Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tonik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tonik. Pokaż wszystkie posty

Tonik od Santaverde

Witam się po przerwie! Tym razem nie moje zabieganie jednaj jest winne, a fakt, że za każdym razem gdy siadałam do bloga to mi nie działał. Disqus też mi się nie ładował, nie mogłam nawet odpowiedzieć na komentarze. Jakiś pechowy okres... Czy tylko ja tak miałam? Gdy chciałam stworzyć nowy post to ładował się, ładował, ładował, po 15 minutach dawałam sobie spokój.... Niemożliwością było też dodanie zdjęć, na szczęście wszystko minęło. Oby się nie powtórzyło!
No! Jak już Wam się wyżaliłam, to pora na konkrety!


Woda różana od Make Me Bio

Wszystkie wiemy jak ważne jest tonizowanie skóry. Nie zawsze jednak pilnowałam tego jak należy - potrafiłam zapomnieć o toniku, lub świadomie pomijałam go w pielęgnacji. To wszystko działo się jeszcze za czasów przed przejściem na naturalną stronę mocy ;). Teraz nie zaniedbuję tego etapu i moja skóra jest mi za to wdzięczna - w końcu wszystko co robię razem sprawia, że mogę się cieszyć czystą i zadbaną cerą. 
Moim ostatnim ulubieńcem był tonik od Iva Natura, o którym mogłyście przeczytać TU. W jego składzie również widnieje woda różana, a więc z jeszcze większą ciekawością podchodziłam do czystej wersji bez żadnych dodatków. Kosmetyk ten otrzymałam od mojej Anuli - ona uwielbia tą wodę i możecie przeczytać o niej na jej blogu o TU. Czy podzieliłam jej uczucia w stosunku do tego produktu? O tym możecie się przekonać już dziś! ;)


Zacznę od paru słów od producenta:
Woda różana to idealne rozwiązanie wielu problemów kosmetycznych. W starożytności dodawano kilka jej kropel do kąpieli, aby pieściła ciało i zmysły. Doskonale zastąpi tonik, dając ukojenie suchej i zmęczonej skórze.

Hydrolat z róży damasceńskiej – działa tonizująco i odżywczo. Regeneruje zmęczoną i dojrzałą cerę, przywracając jej naturalny blask. Głęboko oczyszcza, zmniejszając zmiany trądzikowe, a także rozjaśnia cerę. Uelastycznia naskórek, widocznie wygładza, a także doskonale nawilża. Po naniesieniu na włosy, sprawia że stają się one bardziej elastyczne, zregenerowane i odżywione. Działa kojąco na zmysły, dzięki pięknemu, utrzymującemu się przez długi czas, różanemu zapachowi. Może być także nakładany na włosy, dzięki czemu będą one sprężyste, pełne blasku i miękkie w dotyku.
Przeznaczona dla: Wszystkie rodzaje skóry
Efekty: Skóra odżywiona, wygładzona i oczyszczona.

Sposób użycia: Po umyciu twarzy, skórę zwilżyć hydrolatem. Stosować rano i wieczorem lub częściej w zależności od potrzeb. Wygodny atomizer pozwala na równomierne nałożenie produktu.

Skład: Rosa Damascena (Róża Damasceńska) Water
 

Zacznę może od tego co mi się pierwsze nasunęło przy kontakcie z tym produktem po tym jak wcześniej używałam toniku od Iva Natura. Otóż spryskiwacz daje tutaj dużo mocniejszy strumień, nie jest to przyjemna mgiełka, dlatego nie stosuję hydrolatu bezpośrednio na twarz tylko psiukam na wacik. A to niestety przekłada się na wydajność, która po prostu jest gorsza. I to by było na tyle jeśli chodzi o porównania ;)

Teraz kwestia zapachu - nie każdy przepada za zapachem róży. Ja też nie jestem wielką fanką, ale nie drażni mnie - perfum bym takich nie chciała, ale w kosmetykach jest ok. Zapach tej wody jest jednak inny - oczywiście nadal różany, ale kwaskowaty, doprawiony delikatną ostrością. Ciekawa sprawa - osobom, które nie przepadają za klasyczną różą radzę spróbować - tutaj mamy coś innego :)


A teraz rzecz najważniejsza - działanie. Po użyciu tej wody zdarza mi się zapomnieć o kremie jeśli od razu go nie nałożę... A wszystko przez nawilżenie jakie daje! Skóra jest oczyszczona, delikatnie napięta (napięcie z gatunku tych przyjemnych - uczucie jędrności i dobrego nawilżenia skóry). Po dłuższym używaniu mam wrażenie, ze cera jest bardziej promienna i taka wypoczęta - a przy moim obecnym trybie życia to duży plus! Uwielbiam stosować ją z rana, a zresztą co ja gadam - uwielbiam ją stosować o każdej porze dnia. To produkt godny polecenia - więc polecam!

