...
7. Próbka balsamu torfowego, zapach niby przyjemny, ale nie mogłam się go pozbyć z dłoni przez co go bardzo znielubiłam ;).

WŁOSY:
1. Duet od Ziaji - pamiętacie moje rulony z aktualizacji? Podejrzewam ten duet o ich stworzenie, a dokładniej maskę, ponieważ szampon nie umył mi włosów...
2. Szampon Uoga opisywałam Wam TUTAJ, warto zajrzeć :)
3. Serum do włosów kręconych, które dostałam od Anuli dawno dawno temu, zabójczo wydajne.Dopiero pod koniec przekonałam się, że moje włosy polubiły gdy kładłam go dużo, nawet bardzo dużo, wtedy faktycznie wpływało na skręt.
4. Maska Romantic z olejkiem arganowym - niestety argan sprawił mi tylko puch...

Inne:
Podgrzewacze jeżynowe, które niestety pachniały mocno tylko na sucho, po zapaleniu cały zapach gdzieś się rozpłynął... A szkoda..

Znacie coś z mojego denka?


Denko styczniowe

Hej!
Jak samopoczucie?
Szkoda, że tak mało chętnych było do wczorajszej zabawy, spodziewałam się więcej.. No cóż, trudno.
Dziś pora na denko.

Oto moje zużycia styczniowe:

A teraz lecimy z ty koksem xd

Włosy:
- odlewki szamponów, ochrona i blask był zdecydowanie nie dla mnie, miałam po nim mocno splątane włosy, a mleczna kąpiel na bazie serwatki z ekstraktem łopianu powalił mnie swoim zapachem... okropny! Ruda, jak ty go znosisz? ;)
- odżywka dodatek do farby Olia, nie była zła, ale bez szału...
- wykończyłam wreszcie szampon - rypacz Czarna Rzepa. Dobrze mył, dobrze oczyszczał, nie podrażniał a pacniał cytrusowo, służył mi wiernie długi czas, a kosztował jakieś 3 zł
- kallos algowy zakończył swój żywot - smutny to dla mnie dzień... ostatnio stosowałam go ciągle w mieszance z olejem lnianym, włosy były jak marzenie! KLIK do recenzji


Ciało:
- balsam, który miał za zadanie wyszczuplać, ale mu nie szło... pisałam o nim TU
- luksusowy jedwab do ciała ze złocistym pyłem opisywałam Wam TUTAJ, na prawdę fajny był, dobrze nawilżał, nie zapychał skóry na moich ramionach, drobinki nie trzymały się cały dzień, ale nawet jakby to i tak nie były szalenie widoczne, to faktycznie pył a nie brokat :)
- delikatny żel pod prysznic białe kwiaty - ładny zapach, taki bobasowy ;) - wylądował jako mydło do rąk, nie wysuszał, więc było fajnie
- działający antyperspirant
- odlewka masła do ciała pachnącego czekoladą i truskawkami zdaje się ;) było fajnie, konsystencja taka budyniowa, jednak gdybym miała całe opakowanie pewnie zapach by mnie przytłoczył
- ukochane mydełko South of France <3 - TU recenzja
- pralinka kąpielowa, która niezbyt się popisała - TU macie więcej o niej

Twarz:
- bardzo dobra odżywka do rzęs - KLIK
- mój absolutny hit! świetny płyn micelarny od Sylveco - TU macie więcej zachwytów na jego temat
- płaczę nad tym, że się skończył - balsam do ust Wise - kochałam!
- tusz maxfactor, u mnie bez miłości do niego, był bo był, szału nie robił, szybko zaczął sie obsypywac...
- próbka kremu herbfarmacy Divine Light - genialny! Jak próbka jego brata była koszmarem dla mojej twarzy tak ten był dla niej niczym marzenie! Na pewno kiedyś go kupię!

Dłonie:
- żel antybakteryjny - mocny, ładny zapach, gdy nim posmarowałam dłoni ludzie się pytali jkaie mam perfumy ;)
- wyrzutki lakierowe - ładne, ale już nic z nich nie dało się wyciągnąć :) MAX mial nawet ciekawą recenzję na blogu - w formie opowiadania - kto nie widział, zachęcam ;) KLIK

Inne takie:

Tutaj chcę trochę więcej miejsca poświęcić mojej ulubionej herbatce - Pukka relax! Uwielbiam jej smak, mogę pić ją cały dzień, kubek po kubku.. W opakowaniu znajduje się 20 torebek, które mogę dostać tylko przez internet :(
Ale dziś chciałam Wam pokazać opakowanie od środka:

prawda, że cudo?
znacie te herbaty?




