Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkład mineralny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkład mineralny. Pokaż wszystkie posty

To jak? Można mieszać?

Hej Kochani!
Dawno nic nie dodawałam ze swojej minerałowej serii :). Pora na powrót tych wpisów, zwłaszcza, że tematów mam nie mało! Przy okazji rozdania mogłam się dowiedzieć o czym chętnie poczytacie, a co dotyczy minerałów. Właściwie wszystkie propozycje wykorzystam (no może oprócz dwóch bo akurat one mówiły o tym co już było...), w tym tą z dzisiejszego posta. Więc jak? Ktoś się domyśla o czym dzisiaj będzie? :)


Kto pomyślał o mieszaniu minerałów między sobą odpada! ;))
Dziś będzie o tym czy można mieszać minerały z kosmetykami drogeryjnymi. I od razu odpowiedź - oczywiście, że można! Dlatego też tak łatwo zapoznawać się z minerałami i ich sypkimi formułami (chociaż niektóre firmy no Lili Lolo dają nam też możliwość prasowańców). Bez problemu na początku możemy postawić tylko na puder/róż/korektor itd. I w ten sposób zacząć swoją przygodę. Jest to szczególnie dobry sposób dla osób niezdecydowanych, niepewnych czy to dla nich, początkujących lub tych, które tolerują tylko drogeryjne podkłady w płynie.

Możliwości mieszania jest nieskończona ilość. Ostatnio jak malowałam mamę na wesele wykorzystałam jej drogeryjny podkład, który nałożyłam na twarz muśniętą pudrem mineralnym. Następnie wszystkie odbarwienia/zmiany/wypryski przykryłam korektorem mineralnym, a potem wszystko jeszcze raz przypudrowałam. Efekt był świetny a makijaż wytrzymał całą noc.

Gdy jeszcze szukałam odcienia podkładu dla siebie korzystałam już z próbek pudrów/róży i bronzerów w swoim makijażu. 

A więc jak widzicie można! I warto (ale to wiecie, moja subiektywna opinia ;)).


Temat bardzo prosty, jednak wzbudzał wątpliwości - mam nadzieję, że udało mi się je rozwiać :).


Piękna jesienią - makijaż

Hej!
Pora na pierwszy post akcji "Piękna jesienią" o której możecie przeczytać TU. Tydzień pierwszy poświęcony jest makijażowi. Nie byłabym sobą gdyby u mnie pojawiło się coś innego niż minerały ;) Wiem, że większość z Was porzuca minerały na jesień i zimę, z powrotem wraca do cięższych formuł, ja natomiast jestem im wierna cały rok i zapewniam, że nic się złego nie dzieje.


O minerałach powstała już cała seria postów na tym blogu. Mogliście poczytać o aplikacji, o kryciu, o zaletach takiego makijażu. Recenzowałam Wam róż, który cały czas uwielbiam i który towarzyszy mi również w jesiennym makijażu. Dopiero się rozkręcam i pomysłów na tą serię mam jeszcze mnóstwo, jednak dziś chcę Wam przedstawić podkład, który sprawia, że czuję się piękniejsza - i to nie tylko jesienią! :)


Zaraz mnie wybuczycie, że przecież ten post nic nie wnosi do akcji bo mówi o tym, że cały rok maluje się tak samo ;). Ale ja uważam, że wnosi! Bo chcę Wam pokazać podkład, który idealnie wtapia się w moją cerę, w którym wyglądam dobrze bez względu na to czy jestem opalona czy nie. Dzięki niemu wiem, że wyglądam zdrowo, naturalnie, po prostu dobrze i tak się też dzięki niemu czuje!


Herbatnikowy kolega z Earthnicity ma doskonałe krycie. Właściwie przez niego nigdy nie sięgam po korektor, przez co utrudnia mi sprawę bo chcę dla Was zrobić poradnik o korektorach mineralnych ;). Ale jestem w stanie mu to wybaczyć... Jest dobrze zmielony, ale mniej niż np puder HD tej samej firmy, dzięki czemu trudniej sprawić by pylił :). Więc jeśli ktoś lubi zabawę w odkurzanie po nakładaniu podkładu mineralnego to nie ten adres.