Tonik od Iva Natura, czyli idealne zakończenie demakijażu

Chcę Wam tyle opowiedzieć o kosmetykach, które aktualnie używam i zupełnie mi to nie idzie ;) Siadam co chwilę by napisać recenzję i jak mi się uda napisać jedno zdanie to sukces - też tak czasem macie? Czas gdzieś pędzi, ja załatwiam masę spraw i chwile upływają nie wiadomo gdzie. Dziś jednak wzięłam się w garść! Dzisiejszy kosmetyk zasługuje na to by go w końcu przedstawić. Tonik od Iva Natura zakupiłam na Ekocudach (których szykuje się druga edycja! Dokładnie 22-23 kwietnia w Warszawie).


Tonik ten znajduje się w butelce ze świetnym atomizerem, który się nie zacina i daje idealną mgiełkę! Ostatnimi czasy trafiałam bardziej na takie z mocnym strumieniem - a tu taka miła niespodzianka. Atomizer chodzi lekko, wystarczy lekko przycisnąć i możemy się cieszyć przyjemnym odświeżeniem. Dzięki tej cudownej mgiełce tonik ten możemy wykorzystać na szereg różnych sposobów, o których Wam zaraz opowiem!

Zacznę od standardowego użycia po demakijażu. Makijaż zmywam olejkami, potem myję twarz mydłem i przywracam prawidłowe pH skóry używając tego toniku. Dzięki niemu moja skóra nie jest nieprzyjemnie ściągnięta i mam pewność, że wszystkie zabrudzenia zostały usunięte. Spryskuję nim twarz a następnie przecieram twarz wacikiem - wygodnie i dzięki temu tonik jest też niesamowicie wydajny! (niektórzy wolą pryskać na wacik, ale jak dla mnie za dużo z tym zabawy...)

Oprócz tego tonik ten stosuję przy maseczkach z glinki - dzięki temu nie wysychają na twarzy. Poza tym lubię jego delikatny zapach (lekko różany, troszkę ziołowy).

Tonik ten jest też świetnym rozwiązaniem dla tych, którzy nie przepadają za pudrowym wykończeniem przy kosmetykach mineralnych. Ta mgiełka sprawia, że cała ta pudrowość znika a makijaż pozostaje bez zmian na swoim miejscu.

Uwielbiam go też używać z rana by oczyścić twarz po nocy i się obudzić. Używanie go to prawdziwa przyjemność i cieszy mnie niesamowita wydajność! Używam go parę razy dziennie codziennie od prawie dwóch miesięcy (brakuje kilku dni) i nie dotarłam jeszcze do połowy! A buteleczka ma pojemność tylko 150 ml.


Chcę Wam jeszcze przedstawić słowa producenta, ponieważ tonik ten ma bardzo prosty a jednocześnie bardzo ciekawy skład! Dba pięknie o moją cerę, a wszystko to dzięki ciekawym połączeniom.

Organiczny tonik do twarzy stworzony na bazie wody mineralnej pozyskiwanej ze źródeł jeziora Van, które jest największym na świecie jeziorem alkalicznym. Woda z jeziora Van jest bogata w minerały. Tonik dogłębnie oczyszcza i odżywia skórę.

Lake Van Water (Aqua Mineralis) – alkaiczna woda z jeziora Van, woda zasadowa o wysokim pH (9,8), bogata w składniki mineralne odżywia, ujędrnia i nawilża skórę

Thymus vulgaris - tymianek - działa odkażająco, przeciwzapalnie i oczyszczająco na skórę, dlatego jest składnikiem wielu kosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji cery tłustej i trądzikowej.

Rosa damascena Flower Distillate - wodny roztwór z destylacji kwiatów róży damasceńskiej, wykazuje działanie przeciwzapalne, wygładza, matuje
 
Myrtus communis - mirt zwyczajny - zalecany jest dla skóry zanieczyszczonej, skłonnej do wyprysków, działa odświeżająco i odkażająco, usuwa wysypki i trądzik

 
Skład: Lake Van Water (Aqua Mineralis) (AMW), Rosa damascena (Rose) Flower Distillate*, Benzyl Alcohol (And) Dehydroacetic Acid**, Myrtus communis*, Thymus vulgaris*


Widzicie to? Jest bardzo prosto, ale skutecznie! Moja sucha skóra nie protestuje (a wiecie, jak potrafi być wymagająca!) a nawet jest zadowolona. Mam z tym tonikiem wszystko czego potrzebuję. Ciężko będzie go przebić :).

Kupić go można TUTAJ za 37 zł (obecnie w promocji).

Znacie produkty Iva Natura? Ja jak na razie poznałam trzy i mam ochotę na więcej!

Coslys - naturaly tonik z ekstraktem z lilii

Hej!
Ale mam zapracowaną niedzielę od rana... Mam nadzieję, że później uda mi się trochę polenić. Teraz szybko wpadam z postem do Was, a czuje się niczym królewna bo założyłam moją super hiper nową spódnicę ;) Jak czasami niewiele potrzeba do szczęścia! A Was co dzisiaj uszczęśliwia? 

Jednak wracając do tematu... Tonik Coslys zakupiłam w sklepie Matique (KLIK). Asortyment tego miejsca mnie rozwala na łopatki, wszystko bym chciała! Cudowne mają tam marki, a na Coslys czaiłam się od bardzo dawna, miałam jak to zwykle ja problem od czego zacząć poznawanie tej firmy... Tu pomogła moja oszczędność w kosmetykach (nie mam żadnych zapasów) - skończył się tonik, więc potrzebny tonik! Jeej, sprawa rozwiązała się sama ;).


