Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aromaterapia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aromaterapia. Pokaż wszystkie posty

Po ciężkim tygodniu pora na relaks!

Wiecie, jestem osobą, na którą niesamowity wpływ mają zapachy... Są takie, które wprawiają mnie w zachwyt, potrafią dodać energii lub zrelaksować. Dodać pewności siebie czy pocieszyć, a nawet pomóc gdy jestem chora. Aromaterapia zawsze była bliska mojemu sercu. Do tego uważam zapachy za wspaniały nośnik wspomnień! Więc gdy dostałam olejek do kąpieli marki Puressentiel od Anuli i poznałam jego zapach, wiedziałam, że chwile z nim będą niezwykłe. 


Zacznę może jednak od przedstawienia marki. Puressentiel to francuska firma stworzona z pasji do olejków eterycznych. Ich produkty tworzone są z pasją i z myślą o zdrowiu. Każdy z kosmetyków to koncentrat darów natury. I uwierzcie mi - to na prawdę czuć gdy używa się ich produktu!

Olejek, który Wam dzisiaj przedstawiam pochodzi z serii Rest&Relax. Seria ta to mieszanka olejków eterycznych, których zadaniem jest zmniejszenie stresów, ukojenie nerwów, wyciszenie. A tego w dzisiejszym zabieganym świecie mocno brakuje!


Olejek do kąpieli jest niesamowitą mieszanką, która w pełni ukazuje swoją moc po połączeniu z ciepłą wodą. O zapachu opowiem Wam za chwilę - będą to same zachwyty! Najpierw jednak kwestie techniczne - olejek miesza się z wodą - po powierzchni nie pływają tłuste oczka jak w rosole. Woda staje się odrobinkę mętna. A prócz zapachu zyskujemy też miękką i nawilżoną skórę! Żałuję, że jego pojemność wynosi tylko 100 ml - chociaż wystarczy niewiele by poczuć ten wspaniały zapach i wykorzystać jego moce. Co ciekawe można też stosować go pod prysznicem - to idealna opcja dla tych, którzy chcieliby zakosztować prawdziwego relaksu, odprężenia i nie mają wanny. Gwarantuje Wam, że ten zapach jest jak czary!


Już Was nie zadręczam i przechodzę do opisy TEGO zapachu. A jest on po prostu niesamowity (czy ja się powtarzam?). Mamy piękną, niesamowitą lawendę (nie mylić z tymi okropnymi odstraszaczami na mole), cudowną pomarańczę (która nie jest ani słodka, ani kwaśna), kamforę, mandarynkę, palmarosę, majeranek, cyprysy, amyris, rumianek.... A przynajmniej całe to bogactwo olejków znajdziecie w składzie. 
Dla mnie kąpiel z nim pachnie niepowtarzalnie. Jest jak chwila oddechu pełną piersią tuż po burzy - ma w sobie moc świeżości. Jest jak moment gdy może położyć się w puszystą, świeżą pościel - daje odprężenie, ukojenie, relaks. Jest jak chwila z książką - daje ukojenie od wszelkich trosk. Po kąpieli z nim zasypiam jak dziecko! Ten zapach jest prawdziwie magiczny i cieszę się, że pozostaje na skórze przez całą noc, żałuję, że nie na dłużej...


Marka w Polsce dopiero raczkuje, więc chwilowo na pewno znajdziecie ją w Super Pharm. Ale warto śledzić FB by dowiedzieć się o nich czegoś więcej. Ja jestem pod ogromnym wrażeniem!

Cudowne, pachnące masło kakaowe

Hej!
Od kiedy po raz pierwszy w blogowym światku natknęłam się na recenzje masła kakaowego zapragnęłam je mieć. Było to dawno, dawno temu, nawet nie miałam jeszcze bloga ;). Kakaowe fascynowało mnie niezmiernie swoim zapachem, swoją postacią (a raczej faktem, że można je dostać w tak wielu formach jak pastylki, zbite bloki, które wyglądają jak kawałki czekolady różniące się tylko kolorem). No i ten zachwalany zapach! Kto nie lubi tego aromatu? Cudowny, czekoladowy, pyszny, aż chce się je schrupać! Jednak mimo tego wszystkiego sama nie mogłam zdecydować się na zakup, krążyłam tylko wokół niego. Jednak Anulka postanowiła skrócić te moje podchody ;) Masło, które dzisiaj Wam pokażę dostałam właśnie od niej :*.


Od początku spodobało mi się to opakowanie. Forma ta ułatwia mi zadanie ;). Po pierwsze, tego typu 'sztyft' mogę używać tak po prostu - nic się nie kruszy, jest niewielki, mogę mieć go zawsze przy sobie, używa się go z łatwością. Po drugie, ten owalny kształt powoduje, że bardzo łatwo odkroić kawałek, który można wykorzystywać dalej (czysto, bez odłamków i okruszków wkoło).


Samo masło kakaowe ma ogrom właściwości. Jest nawilżające, natłuszczające, daje brązujący efekt przy regularnym stosowaniu, ochraniające, a dzięki naturalnym antyutleniaczom hamuje działanie wolnych rodników. Oprócz tego warto wspomnieć, że masło kakaowe jest biozgodne ze skórą człowieka, oznacza to, że składniki w nim zawarte są przez skórę tolerowane i łatwo wchłaniane, nie powodują alergii kontaktowej.

Jak na razie samo pachnące dobro! Więc w czym tkwi haczyk, który sprawił, że tak długo zwlekałam z zakupem? Ano masło kakaowe jest pioruńsko twarde i stosowanie go bezpośrednio na skórę nie jest łatwym zabiegiem. Najłatwiejszą opcją jest kąpiel wodna z innym tłuszczem o przyjemniejszej konsystencji, ja wykorzystałam do tego masło shea i olej kokosowy. Ale wykorzystałam też krążek do oleju ze słodkich migdałów, wzbogacając go nieco o dodatkowe funkcje odżywcze. Od tego jakie zastosujemy proporcje będzie zależeć jaką konsystencje będzie miało finalnie nasze masełko.



Zapach + cudowne działanie. Uwielbiam je po prostu. A Wy? Znacie? Lubicie?