Uwielbiam go za te wszystkie zalety, o których już Wam wspominałam w tym poście. Ale też za jeszcze więcej - on jest po prostu dla mnie idealny, a ciężko znaleźć odcień tak świetnie współgrający z cerą :). Biscuit opisywany jest jako odcień nadający się do jasnej i średnio jasnej karnacji o beżowym zabarwieniu. Jest dość neutralny - ni to ciepły, nie chłodny, więc może pasować wielu osobom :)


Na mej buźce mogliście go widzieć wielokrotnie przy poprzedniejszych postach, jednak dziś małe przypomnienie z całością makijażu jaki teraz używam by poczuć się piękna jesienią :)


Jak widzicie na podkładzie nie kończę, oprócz niego codziennie towarzyszy mi róż i kredka do brwi. Jest to mój standard - czyli wersja na szybko. A uwierzcie mi, w jesienny czas wersja na szybko to zawsze dla mnie najlepsza wersja ;). A gdy mam pewność, że dzięki makijażowi w dalszym ciągu dbam o swoją skórę... To czy można chcieć czegoś więcej?

Makijaż mineralny - dlaczego tak go chwalę?

Hej!
Jak zauważyłyście w poprzednich wpisach jestem fanką makijażu mineralnego. Uważam, że nie zrobiłam w ostatnim czasie nic lepszego dla swojej cery niż przejście z podkładu drogeryjnego na ten mineralny. Mam nadzieję, że tym co nadal się zastanawiają czy warto dzisiejszy post pomoże dokonać tego wyboru, dla przypomnienia jednak wysyłam Was na wcześniejsze wpisy. Możecie w nich znaleźć metody aplikacji (i jak to robić by wszędzie się nie sypało) a także opis jak dawkować krycie (ten wpis uzupełniłam o swoje zdjęcia przed i po). Dzisiejszy post będzie o wszystkich tych zaletach, które dostrzegam w naturalnym makijażu, mam nadzieję, że się Wam spodoba!


Największą siłą przekonywania do pozostania przy minerałach miała moja cera. Uwierzcie mi - problemy się skończyły! Kiedyś cały czas borykałam się z wypryskami, wągrami, nadmiernym przesuszeniem, podrażnieniami, zaczęłam mieć kłopot z naczynkami! A po miesiącu stosowania minerałów wszystko jakby ręką odjął. Oczywiście nadal oczyszczam twarz, tonizuję, kremuję - tyle, ze teraz na prawdę widać różnicę! Moja cera zmieniła się niesamowicie na plus a ja bez problemu mogę wyjść i bez makijażu do ludzi - jednak tego nie robię, bo - minerały chronią moją buźkę
Podkład mineralny zawiera filtry mineralne (tlenek cynku - Zinc Oxide, dwutlenek tytanu - Titanium Dioxide), które oprócz odbijania UV mają działanie przeciwbakteryjne i łagodzące dla skóry. Dodatkowo filtry mineralne nie kumulują się w organizmie, nie są toksyczne.

Nie znalazłam też przez wiele lat podkładu drogeryjnego, który dałby mi tak naturalny efekt. Mam wygładzenie, wyrównanie kolorytu, jak trzeba odpowiednie krycie a moja skóra nadal może oddychać! Znajome i nieznajome nie raz chwaliły moją cerę myśląc, że jestem nieumalowana. Nie ma mowy o zapchanych porach czy reakcji alergicznej (w wypadku klasycznego podkładu, z krótkim składem - zdarzają się produkty o tzw. wykończeniu perłowym za który odpowiada  chlorek bizmutylu, niektóre z kobiet są na niego uczulone, jednak jest on przez to wycofywany przez firmy).

Kolejną zaletą jest szybkość aplikacji - mi makijaż mineralny zajmuję parę chwil, bez problemu mogę dzięki temu wybrać się z domu w ciągu kliku minut. Dodatkowo praktycznie nie czuję go na skórze. Miałam ostatnio robiony makijaż u wizażystki na wesele - wyglądałam pięknie, ale miałam wrażenie że mam do twarzy przyklejoną jakąś maskę :/. Przy minerałach nie ma tego problemu, jest lekko, przyjemnie - no cóż, ja to uwielbiam! 

