Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Santaverde. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Santaverde. Pokaż wszystkie posty
10
lip
2017

Tonik od Santaverde

Witam się po przerwie! Tym razem nie moje zabieganie jednaj jest winne, a fakt, że za każdym razem gdy siadałam do bloga to mi nie działał. Disqus też mi się nie ładował, nie mogłam nawet odpowiedzieć na komentarze. Jakiś pechowy okres... Czy tylko ja tak miałam? Gdy chciałam stworzyć nowy post to ładował się, ładował, ładował, po 15 minutach dawałam sobie spokój.... Niemożliwością było też dodanie zdjęć, na szczęście wszystko minęło. Oby się nie powtórzyło!
No! Jak już Wam się wyżaliłam, to pora na konkrety!


8
kwi
2017

Pielęgnacja twarzy na bogato

Przykładam bardzo dużą wagę do pielęgnacji mojej twarzy Sięgam po produkty o świetnych składach, które mają szanse zdziałać coś z moją nadmierną suchością. Gdy otrzymałam wygraną Anulki, czyli produkty Santaverde byłam w siódmym niebie. Te składy są niesamowite, tak samo zresztą jak ceny, to górna półka jeśli chodzi o kosmetyki naturalne. Wyższa klasa, a więc mam nadzieję, że rozumiecie moją ekscytację. Po produkty, które Wam dzisiaj przedstawię sięgnęłam w najgorszym okresie dla mojej cery - ciągła suchość, ostające skórki, do tego pojawiły się wągry na nosie (a już dawno nie miałam z nimi problemu...). Jak się sprawdziło serum i krem w tak ekstremalnych warunkach? Same się przekonajcie!


17
lut
2017

Mój ratownik

Moje dłonie ostatnimi czasy nie mają łatwego życia. W ciągu dnia wielokrotnie je moczę, mają cały czas kontakt z produktami do dezynfekcji, a w międzyczasie nie ma nawet możliwości użycia kremu. Nic więc dziwnego, że te wszystkie czynniki na moją suchą skórę działały destrukcyjnie. Nie wspominając już o niskich temperaturach, które zawsze miały na mnie zły wpływ. A więc od jakiegoś miesiąca pojawiał mi się regularnie problem suchych, pękających, piekących dłoni. Nic przyjemnego... Jakie więc było moje zaskoczenie, gdy pojedyncza aplikacja dzisiejszego bohatera posta sprawiła, że problem znikał, a następne odsuwały go na jeszcze dalsze tory. Żałuję, że nie mogę aplikować go częściej bo pewnie już dawno zapomniałabym o wszystkich nieprzyjemnościach... Ale do rzeczy - przedstawiam Wam krem do rąk marki Santaverde.


Krem o pojemności 50 ml znajduje się w tubce z odkręcanym korkiem - największa wada tego produktu! Jak ja nie lubię tego odkręcania - zakręcania.... Ech, ale da się przeżyć, zwłaszcza z takim działaniem. Kolejną wadą jaką wyszukałam jest zapach - dla mnie dość dziwny, ale nie nieprzyjemny. Trochę jakby apteczny, słodkawy, nie wiem do czego można by go porównać. W każdym razie u mnie przez ten zapach zamiast 5+ jest tylko 5. Bo wiecie - działanie to on ma po prostu rewelacyjne!


Już na wstępie opisałam Wam jakie on potrafi robić cuda. Regeneruje, nawilża, chroni, szybko się wchłania (po posmarowaniu dłoni od razu mogę pisać na klawiaturze komputera), nie pozostawia tłustej warstwy, nie klei się, dłonie dzięki niemu są aksamitne. Dba też świetnie o skórki wokół paznokci nawilżając je i zapobiegając ich odstawaniu. Krem ten radzi sobie nawet ze skrajnymi postaciami jak moje. I w tym wszystkim najlepsze jest to, że działa ekspresowo. Jest niczym kompres ratunek w kryzysowych sytuacjach. 

Mimo małej pojemności (która jest plusem bo mogę mieć go zawsze przy sobie) ma całkiem niezłą wydajność. Używam codziennie odkąd do mnie przybył (czyli ponad miesiąc) i jakoś nie za bardzo zauważyłam by coś ubyło. A to wszystko dzięki temu, że wystarcza trochę większa kropla (mniej niż na zdjęciu poniżej).


Skład: Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Alcohol*, Cetearyl Glucoside, Cetearyl Alcohol, Prunus Amygdalus Dulcis Oil*, Butyrospermum Parkii Butter*, Glycerin, Cocos Nucifera Oil*, Betaine, Theobroma Cacao Seed Butter*, Xanthan Gum, Hippophaea Rhamnoides Fruit Extract*, Cistus Incanus Flower/ Leaf/ Stem Extract*, Sodium Cetearyl Sulfate, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, P-Anisic Acid, Ascorbyl Palmitate, Levulinic Acid, Sodium Levulinate, Silver Sulfate, Sodium Hydroxide, Lavandula Angustifolia Oil, Parfum**, Limonene, Linalool, Citronellol, Geraniol, Citral, Benzyl Benzoate.

Cena niestety zaczyna się od 50 zł.

Miałyście do czynienia z kosmetykami Santaverde?

12
sty
2017

Niespodziewane nowości!

Takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam... Zresztą nie tylko ja, za tego co wiem Hushaaabye też była zaskoczona. Czy ktoś pamięta jej konkurs, w którym do wygrania był świetny zestaw kosmetyków marki Santaverde? Wzięłam w nim udział z radością, bo kosmetyki tej marki zachwalane są wszędzie, a Hush jeszcze tak pięknie je opisała. No i te składy <3
Moja kochana Anulka też wzięła w nim udział i ku mojej uciesze wygrała! Cieszyłam się niesłychanie, że to właśnie ona będzie mogła je mieć - bo wiecie, jak kogoś bardzo lubicie to kibicujecie mu z całych sił, nawet jeśli też walczycie o nagrodę :) A na dodatek ja mogłam jej przekazać tą radosną nowinę! Radość niesłychana :)

Jakie więc było moje zdziwienie gdy dzisiaj otworzyłam paczkę, którą wczoraj dostarczył do mojego domu kurier... Oto co w niej zastałam:


Tak! Dobrze widzicie! To zestaw kosmetyków, który był nagrodą w konkursie a przybył do mnie! Od razu napisałam do Ani, bo byłam przekonana, że zaszła jakaś pomyłka... I wiecie co się okazało? Anulka wzięła udział w konkursie bym JA miała podwójne szanse, zrzekła się nagrody dla mnie... Szok, niedowierzanie, wielkie 'ale jak to?'. 
To nie był dla mnie dobry początek roku, nie spodziewałam się takiego gestu. Na coś takiego mogła wpaść tylko Anulka! Brak mi słów... Anuś, dziękuję Ci! Ale ten zestaw kosmetyków jest niczym w porównaniu ze znajomością z Tobą!