Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetykizmelisy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetykizmelisy. Pokaż wszystkie posty

Melisowy szampon w kostce

Na blogu w dalszym ciągu będzie trwało melisowe szaleństwo ;)
Mogliście już przeczytać o mydełkach i pomadce - pora na szampon w kostce, który również okazał się świetnym produktem! Jak na razie jestem zachwycona kosmetykami tej marki i coś czuję, że będę dalej poznawała produkty Domu Cudownej Melisy


Miałam kiedyś szampon w kostce, ale tamten był z okropnym składem i po prostu nie umywa się do tego! Ten krążek o wadze 40g okazał się niezwykle poręcznym i wygodnym sposobem na mycie włosów. Pieni się bardzo (piana jest gęsta, łatwo ją rozprowadzać na skórze głowy), dzięki swojej niewielkiej posturze nie wypada z dłoni, nie plącze włosów i ich nie zaczepia mimo tego, że nim po nich szorujemy.

Do tego ma wspaniały, melisowy zapach - chociaż wiem, że nie każdemu pasuje ten orzeźwiający, cytrynowy zapach. Ja lubię to uczucie czystości jakie on mi daje :)


Jedyną wadą jaką znalazłam w tym produkcie jest jego opakowanie - kartonik nie nadaje się by położyć go w łazience i chwytać mokrymi dłońmi... Ja swoją kostkę przełożyłam do słoiczka po maśle shea i tam też sobie spokojnie wysycha po każdym użyciu. Szampon według producenta ma wystarczyć na 40 myć, mi się powoli kończy i przewiduję, że zużyję po jakichś 30 użyciach. Jednak mam długie włosy i często je olejuje a wtedy muszę też wytworzyć więcej piany by dokładnie rozprowadzić ją na długości. Myślę więc, że ma całkiem niezłą wydajność.

A jak z zaletami? Szampon nie podrażnia skóry głowy, jest dla niej delikatny i skuteczny. Dobrze oczyszcza, bez problemu zmywa oleje. Ogólnie mam wrażenie, że skóra głowy jest nawilżona i zadbana od kiedy go używam. Nie wpłynął jednak w żadnym stopniu na przetłuszczanie się skalpu. Za to uwielbiają go włosy na długości - nie plączą się, są śliskie, lśniące - dawno nie miałam takich efektów po szamponie.


Skład:
SODIUM C 12-18 ALKYL SULFATE, PRUNUS ARMENIACA KERNEL OIL, MELISSA OFFICINALIS FLOWER/LEAF/WATER, URTICA DIOICA WATER, CHAMOMILA RECUTITA FLOWER POWDER, OLEA EUROPAEA FRUIT OIL, PANTHENOL, AQUA, PANTOLACTONE, CITRIC ACID, CITRUS PRADISI PEEL OIL, CYMBOPOGON NARDUS OIL, LIMONENE*, CITRAL*, CITRONELOL*.
* Składniki naturalnych olejków eterycznych.

Koszt takiego szamponu to 35 zł i możecie go dostać TU.
Ja dostałam go od mojej wspaniałej Anulki. Anuś - dziękuję!

Melisowy zawrot ust

Przyznaję się Wam bez bicia, że ten tydzień mnie wciągnął... Pierwszy tydzień w nowej pracy sprawił, że zupełnie wybiłam się z rytmu. Teraz na nowo muszę sobie wszystko poukładać i wrócić do sposobów pisania postów z czasu studiów, gdzie wszystko miałam świetnie zaplanowane. Obiecuję poprawę! Stęskniłam się za Waszymi postami i mam Wam wiele do opowiedzenia. Kilka fantastycznych kosmetyków czeka na swoją kolej z recenzją. Jednym z nich jest dzisiejszy bohater - balsam do ust marki Kuca Magicne Trave czyli Dom cudownej melisy. Anulko DZIĘKUJĘ! To dzięki Tobie mogłam go poznać!


Pomadkę otrzymujemy w kartoniku na którym możecie znaleźć naklejkę w języku polskim. Na sztyfcie już jej nie będzie, za to skład pojawia się i na nim. Ogólnie opakowanie jest bardzo klasyczne i nawet wytrwałe - dorobiłam się na razie jednego małego pęknięcia (używam od prawie dwa miesiące i mam ten balsam zawsze przy sobie). Etykiety są za to niezniszczalne - nie odklejają się, nie marszczą (a pomadka wylądowała i w śniegu i w wodzie...), nie blakną. Sztyft działa całkiem nieźle - chociaż gdy znajduje się w ciepły otoczeniu może być problem z wsunięciem balsamu z powrotem (ja osobiście pomagam sobie wtedy ustami, ponieważ sama pomadka się nie rozpływa i nie rozpada - trzyma formę).


Bardzo lubię zapach tej pomadki - to czysta, orzeźwiająca melisa. Ta specyficzna, cytrynowa woń utrzymuje się chwilę na ustach. Mimo zielonkawego koloru sztyftu balsam daje bezbarwny efekt na ustach. Pozostawia delikatny ochronny film, który nie jest tłusty. Usta od pierwszego posmarowania zyskują na miękkości i są cudownie nawilżone! Nie ważne jak były wcześniej wysuszone, ile było suchych odstających skórek - wszystko znika. Uwielbiam ten efekt! Moje usta czasami są tak suche, że aż bolą - wtedy wystarczy chwila z tym balsamem i wracają do normalności. Gdy używam go regularnie wystarczy, że posmaruję w ciągu dnia usta nim dwa razy i mogę się cieszyć ich gładką, nawilżoną powierzchnią ;). Dla mnie bomba, uwielbiam go!