Następną pozytywną cechą jest - brak utleniania. Minerały nie ciemnieją, nie robią się pomarańczowe na twarzy, taki kolor jaki nałożymy, taki będzie widniał na naszych licach (chociaż jak Anula napisała komentarzu - jest to możliwe). Są też bardzo trwałe - tutaj grunt dobrać odpowiednie dla swojej skóry! Kiedyś przedstawię Wam porównanie podkładów i ich trwałości na mojej cerze :).

Wiele osób jako wadę minerałów podaje ich cenę - jednak trzeba wziąć pod uwagę ich niesamowitą wydajność! Podkład mineralny o pojemności 4 g wystarcza mi prawie na rok codziennego używania. Przy tym jego koszt wynosi w zależności od producenta za 4 gramy od 35 zł, za 9-10 gram - ok 80 - 90 zł. Miesięcznie zaczyna wychodzić malutko, prawda?

Źle dobrany odcień? Nic prostszego - można zmieszać ze sobą dwa lub więcej podkładów i dopasować go do siebie tworząc zupełnie nowy kolor. Jeśli nie chcemy kupić kolejnego podkładu warto rozejrzeć się za pigmentami (dostępnymi np na Kolorówce) , które kosztują parę złotych a z ich pomocą łatwo skomponować coś dla siebie (jednak trzeba uważać z ilością ;)).

I jeszcze na koniec - długowieczność minerałów. Przepisy sprawiają, że na opakowaniu musi być zawarta informacja o tym jak długo przydatny jest produkt do użytku. Minerały jednak się nie psują, nie ulegają przeterminowaniu zwłaszcza jak się z nimi odpowiednio obchodzimy :).

I co Wy na to?

Makijaż mineralny - nie taki straszny ;)

Hej!
Od dawien dawna śledzę sporo grup na fb, sporo różnych for internetowych związanych z kosmetykami naturalnymi i nie tylko. Zauważyłam, że wiele osób ma problem z kosmetykami mineralnymi - przez swoją sypką konsystencję wprawiają one niektóre osoby w dezorientację (w końcu od małego jesteśmy atakowani wizjami idealnych podkładów w płynie i to one są najlepiej dostępne). Wiele osób boi się spróbować - bo jak to nakładać? Pewnie się sypie? To mi przykryje niedoskonałości? Phi - to nie dla mnie, nie mam czasu na takie zabawy... itd. Te komentarze widuję często, myślę, że najwyższa pora bym powiedziała co wiem i parę kwestii wyjaśniła :). Stąd też pomysł na serię poświęconą minerałom: ich aplikacji, kryciu, sposobach dobierania koloru, porównaniach różnych marek, a także korzyściom jakie można odnieść dzięki nim - mam nadzieję, że jesteście zainteresowane!

Zacznę może od samej aplikacji i wizji pylenia, jakie niektórzy roztaczają. Nie wiem z czego to wynika, może zbyt mało dostępnych jest informacji o tym jak nakładać podkład mineralny? Otóż nie zdarzyło mi się bym zapyliła wszystko w koło podczas aplikacji podkładu czy pudru... Raz, nie dokręciłam wieczka gdy wstrząsałam pudełeczkiem i wtedy faktycznie miałam pyłkowa niespodziankę i wszystko było obsypane. Ale to była tylko i wyłącznie moja wina. Więc jak to jest z tą aplikacją?

Aplikacja pędzlem
Po pierwsze: wysypujemy odrobinę podkładu na wieczko/ spodek/ talerzyk czy co tam chcemy
Po drugie: nabieramy ruchem okrężnym podkład na włosie pędzla
Po trzecie: jeśli używamy pędzla kabuki można postukać trzonkiem ustawionym pionowo by podkład wszedł w głąb włosia
Po czwarte: otrzepujemy pędzel o brzeg wieczka/miseczki/talerzyka by pozbyć się nadmiaru podkładu
Po piąte: aplikujemy na twarz metodą stemplowania lub okrężnymi ruchami (powtarzamy by uzyskać odpowiednie krycie - ale o kryciu to kiedy indziej)

A teraz każdy kto narzeka na pylenie niech się przyzna jaki krok pominął? :)

Aplikacja płatkiem kosmetycznym/ welurowym puszkiem
Właściwie taka sama jak przy pędzlu. Ogranicza nas tylko sposób aplikacji - możemy tylko stemplować. Fajna metoda gdy pędzel nie wyschnie (tak, zdarzyło mi się - cicho :p). Jednak pędzlem wychodzi wszystko dużo szybciej...



