A ja ciągle czuję święta! South of France

Hej!
Ja wiem, że święta już za nami, ja wiem. Ale zima jest zawsze dla mnie cudownym czasem i czuje nastrój świąt nawet jak one już minęły :). Tak mam, co zrobić ;).
A że w tym roku mam jeszcze dodatkowego pomocnika w utrzymaniu klimatu, który przywędrował do mnie od Anuli :**.
Mowa dziś będzie o mydełku z limitowanej edycji świątecznej South of France. Miałam już przyjemność poznać tą markę (tu o niej pisałam) i właśnie dzięki niej zaczęła się moja miłość do mydełek.


Już samo opakowanie ma w sobie nastrój świąt - wstążka, kominek, choinka, pomarańcze, goździki...
Ale to i tak nic w porównaniu z zapachem jaki to mydełko wydziela... Czuć już przez opakowanie a po wyjęciu czuć w całej łazience *.*


Mydło po wyjęciu nadal jest miłe dla oka - wytłaczane napisy, ładny kolorek. Dodatkowo w dotyku jest aksamitne, co zapowiada wspaniałą pianę.. I to wrażenie nie jest mylące!
Mydło cudownie się pieni! Piany jest dużo, jest cudowna w dotyku - mięciutka, otulająca... A do tego ten zapach! Jaka szkoda, że nie pozostaje za długo na skórze, raptem parę minut po wyjściu z kąpieli...


Mycie się tym mydełkiem to przyjemność! Skóra jest oczyszczona, ale jednocześnie nie wysuszona, nie woła o balsam! Mydło nadaje się do higieny intymnej - jest delikatne ale skuteczne.
Sprawdza się też do depilacji, daje poślizg maszynce, nie ma mowy o zacięciach. 

Trzeba jednak uważać by mydło nie stało w wodzie bo się rozpuszcza, a szkoda to jest wielka!

 Skład i informacje od producenta:

Prysznic z tym mydełkiem przenosi mnie od razu w wyobraźni do czasu świąt. W domu ciepło, za oknem śnieg, ogień radośnie skwierczy w kominku... Czuć zapach pomarańczy, goździków i czegoś jeszcze, nie jestem w stanie określić dokąłdnie co to za zapach, może nutka cynamonu? Nie wiem, jest zbyt ulotny...
Atmosfera jest radosna, pełna oczekiwania, wierzcie mi lub nie ale od razu mam w głowie kolędy.


Mydło to całkowicie mnie sobą zafascynowało, żałuję, że nie jest większe (ma 99g).

Chciałybyście je poznać? Co myślicie o tak pachnących mydełkach?

Kallos algowy

Hej!
Zanudzę Was kallosami ;). Dopiero co opisywałam czekoladowy, a już przybywam z recenzją algowego. Związane jest to z tym, że tak na prawdę ostatnimi czasy moja pielęgnacja opierała się na kallosach. Mimo, że moje włosy wolą bogatszą pielęgnację jakoś nie miałam na nią czasu i szłam na łatwiznę - duży słój na wannę i przez długi, długo czas nie muszę się martwić, że odżywka mi się kończy ;).

Dzisiejszy gagatek najbardziej przyciągnął mnie kolorem swojego opakowania - jest śliczny! (sroka ja).
Ale też faktem, że w składzie faktycznie ma algi, a moje włosy do tej pory bardzo lubiły produkty z algami (bingo shea i 5 alg - kochany przez moje włosy, dodatek spiruliny do masek - ekstra nawilżenie).


Czy muszę opisywać opakowanie? ;) Myślę, ze sprawa jest prosta - litrowy słój, prosta grafika, całość bardzo 'kallosowa'.

Zapach? O dziwo przyjemny. Spodziewałam się bardziej mydlanego (tak jak przy bingo), ale dostałam świeżo - kwiatowy. Nie pogardziłabym za taki płyn do płukania ubrań ;)

Konsystencja? Jest trochę rzadszy od czekoladowego i bananowego. Ale nadal nie spływa z włosów i nie ucieka z dłoni. Dobrze się go rozprowadza...


To teraz najważniejsze - działanie!
Włosy dzięki niej są nawilżone i miękkie! Czyli moja teoria na temat tego, że moje włosy lubią algi jest potwierdzona! Maska ułatwia rozczesywanie, jednak nie wygładza włosów i nie wpływa na puszenie. Dla mnie idealnym rozwiązaniem jest w tym wypadku dodanie kropli oleju do maski i takiej mieszanki nałożenie na włosy. Zyskuje: nawilżenie, miękkość, wygładzenie i brak puchu. Nic tylko się cieszyć!

Skład:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Olea Europaea Oil, Parfum, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Fucus Vesiculosus Extract, Laminaria Digitata Extract, Spirulina Maxima Extract, Porphyra Umbilicalis Extract, Ascophyllum Nodosum Extract, Benzyl Alcohol, Methylchloroisoth Iazolinone, Methylisothiaz Olinone.


Poznałyście tą wersje?

Kallos czekoladowy

Witam poświątecznie! :)
Mam nadzieję, że jeszcze żyjecie i nie toczycie się zamiast chodzić ;))
Dziś by dać odpocząć żołądkom przedstawiam Wam łakoć w formie maski do włosów, a więc nie pójdzie w boczki!

Oto i bohater dzisiejszego posta:


Litrowe opakowanie jest bardzo charakterystyczne dla marki, chociaż tutaj zakrętka/wieczko różni się delikatnie. Jak zwykle etykiety nie przytłaczają są proste i powiedzmy sobie po prostu: że są ;). Niezbyt zwracają uwagę na siebie. Jako, że kallos zawsze w jakimś stopniu nawiązuje kolorem do zapachu, czy też nazwy maski w tym wypadku również tak jest opakowanie jest biało - brązowe.

Maska plusuje już po otwarciu, bo otacza nas czekoladowy zapach. Nie jest on może całkowicie naturalny, ale nie jest też przytłaczający i całkowicie sztuczny. Niewątpliwie umila czas spędzony z maską na głowie. Na dodatek jako jeden z niewielu pozostaje delikatnie na moich włosach.


Maska nie jest bardzo gęsta, przypomina mi znanego i lubianego przez wielu kallosa latte. Bez problemu rozprowadza się ją na włosach i również bez problemu się ją spłukuje.
Maska nie obciąża moich włosów, jednak należy wziąć pod uwagę, że moje włosy ciężko obciążyć. Jeśli ktoś unika silikonów niech nie sięga po tą maskę bo ta je posiada.

Maska ta bez względu na czas w jakim przebywała na mojej głowie działała zawsze tak samo (jednak pogoda już jak zwykle miała wpływ na efekt końcowy - grzanie w zimie jest złe bo puch przy głowie (młodzież się buntuje) u mnie się pojawia nie ważne co robię).
Maska wygładza delikatnie moje włosy, ułatwia rozczesywanie, niweluje elektryzowanie się i powoduje, że włosy niesamowicie błyszczą i sa miękkie w dotyku.

Skład:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Propylene Glycol, Hydrogenated Polysobutebne, Parfum, Cyclopentasiloxane, Dimethiconli, Panthenol, Theobroma Cacao Extract, Hydrolyzed Ceratin, Hydrolyzed Milk Protein, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Metchylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.

Maskę można kupić za ok 12 zł w Hebe.
Znacie ją? Lubicie? Ja muszę przyznać, ze mi się spodobała :)