Tonik Coslyl z ekstraktem z lilii otrzymujemy w kartoniku o cudownym błękitnym kolorze... Zresztą buteleczka wykonana z białego plastiku też ma etykiety w tej barwie. Do tego prosta grafika kwiatu i mamy opakowanie prawie doskonałe. Prawie bo: butelka ma odkręcany korek - nie lubię tego bardzo, butelka jest nieprzezroczysta i na prawdę ciężko mi stwierdzić na jakim poziomie zużycia jestem... Polskie nalepki znajdziemy tylko na kartoniku, jako, ze go wyrzuciłam od razu po zdjęciach, przytoczę parę informacji o tym kosmetyku ze strony sklepu:

Składający się z 5 różnych wód kwiatowych, ten organiczny tonik usuwa resztki preparatów do demakijażu, jednocześnie tonując skórę i przywracając jej właściwy poziom ph. Wody z wiązówki błotej oraz chabra bławatka przynoszą ukojenie wrażliwej skórze. Woda kwiatowa z rumianku działa oczyszczająco, a woda z oczaru wirginijskiego działa ściągająco, zwężając pory. Woda z kwiatu pomarańczy zmiękcza skórę, a dodatek olejków (ze słodkich migdałów i drzewa różanego) działa regenerująco.

Coslys gwarantuje zawartość kompletnego i pełnego ekstraktu z lilii. Ekstrakt z lilii jest pozyskiwany metodą, która została opatentowana przez producenta Coslys, mającą na celu zachowanie najaktywniejszych właściwości rośliny:
- metoda ekstrakcji inspirowana przez podstawy fytotreapii. Poszanowanie dla rośliny - metoda ekstrakcji pozwalająca na zachowanie najbardziej "żywej" części rośliny.
- eko - ekstrakcja, nie zanieczyszczająca, pozbawiona chemii, z użyciem składników pochodzących od roślin
-bioekonomiczna inicjatywa, partnerstwo z lokalnymi firmami i stowarzyszeniami. Procesy ekstrakcji z roślin mają miejsce 30 km od laboratoriów Coslys.




Jak widzicie powyżej tonik ten już z opisu potrafi zrobić wrażenie! Skrywa w sobie prawdziwe dobroci, które niestety mnie nie oczarowały. Dla mnie ten tonik to po prostu tonik. Ładnie usuwa resztki makijażu, fajnie odświeżyć nim twarz z rana, tonizuje cerę po umyciu twarzy mydłem i faktycznie ściąga delikatnie pory. Ale no cóż, jakoś tak bez szału. Zapach też nie szczególnie mi przypadł do gustu - jest jakiś taki apteczny, to moje jedyne skojarzenie z nim. Nie czuję tych kwiatów. Nie czuję też specjalnego ukojenia gdy skórę podrażnię (czasami mam ochotę na eksperymenty). Więc, taki sobie tonik z pięknym składem, przeciętnym działaniem i ceną prawie 40 zł za 200 ml. 



I na zakończenie skład:

Nie mam ochoty do niego wracać jak już go wykończę, ale na pewno dam sszansę marce na oczarowanie mnie :)
Znacie tą markę? Mieliście może od nich jakiś kosmetyk?

Oczyszczanie twarzy z Douces Angevines

Hej!
Mało mnie, wiem... Ale nic nie poradzę. to nie jest tak, ze mi się nie chce czy coś. Po prostu nałożyło się w ostatnim czasie wiele spraw, a że dodatkowo moja pielęgnacja stała się bardzo minimalistyczna to i pisać nie mam za wiele o czym ;) Mam parę postów poza kosmetycznych pozaczynanych, ale brakuje mi czasu by je dokończyć, dorobić do nich zdjęcia... I tak jakoś czas ucieka, a magisterka sama się napisać nie chce niestety.

Żeby przybliżyć Wam moją obecną pielęgnację twarzy muszę Wam przedstawić duet marki Douces Angevines, który obecnie króluje w mojej łazience. Wygrałam go w konkursie u Anulki (:***) i używałam namiętnie od jakiegoś czasu, jeśli jesteście ciekawe moich wrażeń zapraszam do czytania!


Chcę Wam najpierw przytoczyć co o tych produktach mówi producent. DA jest marką, której opisy uwielbiam czytać! Ich kompozycje składników, filozofia i cała otoczka to po prostu bajka! Zresztą, co ja Wam będę gadać, same zobaczcie:

Zestaw do oczyszczania twarzy zawierający fluid do demakijażu Fantomette otaz tonik Virginale.
Fluid Fantomette jest maceratem z dziurawca, który łagodnie i skutecznie oczyszcza, usuwając wszystkie zanieczyszczenia i pozostałości makijażu. Fluid jest delikatny dla skóry i pozwala zachować jej naturalną równowagę. Pozostawia uczucie świeżości i dobrego samopoczucia.
Virginale to prawdziwy tonik z wody kwiatowej destylowanej parą wodną. Jest orzeźwiający jak poranna rosa na Twojej twarzy. Użyty po płynie do demakijażu Fantomette działa jako doskonała baza dla porannych i wieczornych zabiegów pielęgnacyjnych skóry. Stosowany jako kompres, jest niezwykle odświeżający na zmęczone oczy.