Dostosuj aplikację do swojego typu cery - wtedy efekt będzie najlepszy,  a Ty pokochasz minerały tak samo jak ja :). Oto kilka wskazówek:
cera sucha/ atopowa/ dojrzała
warto pomyśleć o wymieszaniu podkładu z kremem do twarzy - niby banał, a zyskujemy swój własny BB (który możemy robić raz w tygodniu) i mamy zapewnioną zarówno pielęgnację jak i makijaż
Dobrze jest też nakładać podkład gdy nasz krem jeszcze nie do końca się wchłonął - dzięki temu podkład daje lepsze krycie, lepszą ma przyczepność a także nie podkreśla suchych skórek

cera tłusta/ trądzikowa/ łojotokowa
pamiętamy o nawilżonej cerze, zauważyłam, że wiele dziewczyn ze względu na tłustą cerę unika kremów (i tak zapętlamy się w problemie...)
by przykryć zmiany trądzikowe możemy pomieszać podkład z korektorem i taką mieszankę wstemplować w problematyczne miejsca po wcześniejszym nałożeniu warstwy podkładu

cera z tendencją do widocznych porów
łatwy i szybki sposób - przed aplikacją podkładu aplikujesz dodatkowo puder, który potem będzie Ci służył również do wykończenia makijażu; zysk - piękny efekt wypełnienia porów i wygładzenia skóry


To tylko taka podstawa! Ale jak widać minerały nie są tak problematyczne jak niektórzy myślą :)

Podkłady mineralne Amilie (swatche)

Hej!
Jako, że sama ostatnimi czasy poszukuję nowego podkładu mineralnego, postanowiłam podzielić się z Wami swatchami podkładów Amilie. Jest to marka, której jest dość mało na blogach, a jednak ma w sobie polskie korzenie, nie jest droga, ich produkty nie są testowane na zwierzętach, są w 100% mineralne, pozbawione konserwantów. Dodatkowo marka stara się by ich opakowania pochodziły z odnawialnych zasobów i żeby nadawały się do recyklingu. Postawa firmy bardzo mi się spodobała, dlatego się nimi zainteresowałam i pomyślałam, że może też zechcecie :)

Tutaj możecie zobaczyć w jakiej formie można zakupić próbki podkładów (i nie tylko zresztą). Swoje kupiłam w sklepie iwos.pl, bo chciałam kupić próbek paru firm, ale możecie dostać je u producenta - KLIK, w cenie 2,90 za 0,25 g, co spokojnie starcza na parę razy :)


Z przedstawionych kolorów 5 to nowa receptura - Coverage. Tylko Cashmere pochodzi z serii Matt. Starałam się zrobić jak najwięcej zdjęć w różnym oświetleniu, mam nadzieję, że dzięki temu zobaczycie jak te kolory się prezentują.


Czym różni się seria Coverage od serii Matt?
Coverage cechuje: średni poziom krycia do pełnego, wykończenie 'subtelne glow', przeznaczenie dla skóry suchej/normalnej
Matt: średni poziom krycia, matowe wykończenie, przeznaczenie dla skóry tłustej i mieszanej




Jak widać kolory wybrałam przeróżne, a to tylko namiastka tych dostępnych ofercie. To co mogę powiedzieć o tych podkładach to fakt, że bardzo przyjemnie się z nimi współpracuje. Kolory ładnie się ze sobą łączą. Krycie jak na moje potrzeby jest wystarczające, spokojnie utrzymuje się cały dzień. Szczerze mówiąc nie zauważyłam zbyt dużych różnic między serią matt a coverage, ale prawdopodobnie jest to spowodowane tym, że miałam tylko jedną próbkę z tym wykończeniem. 

Przygody z tą firmą nie zakończyłam, jestem ciekawa, czy gdybym zamawiała kolejne próbki będziecie chcieli dalsze swatche?

Przeszłam na makijaż mineralny - moja cera mówi TAK!

