Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bingospa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bingospa. Pokaż wszystkie posty

BingoSpa - algowo - kolagenowy zabieg na rozstępy

Hej!
Jak Wam mija weekend? Mi pracowicie, ale przynajmniej się wyspałam! ;)
W tygodniu co teraz będzie mam zamiar wreszcie wypuścić jakąś przesyłeczkę z zabawy podaj dalej. Już jestem bardzo ciekawa reakcji adresatki :)).

Już wracam do recenzji, już już... Po prostu dziś chce Wam przedstawić produkt, który jest ze mną bardzo długo czasu... Używałam go z przerwami nie dlatego, że był jakiś słaby i nie mogłam go wykończyć, tylko przez jego pojemność - 500 ml, nudził mi się po prostu! Chciałam coś nowego, ale ponieważ nadal mam akcje: zużywam zapasy, kupuje już tylko produkty naturalne, wróciłam po raz kolejny do niego i już prawie denkuje.
Mowa oczywiście cały czas o algowo - kolagenowym zabiegu na rozstępy od BingoSpa


Produkt ten zapakowany jest w charakterystyczny dla marki duży, plastikowy słów, o bardzo prostych etykietach. Sam w sobie nie przyciąga uwagi. Gdyby nie Kascysko i TEN jej post (mam inną wersje opakowania), pewnie nigdy bym po niego nie sięgnęła.
Jednak przekonała mnie ona swoim opisem i jest oto mój.


Kosmetyk ten ma ciekawą konsystencje - coś pomiędzy budyniem i kisielem ;). A pachnie cytrusowo, nienachalnie, zapach szybko znika.
Wchłania się przyjemnie o ile nie przesadzimy z ilością, gdy damy go za dużo, trzeba wtedy dać mu trochę czasu, inaczej się lepi.


Wcieram ten kosmetyk codziennie (bardzo rzadko zdarza się bym tego nie zrobiła) w uda, brzuch i pośladki. Co mogę powiedzieć po 1,5 miesiąca stosowania?
Skóra faktycznie jest bardziej napięta, jędrniejsza, ale brakuje mi nawilżenia, muszę używać dodatkowego balsamu co jakiś czas...

Robiłam też co jakiś czas wspomniany przez producenta zabieg (patrz zdjęcie wyżej), ale albo robiłam go za rzadko, albo nic on nie wnosił dla mojego ciała ;). A szkoda bo pokładałam w nim nadzieje...


Skład:

Czy żałuję zakupu?
Nie, była to ciekawa przygoda, jednak bez fajerwerków. Gdyby tylko nawilżał byłabym zachwycona, a tak niestety cieszę się, że już się kończy.

Mnie nie podrażnił, nie uczulił i nie zrobił nic złego, ale pamiętać trzeba (zawsze!) o próbie uczuleniowej.


Miałyście do czynienia z tym produktem?  Co myślicie o BingoSpa?


Kolagenowa kuracja do włosów od BingoSpa

Hej!
Pokazałam włoski, więc pora na jakąś recenzję produktu, który używam :).
Kończę go już właściwie a dopiero teraz zabrałam się za recenzję... Jakoś ta kuracja nie podbiła mojego serca. Część jej (nawet sporą) posłałam dalej w świat.
Moje włosy wygląda na to, że kolagenu nie trawią najlepiej... Ale o tym później :)

Teraz po kolei. Oto ona:

Wielki, litrowy słój o bardzo minimalistycznej grafice... Nie robi wrażenia, nie przyciąga uwagi. Ja jednak jeśli chodzi o maski do włosów lubię ten sposób pakowania, mam pewność że zużyje całość i łatwo się robi odlewki dla innych xd.


Nie powala też tutaj zapach - taki męski. Nic specjalnego. Może jakoś nie krzywię bardzo noska, ale potem pachnę facetem bo niestety zostaje na włosach ;). Dobrze, że W. wie, że mam tak dziwnie pachnące kosmetyki bo by mnie jeszcze o zdradę posądził ;).


