Masło do ciała "Młoda skóra"

Hej!
Jutro wracam na uczelnie, ale mi się nie chcę... Wolałabym siedzieć w domu i pisać pracę zamiast siedzieć na zajęciach od rana do wieczora. Ale nic, zacisnę zęby i wytrzymam to pół roku, powiem Wam szczerze, ze już mam serdecznie dość tej uczelni! Muszę cały czas sobie powtarzać: dam radę, dam radę! ;)

Wracając do tematów kosmetycznych - zaraz po recenzji balsamu do ciała od Shea Moisture - KLIK - popsuła się w nim pompka ;) A dokładniej ta rurka w środku się odczepiła i zagłębiła się w balsam xd Złośliwość rzeczy martwych, ja napisałam, że nie przepadam za zapachem to się obraziła i postanowiła, że w takim razie nie będę go używała wcale ;). No i tak było, bo dopiero w sobotę rozcięłam opakowanie i przełożyłam zawartość do słoiczka. A przez ten czas używałam masła firmy Planeta Organica. Oto ono:


Plastikowy słoiczek zabezpieczony był dodatkowo sreberkiem w środku, a polska etykieta znajduje się na spodzie opakowania. Jak to zwykle bywa z tymi doklejanymi polskimi wersjami szybko się wytarła i dobrze, że jest na spodzie bo przynajmniej nie szpeci...
Co do grafiki od producenta - mi przyznaje nie bardzo się podoba, jest bo jest, szału nie ma ;)
Za to bardzo chwalę sobie, że balsam (bo masłem to on na pewno nie jest) jest w słoiczku, po ostatnich przygodach mam dosyć zabawy z wydobywaniem produktu ;)


'Masło' ma lekką, balsamową, jednak nie spływającą konsystencje. Nie kojarzy mi się ona zupełnie z masłem, jednak przez wzgląd, że jest ona mniej rzadka niż klasyczny balsam rozumiem ten zabieg z nazwą. Masło pięknie rozprowadza się po ciele, nie trzeba go brać za dużo bo wtedy zaczyna smużyć i wolniej się wchłania. Gdy nie przesadzimy z ilością za to wchłania się ekspresowo. Pozostawia skórę nawilżoną, miękką, gładką i pachnącą...
Co do zapachu - podoba mi się! Ale nie jestem pewna, czym dokładnie mi pachnie, z jednej strony jest to zapach znajomy, kojarzy mi się z jakimś kwiatem, z drugiej zupełnie nie mogę go do niczego przyporządkować. Jest słodki, delikatny, kwiatowy i ulotny, nie pozostaje długo na skórze i nie zauważyłam by ubrania mi nim pachniały, a szkoda. Jakbym miała ten zapach określić jednym słowem powiedziałabym - kobiecy.


Skład:
Aqua with infusions of Organic Argania Spinosa Kernel Oil (organiczny olej arganowy), Pistacia Vera Seed Oil (olejek pistacjowy), Cetearyl alcohol, Tocopheryl Acetate,Glycerin, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Extract (olejek lawendowy), Sodium Stearoyl Glutamate, Xanthan Gum, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Parfum.

Podsumowując to na prawdę przyjemny balsam, za który zapłacimy ok 17 zł przy pojemności 250 ml. Ma w sobie wiele pozytywnych cech, jednak nie sądzę bym kupiła go znowu gdy już go wykończę ;)

Znacie go?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Jestem wdzięczna za każdy pozostawiony komentarz, mam nadzieję, że miło spędziłeś czas czytając mojego bloga :)