FANTOMETTE
INCI: SESAMUM INDICUM*, HELIANTHUS ANNUUS*, RICINUS COMMUNIS*, OLEA EUROPAEA*, HYPERICUM PERFORATUM, LAVANDULA BURNATI*, CANANGA ODORATA*,PARFUM* (essential oils fragrance), linalol, eugenol, benzyl benzoate, limonene (naturaly contained in essential oils).
VIRGINALE
INCI: CITRUS AURANTIUM*, ROSA DAMASCENA*, CHAMAEMELUM NOBILE*, LAVANDULA ANGUSTIFOLIA*, ETHANOL*, STYRAX BENZOÉ*, RIBES NIGRUM*, PARFUM* (ESSENTIAL OILS FRAGRANCE).


Oba produkty znajdują się w szklanych buteleczkach o pojemności 50 ml (była to oferta limitowana, w tej chwili można każdy z tych produktów zakupić oddzielnie w większej pojemności). Tonik ma atomizer, który niestety okazał się trochę słaby - zamiast mgiełki daje mocny strumień, a więc zamiast rozpylania na twarzy muszę spryskiwać nim wacik i dopiero wtedy przecierać nim twarz. Natomiast atomizer do fluidu oczyszczającego jest nieco wypukły, świetnie się go używa, nie zacina się, a olejek wypływa do przodu, nie cieknie po bokach, nie otłuszcza wszystkiego.

Jak widać ze zdjęć etykiety są bardzo proste. Ta marka czaruje swoją prostotą i klasą. Ich produkty zachwycają nie opakowaniami lecz działaniem i zapachami.

Fluid pachnie niesamowicie. Ziołowo, ale jednocześnie jakby korzennie. Jest mocny, ale nie duszący, człowiek się od niego uzależnia, kojarzy się z czasem dla siebie, relaksem, spokojem... Tonik za to to mocny, kwiatowy zapach, odświeżający i pobudzający.


Fluid Fantomette to produkt, który świetnie oczyszcza twarz ze wszelkiego rodzaju zanieczyszczeń. Wystarczy parę naciśnięć pompki na wilgotny wacik a cały makijaż znika po chwili. Do tego jest szalenie wydajny, nie podrażnia, nie rozmazuje, nie robi mgły... Ideał! Skóra po nim jest oczyszczona, ale miękka i nawilżona.

Korzyści stosowania fluidu:
Macerat z dziurawca oczyszcza i koi podrażnienia skóry.
Olej rycynowy wzmacnia i uelastycznia brwi i rzęsy.
Lawenda oczyszcza i rozjaśnia cerę.

I zgadzam się ze wszystkim co pisze producent.

A jak z tonikiem? Czy on również mnie zachwycił?
Tonik Virginale to chyba najlepszy tonik jaki miałam do tej pory. Idealnie odświeża, świetnie oczyszcza,  pobudza z rana, koi podrażnienia, jest świetną bazą pod dalszą pielęgnację. Robi wszystko to co powinien robić tonik a nawet więcej. Stosowany jako kompres na zmęczone oczy pomaga poradzić sobie z takim problemem. Już mi się kończy i widzę, że dzięki niemu skóra jest bardziej rozjaśniona i odżywiona. No cudeńko!


Jestem pod ogromnym wrażeniem kosmetyków od DA... Przy każdym zamówieniu dostajemy dodatkowo próbki innych ich produktów co jest świetnym rozwiązaniem. Dzięki temu sprawdziłam już trochę fluidów tej marki i muszę Wam powiedzieć, że wszystkie mnie zachwycają!
W swoich zbiorach mam jeszcze 2 próbeczki (jedna do ciała, druga do twarzy) i dezodorant i wiem, ze na tym się nie skończy, bo mimo wysokiej ceny te kosmetyki są po prostu tego warte.

Znacie tą markę?

Hydrolat pomarańczowy od firmy Cosmeceuticum

Hej!
Jej, obiecuje poprawę jeśli chodzi o bywanie na Waszych blogach! Czas mi jakoś ucieka, wiecie? Na pewno to znacie ;)
Uczelnia daje w kość, nie mam czasu na pisanie własnej magisterki... Problemy z komputerem też swoje zrobiły i teraz mam mnóstwo zaległości u Was. Nie lubię tego :/
Dziś mam chwilę dla siebie, więc po pierwsze zostawiam Wam recenzje u mnie, po drugie biegnę trochę pozwiedzać u Was!


Hydrolat pomarańczowy firmy Cosmeceuticum pochodzi ze sklepu Eko Drogeria (stacjonarnie w Lublinie na ulicy Bernardyńskiej 8). To moje pierwsze spotkanie z tą firmą i dość mało jest o niej opinii. Przyznaję się podchodziłam do produktu z dużą rezerwą, zwłaszcza po recenzji u Basi - KLIK.

