Projekt denko: luty

Hej!
Jak po weekendzie? W niedzielę udało mi się zrobić wszystko to, co zaplanowałam na sobotę, więc ostatecznie weekend wyszedł mi na plus co mnie raduje bardzo.
Przedstawiałam Wam już podsumowanie zdjęciowe miesiąca, więc pora na denko!
Z miesiąca na miesiąc jest coraz mniejsze, czyli widać, że moje zapasy się kurczą powolutku. Naturo przybywam ;)

Ale do rzeczy! Oto moje denko w całości:

Jak już mamy za sobą pokazanie kupki śmieci czas na mini recenzje ;)

TWARZ:

1. Micel od Dermedic - kiedyś się nim zachwyciłam i opisałam w TYM poście. Potem zmieniłam tusz do rzęs... Nie dawał rady! Nic nie zmywał tylko rozmazywał...
2. Zestaw do depilacji twarzy od Coloris opisywałam Wam w TYM poście. Posłużył by mi jeszcze długo gdybym nie była taką gapą... Zostawiłam go przy kaloryferze co poskutkowało rozwarstwieniem się kremu do depilacji... :(
3. Peeling enzymatyczny od Organique - absolutnie cudowny - TU więcej peanów na jego cześć
4. Tonik hibiskusowy opisywałam Wam wczoraj, kto nie widział niech zmyka TUTAJ.
5. Maseczka Natura Siberica - nie zauważyłam by zrobiła cokolwiek...
6. Próbka żelu do mycia twarzy (zapomniałam jakiego a wyrzuciłam juz opakowanie - LEONIE pomóż!) - nie zrobił na mnie wrażenie, nie po żelach od Sylveco ;)
7. Maseczka GlamGlow - twarz piekła a działania oczyszczającego brak...

CIAŁO:

1. Grecka pianka do mycia od Organique zachwyciła swoim zapachem i nie tylko. Poświęciłam jej całą notkę o TU ;)
2. Masujący żel mineralny do mycia ciała to całkowity niewypał. Parę słów o nim możecie przeczytać w tej recenzji - KLIK
3. Olejek od Alverde zużyłam całkowicie do masażu, dlatego nie mam za wiele o nim do powiedzenia. Ciekawie pachniał - trochę cierpko, trochę aptecznie jakby? Nie podrażnił skóry żadnej z masowanych osób.
4. Eveline, balsam po depilacji - wymęczyłam go wreszcie! TUTAJ więcej o nim
5. Olejek po depilacji od Eveline - długo, długo mi towarzyszył. Na szczęście ta przygoda jest już zakończona. (KLIK do recenzji)
6. Dezodorant Infasil, który zupełnie u mnie nie działał...
7. Próbka balsamu torfowego, zapach niby przyjemny, ale nie mogłam się go pozbyć z dłoni przez co go bardzo znielubiłam ;).

WŁOSY:
1. Duet od Ziaji - pamiętacie moje rulony z aktualizacji? Podejrzewam ten duet o ich stworzenie, a dokładniej maskę, ponieważ szampon nie umył mi włosów...
2. Szampon Uoga opisywałam Wam TUTAJ, warto zajrzeć :)
3. Serum do włosów kręconych, które dostałam od Anuli dawno dawno temu, zabójczo wydajne.Dopiero pod koniec przekonałam się, że moje włosy polubiły gdy kładłam go dużo, nawet bardzo dużo, wtedy faktycznie wpływało na skręt.
4. Maska Romantic z olejkiem arganowym - niestety argan sprawił mi tylko puch...

Inne:
Podgrzewacze jeżynowe, które niestety pachniały mocno tylko na sucho, po zapaleniu cały zapach gdzieś się rozpłynął... A szkoda..

Znacie coś z mojego denka?


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Jestem wdzięczna za każdy pozostawiony komentarz, mam nadzieję, że miło spędziłeś czas czytając mojego bloga :)