Hej!
Dziś będzie opowieść o tym jak wreszcie przejrzałam na oczy... O makijażu mineralnym dowiedziałam się już dawno, dawno temu, ale niezbyt mnie on interesował. Myślałam: a po co mi to? Moja cera nie jest specjalnie kapryśna, więc wystarczy mi jakiś tani podkład z drogerii o będzie git. Otóż nie! Moim głównym problemem były wągry, znalazłam wprawdzie skuteczny sposób na walczenie z nimi (czarna glinka - będzie o niej post jak zrobię zdjęcia ;)), jednak nie przyszło mi do głowy, że to przez podkład one powstają...
Mówiłam - ten jest super bo nie zapycha. Tsa... A wągry to co? Jaka ja byłam głupia... Tak się do nich przyzwyczaiłam, że mi myślenie siadło :/.
Aż nagle wszystko się zmieniło... No żartuje, nie tak nagle! ;) Ponad miesiąc używam do makijażu podkłądu naturalnego - i wiecie co? Wagrów nie ma, nie ma, nie ma!


Kosmetyki mineralne są najlepszym wyborem jeżeli chodzi o makijaż. Zostały stworzone dla ludzi ze szczególnymi problemami skórnymi, tj. tkliwość, alergie, podrażnienia. Zdrowa skóra też  skorzysta z ich niesamowitych zalet.Jeżeli słyszałaś kiedykolwiek, że makijaż szkodzi skórze, to teraz mając kosmetyki mineralne możesz to włożyć między bajki. Nie tylko nie szkodzi, ale wręcz pomaga.
Kosmetyki Rhea zawierają wyłącznie naturalne pigmenty mineralne: dwutlenek tytanu, mikę, tlenek cynku i tlenki żelaza. Nic ponadto ! Wszystkie te składniki są tak delikatne, że są dopuszczone do stosowania nawet u noworodków.

Dwutlenek tytanu- zapewnia dobre krycie skóry, oraz stanowi najlepszy naturalny filtr przeciwsłoneczny SPF 20 – 25. Im jaśniejszy podkład tym ma więcej dwutlenku tytanu i tym lepiej chroni przed słońcem. Jest to związek fotostabilny- nie rozpada się na skórze pod wpływem promieniowania ani powietrza.

Tlenek cynku- łagodzi podrażnienia, koi wrażliwą skórę, jest tak delikatny, że jest głównym składnikiem kremów dla noworodków.

Mika nadaje kosmetykom lekkość i  delikatność, jest całkowicie obojętna dla skóry.

Tlenki żelaza- nadają im piękny naturalny kolor.

Makijaż tak naturalny, że możesz w nim spać !


Podkład swój dostałam na Naturalnym Spotkaniu Blogerek od firmy Rhea i to był przełom dla mojej twarzy. Wreszcie wiem, że robię dla niej już wszystko co najlepsze! I ona mi pokazuje, że też to wie :)

Po pierwsze i najważniejsze o czym już wam wspomniałam - zniknięcie wągrów.
Po drugie - piękny, naturalny efekt na skórze! Nikt by się nie domyślił, że jestem pomalowana, a jednak koloryt jest ładnie wyrównany a drobne niedoskonałości ukryte (zawsze są jakieś drobne niedoskonałości xd), podkład idealnie stapia się z moim kolorem cery, nawet teraz jak twarz mi się opaliła.
Po trzecie - kto by pomyślał, że nakładanie minerałów jest prostsze od zwykłych podkładów? Kilka ruchów pędzla i gotowe!
Po czwarte - podkład nie pyli się o ile nie nabiorę go nie wiadomo jak dużo na pędzel.
Po piąte - ta wydajność! Ponad miesiąc używania i zupełnie nie mam wrażenia by go coś ubyło :)
Po szóste - zero poprawek w ciągu dnia, chyba, że dodaje pudru, ponieważ wykończenie, które oferuje podkład Rhea jest półmatowe, a czasami potrzebuję czegoś więcej.
Po siódme - jest naturalnie! Więc czego chcieć więcej?


To taka niewielka zmiana w mojej pielęgnacji twarzy - a jaki efekt! Kto by pomyślał, że nawet makijażem mogę zadbać o swoją cerę? Jestem pod ogromnym wrażeniem kosmetyków mineralnych. Szybko nie zakończę z nimi przygody :)

Znacie? Używanie? Co myślicie na ten temat?