Bio Oil

Hej!
Dziś recenzja produktu, który jest w użyciu od 2 miesięcy i nie chce mi się już z nim dłużej męczyć... I tak uważam, że dałam mu stanowczo zbyt wiele szans, wszystkie jednak zaprzepaścił.
Jestem pewna, że znacie Bio-Oil, nawet jak osobiście go nie używałyście, to słyszałyście o nim w reklamach lub czytałyście na blogach. Jest to produkt dość popularny, nadziwić się nie mogę dlaczego...


Plastikowa buteleczka w papierowym kartoniku. Stylistyka prosta, ładna, kolory mi się podobają. Ogólnie pierwsze wrażenie na plus.
Potem zaczynają się schody - odkręcane opakowanie - nie cierpię tego rozwiązania w olejkach do ciała, nie wiem jakim cudem przez nie dosłownie wszystko wokół jest tłuste... Bleh

Gdy zobaczyłam skład nie było lepiej...

Spodziewałam się, że mojej skórze się to nie spodoba, ale dałam mu szanse, a raczej całe mnóstwo szans.

Wg producenta olejek ten zapewnia specjalistyczną pielęgnację skóry w przypadku blizn, rozstępów, nierównomiernego kolorytu, skóry starzejącej się i odwodnionej.
BZDURA

Przy stosowaniu dwa razy dziennie nie odnotowałam żadnej poprawy w przypadku blizn (zarówno świeżych jak i starych) i rozstępów. Zero, null, cero efektów...

Przy stosowaniu dwa razy dziennie na mojej suchej skórze ramion doczekałam się braku nawilżenia i wysypu krostek... Wiwat parafina!

No ale, nie poddałam się, katowałam się już nim nie sama a wraz z mamą. Co zyskała jej starzejąca się skóra? Jeszcze większe wysuszenie...

NO SERIO?

W czym zgadzam się z producentem?
Olejek ładnie się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy.
Jest też bardzo wydajny.
Zapach ma irytujący, ale mogę też być do niego uprzedzona przez to działanie.


A zobaczcie jakby było miło, gdyby bazą był np olej ze słodkich migdałów...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Jestem wdzięczna za każdy pozostawiony komentarz, mam nadzieję, że miło spędziłeś czas czytając mojego bloga :)