2
lis
2013

Decubal do ust

Witam w ten zimny poranek!
A już się zdążyłam przyzwyczaić do ciepełka jesiennego... Ech, nie będę narzekać, taka kolej rzeczy :).

Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzje balsamu do ust od firmy Decubal, to moja wygrana w rozdaniu u Karoliny. Jak się spisał? Zapraszam dalej!



Balsam zapakowany jest w prosty kartonik na którym znajdziemy podstawowe informacje.

Obietnice producenta:
 i już muszę się przyczepić - balsam NIE JEST BEZZAPACHOWY - on autentycznie śmierdzi :/

Skład:

Konsystencja jest bardzo zbita, jak jest zimno bardzo ciężko balsam wydostać z tubki.
Kolor jak widać lekko żółty - ogólnie balsam ten bardzo przypomina mi wazelinę.


A teraz konkrety, ale już Wam mogę zdradzić, że nie będzie miło...
Dwie podstawowe wady już wam wymieniłam (śmierdzi i ciężko go wydobyć) teraz pora na resztę...
Balsam nie spełnia żadnej z obietnic producenta. ŻADNEJ.
Ta tubka okazała się konkretnym rozczarowaniem... Liczyłam, że w zimne dni moje usta będą zabezpieczone, a tu lipa... Jak pękały tak pękają dalej, po posmarowaniu są co najwyżej tłuste i to by było na tyle...
Mogę wam powiedzieć, że ten balsam na pewno NIE nawilża, NIE regeneruje...


Ale nie byłabym sobą gdybym nie znalazła dla niego jakiejś alternatywy :)
Niektórzy już pewnie po etykietach domyślili się o co chodzi.
A więc - stosuję go do paznokci! O ile z ustami sobie nie radzi to do zmiękczania skórek i kremowania paznokci jest idealny. Paznokcie stały się twardsze odkąd go stosuję a skórki nie robią już takiego problemu (chociaż tutaj i tak nie jest idealnie - ale dobre i to)




I to by było na tyle :)
Miałyście ten balsam? Może u Was spisał się lepiej niż u mnie?

Pozdrawiam
Żan