Denko grudniowe + powtórne wyniki rozdania

Hej, hej, hej!
Zima wróciła, znów napadało trochę śniegu - świat od razu piękniejszy! :)
Dziś przybywam do Was z denkiem.. zabierałam się do tego posta jak pies do jeża... Strasznie mi nie szło. Nie wiem czy jak już przerzedzę zapasy nie zrezygnuję z tego typu postów... Co Wy na ten temat myślicie? Wiem, że zdania są podzielone, ale jestem bardzo ciekawa waszej opinii.

Oto moje grudniowe zużycia:

Całkiem niezła gromadka, głównie włosowych produktów, które używałam od paru miesięcy, ale też trochę próbek i pojedynczych produktów z innej kategorii.

Z racji przewagi zaczynam od włosów:

Prawie wszystko z tej gromadki było recenzowane. Nie wspominałam nic o batiste - bo nie widzę takiego sensu, jak dla mnie napisane jest o nich już wszystko co tylko możliwe. Nie pisałam też nic o mydle aloesowym, ponieważ mimo dobrego początku wcale nie ma najlepszego składu i jest raczej średnio delikatne - odżywka po nim konieczna. Poza tym jest drogie - nie polecam go.
Kallosy: czekoladowy i bananowy, były przeze mnie lubiane, jednak góruje banan - to na niego mogłam liczyć prawie zawsze. (KLIK i KLIK do recenzji)
Bardzo zadowolona jestem z maski z szungitem (KLIK) - świetnie działa na porost i całkiem możliwe, ze kiedyś znów ją kupię. Maska nawilżająca goldwell (KLIK) zaskoczyła mnie swoją mocą nawilżania, resztkę jej zużyłam w połączeniu z kallosem algowym i olejem lnianym - mieszanka absolutnie genialna dla moich włosów! Niegdy wcześniej nie były tak nawilżone, gładkie, dociążone, błyszczące, miękkie i na dodatek sprawiały wrażenie dużo grubszych.. Żałuję, że tak późno spróbowałam tej mieszanki...
Isanka bawełniana była ok (KLIK) - ale nie mam ochoty by znów ją kupić...


Po gigantycznych zużyciach włosowych pora na trochę mniejsze zużyci

Najbardziej po lewej można zauważyć całkiem przyjemny zmywacz od Coloris - pompka działała bez zarzutu, nie śmierdział jakoś za bardzo, ale nie ma co liczyć na pielęgnację - nie od tego są takie produkty...
Dalej mamy mleczko do ciała od BioIQ - fajny skład, fajne działanie - ale zapach okropny! (KLIK)
Jeden z produktów Biogena (drugi poniżej) - opisywałam je we wspólnej recenzji TUTAJ, bardzo słabe produkty w okropnych opakowaniach...
A teraz pora na perełkę! Czyli cudowne dudu - osun, które świetnie spisywało się do mycia całego ciała.
Chwaliłam TUTAJ.
A na koniec - wodorowęglan sodu z zsk czyli czyniłam kule do kąpieli - zacne wyszły :)).

Twarz:

Krem ten ujął mnie jednym - był diabelsko wydajny ;). Resztę możecie poczytać TUTAJ

Próbki, próbeczki, maseczki:

Próbka szamponu aloesowego - bardzo fajny mi się wydał, może kiedyś po niego sięgnę...
Następnie maseczki od dermaglin - ta do skóry głowy czeka na recenzję, za to te twarzowe już opisane - KLIK. Krem od herbfarmacy - starweed okazał się nie dla mnie, za to jego braciszek, który właśnie dziś skończyłam był świetny (jak dobrze, że istnieją takie próbeczki!). Masło do ciała od Orientany róża japońska zabiło mnie swoim zapachem - okropieństwo! Olej do stóp od Flora - fajny, ale bez szaleństw...
Te wersje herbaty pukka nie zrobiły na mnie wrażenia - nadal najlepsza z tych co próbowałam jest dla mnie relax. Końska maść - bardzo fajna, zawsze gdzieś w domu mam jej opakowanie pełnowymiarowe.
Za to tych próbek w prawym górnym roku prawie nie pamiętam... Tylko krem Ava mi się przyjemnie kojarzy.


Znacie coś z mojego denka?



ps.
ponieważ zwyciężyni rozdania wytypowana przez generator liczb nie zgłosiła się do mnie musiałam jeszcze raz przeprowadzić losowanie.  Szczęściara została Misislipy! Gratulacje!
czekam na twój adres wysłany na mój email (zorzeta@o2.pl) tydzień.