Osoby, które mają często problemy z opryszczką powinien ten balsam zainteresować. Dzięki zawartej w nim melisie balsam ma właściwości przeciwwirusowe, a więc może być stosowany w celach profilaktycznych :)

Skład: OLEA EUROPAEA FRUIT OIL, CERA ALBA, MELISSA OFFICINALIS LEAF EXTRACT

Przez te dwa miesiące użytkowania zużyłam dwa milimetry balsamu... Jak widać będę się nim długo cieszyć. Koszt 8 ml balsamu wynosi 18 zł TUTAJ.

Moje usta go polecają! To najlepszy balsam do ust jaki miałam!

Kto lubi zapach melisy?

Witam poświątecznie!
Jak się czujecie? Najedzeni? :) Ja tryskam energią, w końcu bardzo dużo jej zmagazynowałam przy tym świątecznym biesiadowaniu. Wyjadałam przysmaki, kolędowałam, grzałam się przy kominku, byłam otoczona ludźmi których kocham. Coś wspaniałego! <3
Brakowało tylko śniegu i spacerów ;) Ale może to się nadrobi jeszcze :)
(Widzicie to bogactwo emotikonek? nie mogę się powstrzymać bo ciągle się szczerze)

Jednak możliwe jest, że nie macie ochoty już gadać o świętach, w końcu przez cały grudzień Wam o nich opowiadałam w taki lub inny sposób. Dziś powracam więc do recenzji kosmetycznych, a dodatkowo w najbliższym czasie pokażę Wam sporo ciekawych marek! :)


Ta marka pojawia się u mnie po raz pierwszy, więc chcę Wam ją trochę przedstawić. Kuca Magicne Trave czyli Dom Cudownej Melisy to produkty pochodzące z Chorwacji. Każdy z produktów jest ręcznie wytwarzany według oryginalnych receptur. Do tego wielka znajomość ziół i ich właściwości, tradycja i miłość do natury. Otrzymujemy prawdziwie aromaterapeutyczne kosmetyki naturalne. Wspaniała mieszanka!

Ja sama poznaję tą markę dzięki Anuli. Pierwszy raz widziałam ich produkty właśnie u niej, a teraz mogę się nimi cieszyć bo mi je sprezentowała :). Anulko, Ty wiesz jak bardzo Ci dziękuję za wszystko :* Za zarażenie miłością do tego co naturalne najbardziej!


Mydełka, które widzicie to zestaw 3 miniaturek. Każda z kostek ma 50g i jest idealną opcją by zapoznać się z mydlanym asortymentem marki. Jedno z nich w sposób szczególny mnie w sobie rozkochało Jedno było fajne, a ostatnie trochę mnie zaskoczyło. Jesteście ciekawi szczegółów? 

Moim faworytem z melisowej trójki jest mydełko w zielonym opakowaniu (czyli ta jasna kostka na innych zdjęciach). Jest to mydło z melisą do skóry wrażliwej. Cudownie pachnąca melisą kostka, dająca olbrzymią ilość kremowej piany! Nie wysusza skóry, jest delikatne i skuteczne. Stosowałam zarówno do twarzy - pięknie zmywa wszelkie zabrudzenia a do tego nie podrażnia nic a nic oczu! Myłam nim nawet twarz chrześniakowi i nawet nie pisną :). Nadaje się zarówno do depilacji jak i do higieny intymnej (do tej drugiej zwłaszcza, bo melisa ma właściwości przeciwbakteryjne). Cudowny, uniwersalny produkt do którego będę wracać! A do tego łazienka pachnąca orzeźwiającą melisą. No bajka, jestem nim zachwycona!

Skład: SODIUM PALMITATE, SODIUM COCOATE, GLYCERIN, SUCROSE, SORBITOL, AQUA, COCO-GLUCOSIDE, CYMBOPOGON NARDUS OIL, CITRAL*, CI 77891.


Kolejną interesującą kostką jest mydło Elixir z melisą (na pierwszym zdjęciu środkowe opakowanie). To mydełko ma bardzo ciekawy aromat, wpisywał się w klimat świąteczny :). Mamy subtelne orzeźwiające melisowe nuty i bardzo dużo ciekawych ziołowych/przyprawowych aromatów. Mieszanka jest genialna (jak dla mnie) - mamy tu cynamon, goździki, kolendrę , gałkę muszkatołową zmieszane w idealnych proporcjach. Po takiej kąpieli mam dużo energii.
Ta kostka jednak delikatnie gorzej się pieni i nie nadaje się już do mycia twarzy. Jest za to bardzo miłym towarzyszem pod prysznicem


No i pora na nieprzyjemne zaskoczenie. Ostatnią kostką jest wersja peelingująca AntiAge z melisą. Tutaj mamy również cudowny melisowy zapach, ale za złuszczanie odpowiadają pestki winogron. I one dla mnie są okropne... Są takimi ostrymi piekielnikami, że porysowałam sobie skórę a na udzie nawet ją uszkodziłam (wyglądało to jak drapnięcie kota na pół długości uda). Na szczęście szybko się to zagoiło ale nie spodziewałam się tak ostrych drobinek zupełnie... Nie moja bajka, mam chyba za delikatną skórę na takie drapaki.

Skład: SODIUM PALMITATE, SODIUM COCOATE, GLYCERIN, SUCROSE, SORBITOL, AQUA, COCO-GLUCOSIDE, VITIS VINIFERA SEED, CYMBOPOGON NARDUS OIL, CITRAL*, CI 77891.


Tak wygląda mój start z tą marką. Teraz używam jeszcze 3 produktów od nich i chyba się zakochałam ;). Nie licząc piekielnika peelingujące gorąco polecam Wam zapoznanie się Domem Cudownej Melisy. Znajdziecie te produkty TUTAJ.