Jednak dałam mu szansę, bo jak wiemy, każda skóra jest inna.
Hydrolat robi dobre pierwsze wrażenie. Szklana butelka z ciemnego szkła, ładna grafika etykiety, świetny rozpylacz dający mgiełkę, a nie psiukający strumieniem.


Mnie trochę drażni zapach, jest mocny, taki kwaśno gorzki. Jakiś czas pozostaje na skórze.
Wydajność bardzo dobra, ale większość hydrolatów/toników może się tym pochwalić, zwłaszcza jak mają porządny atomizer ;)

Nigdy wcześniej nie używałam hydrolatu, więc to był mój pierwszy raz. Ciekawe jesteście czy będę kontynuowała tą przygodę? :)) Zaraz się dowiecie! Najpierw jednak parę słów od producenta:

Hydrolat pomarańczowy posiada właściwości przeciwzapalne i antybakteryjne. Działa kojąco, łagodzi podrażnienia, redukuje zaczerwienienia wspomagając ukrwienie skóry. Ściąga pory skóry przez co reguluje wydzielanie sebum. Optymalnie nawilża, matuje i odświeża cerę. Hydrolat z pomarańczy hamuje aktywność enzymów rozkładających kolagen i elastynę - białek odpowiedzialnych za jędrność i napięcie skóry

Skład:
Citrus Aurantium Dulcis Flower Water*, Citric Acid, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate

Skład: Hydrolat z Kwiatów Słodkiej Pomarańczy*, Kwas Cytrynowy, Sorbinian Potasu, Benzoesan Sodu

I teraz zasadnicza kwestia - na etykiecie produktu nie ma informacji o tym, że produkt zawiera kwas cytrynowy , sorbinian potasu i benzoesan sodu... NIEŁADNIE!


Mimo złości na producenta używałam hydrolatu.
Spryskiwałam nim maseczki z glinki - brak dodatkowych efektów.
Używałam jako tonik - fajnie odświeżał skórę rano, oczyszczał (gdy łączyłam go z wacikiem) i to wszystko...
Nie zauważyłam matowienia i innego działania, które są obiecane.
Na szczęście obyło się bez podrażnień jak u Basi...


Co myślicie o takich zagraniach producenta?

Oliwkowy tonik od Lambre

Hej!
W ostatnim czasie nie miałam zbyt wielkiego szczęścia do kosmetyków... Przez ten blog przewinęło się sporo niezbyt pochlebnych opinii. Ta niestety też do takich należy. Oliwkowy tonik od Lambre nie skradł mojego serca, a wręcz przeciwnie, darzę go dość dużą niechęcią.
Ale po kolei! Oto on:


Kartonik jest śliczny, biały, z wytłaczanymi brzegami, prezentuje się bardzo elegancko. Natomiast sama butelka sprawia już tandetne wrażenie. O ile na zdjęciach nie jest tak źle, to już na żywo naklejka z przodu mocno się odróżnia od reszty butelki. Nie przepadam też za odkręcanym korkiem, ale jego mogę jakoś przeżyć ;)
Plastik, z którego zrobione jest opakowanie toniku jest nieprzezroczysty, ale gdy patrzymy pod światło możemy ocenić zużycie produktu.


Tym czym niezbyt miło zaskakuje tonik już na początku jest zapach. Okropny, duszący, babciowy, długo utrzymuje się na skórze. Nie raz bolała mnie przez niego głowa. Brr...

Potem już mamy działanie - też nie najlepsze!
Tonik nie nadaje się do odświeżania cery wciągu dnia, czy też z rana - raz przez swój zapach, dwa - pozostawia lepkość na skórze. Gdy przetrę nim twarz mam wrażenie, że jest gorzej zanieczyszczona.
Dobrze, że to tylko wrażenie, bo jednak wacik jest przybrudzony i widać, że coś zebrał, a na skórze nie mam wysypu niespodzianek. Jednak może się to wiązać z tym, że po ok pół godziny nie byłam już w stanie wytrzymać i zapachu i lepkości na twarzy i szłam znowu ją umyć.



Na szczęście 120 ml buteleczka szybko się kończy, a więc tutaj niską wydajność oceniam na plus bo nie wyobrażam sobie dłużej się z nim męczyć...

Skład:

Podsumowując - tonik ten nie spisał się u mnie, na pewno do niego nigdy nie wrócę.


Mieliście do czynienia z tym tonikiem? A może mieliście coś innego z tej firmy?


Organiczny tonik z pomarańczową wodą kwiatową, aloesem i wąkrotką azjatycką

Hej!
Niedługo będzie tu wysyp mydęłkowych recenzji, bo używam teraz 3 różnych ;) Mam nadzieję, że mnie za to nie utłuczecie i z chęcią poczytacie co mam do powiedzenia. Bo te mydełka są na prawdę warte poznania! Jednak by nie było zbyt monotonnie, dziś opowiem Wam o toniku do twarzy marki Organic Surge. Tonik ten wygrałam u Reni. Dziękuję!


