6
kwi
2014

Jogurtowa kuracja do włosów od BingoSpa

Hej?
Gotowi na kolejną porcję recenzji włosowych? :)

Dziś na celowniku Kuracja dla włosów z jogurtem od BingoSpa.
Oto i ona:

Wielki, litrowy, plastikowy, przezroczysty słój, niestety z papierowymi etykietkami (b
o jak pamiętamy maski 500 ml też miały papierowe etykiety i firma już je zamieniła - mam nadzieję, że tu będzie tak samo)
A tak poza tym to etykieta wieje nudą ;).

Przejdźmy dalej - informacje na opakowaniu:

Skład:


Jest to maska, którą nie nakładałam na skórę głowy jak zaleca producent, ponieważ ma rumianek w składzie, który bardzo podrażnia mój skalp. A więc tej kwestii wam niestety nie omówię.
Ale jeśli chodzi o resztę - jak najbardziej!
Kurację tą stosowałam na wiele sposobów - tak jak zaleca producent przez 5 dni na 10 min -> włosy były miękkie, błyszczały, falowały się całkiem przyjemnie. Jednak po tych 5 dniach widziałam że mają już dość i chcą coś nowego...
Stosowałam też tą kurację jak maskę - tutaj dawała radę ale bez szaleństw, brakowało mi dociążenia, no i co tu dużo mówić - liczyłam na loczki, a tych zabrakło. O wiele lepiej spisywała się w takim podaniu z dodatkami - oleje, kwas hialuronowy, aloes... Wtedy włosy były na prawdę zniewalające - nie licząc babyhairów które mają inny pogląd na świat...
Jako odżywka na chwile sprawiała że włosy ładnie błyszczały, pomagała w rozczesywaniu włosów, jednak brakowało mi opanowania mojej czupryny - osoby które tego nie potrzebują będą z tej kuracji zadowolone :).

To może jeszcze pokażę Wam konsystencje:

Jest lejąca. Wprawdzie nie ucieka z palców i nie spływa z włosów, ale muszę jej dużo nałożyć by poczuć, że coś mam na głowie (moje włosy ją bardzo 'piją').
A jeśli chodzi o zapach - jak dla mnie taki typowo mydlany.


Czy wrócę kiedyś do tej kuracji? Chyba nie, spodziewałam się po niej czegoś więcej, nie zaspokaja moich potrzeb ;).

Miałyście? Co o niej myślicie?
A może chcecie spróbować? Chętnie wyślę odlewkę :)

Pozdrawiam
Żan