To był mój pierwszy kontakt z tą firmą i przyznam - całkiem udany :)
Kosmetyki organiczne Organic Surge wykonane są z mieszanki naturalnych wyciągów roślinnych oraz czystych organicznych olejków eterycznych, certyfikowanych przez prestiżowy certyfikat ECOCERT, są także odpowiednie dla wegan.
Założycielem marki Organic Surge jest Alan MacKenzie, który poszukiwał dla swojej delikatnej skóry kosmetyków naturalnych. Formuły poszczególnych produktów opracowano tak, aby w pełni wykorzystać naturalne substancje roślinne, eliminując tym samym ich syntetyczne zamienniki.
Organic Surge kocha Twoją skórę, hojnie obdarowuje ją składnikami aktywnymi naturalnego pochodzenia oraz otula w intensywne, naturalne zapachy olejków eterycznych. Podobnie jak naturalna jest Twoja skóra, kosmetyki Organic Surge w sposób naturalny są wolne od szkodliwych substancji chemicznych - parabenów, SLS, barwników syntetycznych, substancji modyfikowanych genetycznie.
Organic Surge to marka w służbie człowiekowi - poprzez działalność charytatywną czyni nasze życie lepszym. 
Sercem Organic Surge jest działalność dobroczynna - ludziom w potrzebie oraz tym wszystkim, którzy cenią naturalne, codzienne  życie. Część dochodów ze sprzedaży tych kosmetyków przeznaczana jest na cele charytatywne. Organic Surge wspomaga sierociniec Thomas Barnardo House w Kenii oraz Watato – organizację dobroczynną na rzecz dzieci w Ugandzie.

Robi wrażenie, nie?
 

Tonik jak widać znajduje się półprzezroczystej plastikowej butelce z odkręcanym korkiem (wygodnijszy byłby jednak klik... za to mamy pewność, że nic nam się samo nie otworzy). Całość opatrzona jest miłą dla oka, choć nie też jakąś wybitną etykietą - ot jest.  Z tyłu nalepka po polsku, co by wiedzieć co i jak.


Tonik ma przyjemny, jakby ziołowo - owocowy zapach. Fajny jest bardzo z rana bo daje uczucie odświeżenia i budzi moje zaspane oblicze. Przyjemnie oczyszcza twarz z nocnych brudasków. Dodatkowo świetnie nadaje się do przemywania oblicza w ciągu dnia - skóra po nim ściągnięta nie jest, za to oprócz odświeżenia zyskujemy miłe nawilżenie! Poza tym jakby nie patrzeć wszystkie moje ranki, krostki i tam przypadłości wszelaki goją się szybciej i ogólnie jakoś tak sprawniej odkąd tonik ten zagościł w mojej pielęgnacji.
Jakby tego było Wam mało, to tonik jest idealny by wyrównać pH skóry po myciu twarzy mydłem.

Czyż nie jest cudowny?


Jednak nie ma produktów bez wad - otwór w buteleczce jest na prawdę spory - zdarza się więc że toniku wylatuje za dużo. I szkoda mi, bo jednak wydajność traci na tym znacznie :(.
Konsystencja jest za to ciekawa - niby wodnista, ale jakby subtelnie gęstsza ;).


Tonik nie oblepia, nie podrażnia, nic po nim nie piecze, nic nie zapycha.
Czego chcieć więcej od dobrego toniku?

Znacie? Jaki tonik polecacie?

Hibiskusowy tonik od Sylveco

Witam w niedzielny poranek!
Jak Wam minęła sobota? Ja jak zwykle miałam milion planów, ale nic z nich nie wyszło... Jak już dzień się źle zaczął, tak nie miał prawa skończyć się najlepiej... Ale nic to! Mamy nowy dzień i zamierzam się nim cieszyć :).

A w raz z moją uciechą postanowiłam przedstawić Wam swoje odczucia na temat toniku hibiskusowego od Sylveco. Firma jest już wszystkim znana, więc nie muszę jej przedstawiać. Fakt, że lubię się z kosmetykami tej marki też nie jest Wam obcy, ale czy ten tonik zasłużył na moje względy?


Jak to w opakowaniach Sylveco bywa - jest ślicznie! Pękata buteleczka z ciemnego plastiku, ładna etykieta, dużo informacji (jednak nie ZA dużo), wszystko idealnie dopasowane i zgrane. Tym mnie ta firma absolutnie kupuje.
Otwarcie też jest idealnie mocne - nie otworzy się samo i jednocześnie przy otwieraniu nie trzeba sobie łamać paznokcia - to lubię!


Otwór uważam za idealny. Nie jest za duży, ani za mały, dopasowany do konsystencji toniku. A jak już mowa o konsystencji... Nie sposób nie zwrócić na nią uwagi bo jest inna od tego z czym do tej pory się spotykałam przy kosmetyku określanym mianem toniku.
Co w niej niezwykłego? Otóż jest gęstsza, przypomina żel. Wydawało mi się na początku, że przez nią używanie toniku będzie dziwne, wydawała mi się za gęsta, a sam tonik, że nie da rady. No cóż, kto się nie myli ten nie jest przyjemnie zaskakiwany ;)


Tonik ma czerwonawy kolor i pachnie bardzo delikatnie. Czuć kwaskowatość hibiskusa, ale jest to zapach bardzo ulotny, tak na prawdę znika w ciągu kilku sekund. Nie zwraca się na niego uwagi, także nie powinien nikomu wadzić.


Moim ulubionym zastosowaniem tego toniku był demakijaż ;). Spisywał się tu na prawdę nieźle. Radził sobie z moim tuszem do rzęs, nie podrażniał oczu, nie szczypał, a zmywał bardzo przyzwoicie, nie rozmazywał. Nie oczyszczał on jednak sam w sobie, zmywał sporą część makijażu, ale nie było szans bym na tym poprzestała - musiałam jeszcze umyć twarz żelem.

Drugim ulubionym zastosowaniem było przemywanie nim twarzy w ciągu dnia - skóra była odświeżona, ukojona i sprawiała wrażenie nawilżonej. W sumie zawsze po przetarciu twarzy tym tonikiem miałam wrażenie nawilżenia przez które zapomniałam parę razy użyć kremu...

Gdy chciałam nim przemywać twarz rano miałam za słabe odczucie oczyszczenia, niezbyt nadawał się według mojej twarzy do tej roli.

Twarz przetarta tym tonikiem nie lepiła się, nie była nieprzyjemnie napięta (bo delikatne napięcie było, ale to takie odbierane pozytywnie ;) ). Obyło się też bez zapychania i tym podobnych skutków ubocznych.


Wydajność oceniam na bardzo dobrą, ale dokładnego czasu ile używałam tą buteleczkę Wam nie podam bo siostra mi go podbierała, z tego co wiem tez do demakijażu. Podbierała mi go dosyć sporo czyli widocznie u niej też się dobrze spisywał ;).

Musze przyznać, że go polubiłam, ale nie stał się moim hitem. Nie mam ochoty do niego wracać. Nie dołączy do szanownej grupy stałych bywalców tej firmy w mojej łazience (balsam myjący włosy, żele do twarzy).

Jestem ciekawa Waszej opinii. Miałyście? Macie?


Matujący płyn micelarny - tonik 2w1 do mycia twarzy

Hej!
Jak Wam minął weekend? Mój mimo pogody bardzo się udał :). Obiecuję, że jutro lub pojutrze pojawi się relacja ze spotkania! Wczoraj nie miałam kiedy się tym zająć, najpierw miałam wyjazd, później jeszcze koncert, teraz mam chrypę ;)

Nie o tym jednak Wam chciałam dziś opowiadać :)
Od dłuższego czasu używam matującego toniku od Tołpy. Jesteście ciekawe jak się sprawuje?

Oto on w pełnej krasie:

Ta plastikowa butelka z prostą etykietą ma powalającą pojemność - aż 400 ml. Używam go już ok miesiąc, a dotarłam może do 1/3. Całe szczęście (uwaga tu spoiler!), że mi się spodobał.

Zamknięcie typu press jest bardzo wygodną formą, nie wylewa nam się za dużo, jak się przewróci, też od razu nie zalewamy wszystkiego. (to ważne, gdy się ma czasem dwie lewe ręce jak ja)


Płyn jest lekko żółtawy i ma przyjemny, orzeźwiający zapach - bardzo fajnie dzięki temu używa mi się go rano, oczyszczam cerę i dobudzam się jednocześnie :).

Wiecie jak bardzo lubię opisy Tołpy, więc pozwólcie, że i tym razem je Wam pokarzę:



Skład:

Wytrwałyście? ;)
A więc pora na opis działania!
To, że używam go rano już wiecie - spisuje się świetnie, idealnie oczyszcza cerę, zostawia ją przyjemnie odświeżoną i co ciekawe faktycznie delikatnie matuje. Nie jest to może efekt spektakularny, ale utrzymuje się dość długo. Ja uwielbiam przemywać twarz tym tonikiem tuż przed nałożeniem makijażu, sprawia on, że podkład dłużej się trzyma na twarzy i nie muszę od razu sięgać po puder, mogę spokojnie z nim poczekać i w ciągu dnia go dodać.
Używam go też do zmywania podkładu z twarzy - radzi sobie z tym całkiem nieźle - 2 waciki i twarz jest oczyszczona (z wyjątkiem oczu).
Micel ten nie zapycha i nie zostawia tłustej powłoczki, nie wysusza też skóry, mimo denatu w składzie (jest on dość daleko, dlatego zupełnie się nim nie przejmuje)
W składzie znajdują się parabeny, których wiele osób unika - mi krzywdy nie robią na szczęście.

Na prawdę jestem z niego zadowolona i z chęcią po niego sięgam. A czy Wy go znacie? Miałyście z nim do czynienia?


Moja pielęgnacja twarzy

Moja pielęgnacja twarzy nie jest rozbudowana, śmiem twierdzić nawet, że chyba ją (twarz) trochę zaniedbuje... Ale tak mi jest dobrze, o niczym nie zapominam wreszcie, no i skóra tez wydaje się zadowolona, więc tak jest i już ;)

Oto moja gwardia:


A tak wygląda moja pielęgnacja:
Rano myję twarz żelem, następnie kładę jakiś krem (aktualnie Celia - lekki krem - baza matujący) i robię makijaż czasem ;)
Jeśli się nie maluję to wciągu dnia często sięgam po jakiś tonik by przemyć twarz (któryś z tych opisanych TUTAJ, najczęściej nagietkowy) a poza domem stosuje chusteczki, aktualnie testuje go pure (widoczne na zdjęciu)

Zabawę z moją twarzą zaczynam dopiero wieczorem ;)
gdy mam makijaż zmywam go micelkiem, po czym myję twarz żelem.
Tak często jak mogę stosuję maseczki (owocowe, ze spiruliny, drogeryjne, z glinek) a pilingi kiedy czuje że skóra tego oczekuje, zrezygnowałam właściwie już z mechanicznych pilingów, od czasu do czasu ewentualnie sięgam po korund, mieszam go wtedy z żelem do mycia twarzy. Teraz przerzuciłam się na sodę, mieszam łyżeczkę jej z łyżką wody, nakładam i zmywam po 3 min. Skóra jest cudownie oczyszczona.
Stałym natomiast gościem w wieczornej pielęgnacji twarzy jest olej konopny. Bardzo podpasował mojej skórze (włosom już nie), szybko się wchłania, przez co nie zostawiam tłustych plam na poduszce. Stosuję go zamiast kremu na noc, gdy rano wstaje skóra jest nawilżona, miękka i sprężysta.

I to by było na tyle!
Nie wysilam się zbytnio co? ;)

Pozdrawiam
Żan

Pietruszka w roli głównej

Latem pocimy się bardziej, co tu kryć, więc by dać naszej skórze trochę ukojenia, zamiast używania drogeryjnych kosmetyków wypróbujcie pietruszkę!


Odświeżający tonik pietruszkowy
Składnik:
1 szkl wody
1 szkl posiekanej natki z pietruszki

Posiekaną pietruszkę zalej wrzątkiem, następnie odstaw do wystygnięcia, odcedź, przemywaj twarz i okolice dekoltu za pomocą wacika.
Tonik trzymaj w lodówce :).

Naprawdę fajne działanie, skóra jest po nim taka napięta, odświeżona, dodatkowym plusem, jaki zauważyłam była mniejsza liczba wyprysków odkąd go stosuje. 

jedna uwaga, nie stosujemy toniku podczas opalania, natka pietruszki jest fotokumaryną, przez co mogą nam powstawać przebarwienia... także uważajcie podczas opalania :)


Następnym sposobem w jakim możemy wykorzystać pietruszkę jest walka o przyrost.
Sama tego nie sprawdziłam, ale wiele dziewczyn chwali tą kurację. Trzeba dodawać natkę do koktajli owocowych, kanapek lub sałatek.

Ktoś czuje się skuszony przez pietruszkę?

Pozdrawiam
Żan

Zrób to sam

Czyli coś co bardzo lubię :)
Od dawna zbieram wszelkie przepisy i podczytuje rady na proste rzeczy, które mogę zrobić sama. Sprawia mi to niesamowitą frajdę. Taki np kosmetyk zrobiony własnoręcznie, dumna jestem jak nie wiem, albo chociaż zwykłe gumki do włosów (Anwen o tym piasła). Mała rzecz a jak cieszy! :)


Co ostatnio wykombinowałam?
  • Wspomniane wcześniej gumki do włosów - tutaj macie więcej informacji
  • mydełko pilingujące z przepisu od kascysko - klik
  • serum do twarzy na podstawie tego co wyczytałam u Kasi, a jakże, ja w swoim dałam ekstrakt z mandarynki - Tutaj macie oryginał
  • toniki wszelkiego rodzaju, które znajdziecie w u mnie w zakładce Babunia prawdę Ci powie

A Wy? Lubicie robić wszystko same czy wolicie gotowe rzeczy?
Może podrzucicie mi jakieś ciekawe linki?
:)

Pozdrawiam
Żan

Nagietek raz jeszcze

czyli znowu coś do serii Babunia prawdę ci powie :)

Jeśli nie pamiętacie, TU macie wcześniejszy wpis m.in. o nagietku :)
Tym razem w toniku.
Czyli koimy i regenerujemy!


1 łyżeczkę soku z cytryny mieszamy z zaparzonymi 2 łyżkami suszonych kwiatków nagietka w ½ szklance wody
Następnie odcedzamy, przelewamy do czystej buteleczki i przemywamy twarz ;)
Prawda, że proste?

Moja skóra jest bardzo świeża po tym toniku, dodatkowo zauważyłam zmniejszenie zaczerwienienia moich policzków i szybsze gojenie wszelkiego rodzaju wyprysków.

Tonik ten można również wykorzystać jako sposób na poranne przemycie twarzy.
Polecam wykorzystanie patentu Korneli- link :)
Czyli maczamy w toniku płatki kosmetyczne, wkładamy je do woreczka i mrozimy, rano wyjmujemy tyle ile nam potrzeba, jemy śniadanie i już lekko rozmrożonymi przemywamy twarz (świetne orzeźwienie!)