Konsystencja jest lejąca. Niby jakoś za bardzo nie ucieka z dłoni, jednak nakładać ją trzeba sprawnie. Na szczęście z włosów już nie migruje dalej. Trzyma się dobrze a potem łatwo ją spłukać.
Nie ważne jak długo trzymałam ją na łepetynce mej efekt uzyskiwałam taki sam - niebyt przyjene w dotyku włosy + mega mega blask.
Były jednak sytuacje wyjątkowe, gdy to moje włosy nie otrzymywały protein na prawdę długo (zapomniało mi się) wtedy to otrzymywałam cudownie układające się, miękkie, lśniące loko-fale. Niesamowita sprawa.
Jednak nie opłaca mi się kupować więcej 1 l maski by móc jej użyć raz na 2 miesiące...
Nie używałam jej na skórę głowy, bałam się trochę...
Kuracja nie powoduje przyklapu, jest raczej dość lekka, także cienkie włosy nie muszą się jej obawiać.

Skład:

Ogólnie oceniam tą kurację na: bez szaleństw.
Nie sięgnę po nią ponownie, bo dużo lepiej z bingo spisywała sie u mnie np maska mleczna, która tworzyła mi piękne loczki.

Jestem jednak ciekawa czy miałyście z tą kuracją do czynienia?



Jogurtowa kuracja do włosów od BingoSpa

Hej?
Gotowi na kolejną porcję recenzji włosowych? :)

Dziś na celowniku Kuracja dla włosów z jogurtem od BingoSpa.
Oto i ona:

Wielki, litrowy, plastikowy, przezroczysty słój, niestety z papierowymi etykietkami (b
o jak pamiętamy maski 500 ml też miały papierowe etykiety i firma już je zamieniła - mam nadzieję, że tu będzie tak samo)
A tak poza tym to etykieta wieje nudą ;).

Przejdźmy dalej - informacje na opakowaniu:

Skład:


Jest to maska, którą nie nakładałam na skórę głowy jak zaleca producent, ponieważ ma rumianek w składzie, który bardzo podrażnia mój skalp. A więc tej kwestii wam niestety nie omówię.
Ale jeśli chodzi o resztę - jak najbardziej!
Kurację tą stosowałam na wiele sposobów - tak jak zaleca producent przez 5 dni na 10 min -> włosy były miękkie, błyszczały, falowały się całkiem przyjemnie. Jednak po tych 5 dniach widziałam że mają już dość i chcą coś nowego...
Stosowałam też tą kurację jak maskę - tutaj dawała radę ale bez szaleństw, brakowało mi dociążenia, no i co tu dużo mówić - liczyłam na loczki, a tych zabrakło. O wiele lepiej spisywała się w takim podaniu z dodatkami - oleje, kwas hialuronowy, aloes... Wtedy włosy były na prawdę zniewalające - nie licząc babyhairów które mają inny pogląd na świat...
Jako odżywka na chwile sprawiała że włosy ładnie błyszczały, pomagała w rozczesywaniu włosów, jednak brakowało mi opanowania mojej czupryny - osoby które tego nie potrzebują będą z tej kuracji zadowolone :).

To może jeszcze pokażę Wam konsystencje:

Jest lejąca. Wprawdzie nie ucieka z palców i nie spływa z włosów, ale muszę jej dużo nałożyć by poczuć, że coś mam na głowie (moje włosy ją bardzo 'piją').
A jeśli chodzi o zapach - jak dla mnie taki typowo mydlany.


Czy wrócę kiedyś do tej kuracji? Chyba nie, spodziewałam się po niej czegoś więcej, nie zaspokaja moich potrzeb ;).

Miałyście? Co o niej myślicie?
A może chcecie spróbować? Chętnie wyślę odlewkę :)

Pozdrawiam
Żan

Peeling od BingoSpa

Hej!
Jak Wam minął weekend? (tak, wiem, że dzisiaj wtorek ale poniedziałek mnie zeżarł i nie byłam w stanie do Was zajrzeć...) Mój był ciekawy - impreza w domu i niedzielny wyjazd do Kazimierza :).

Ślicznie mi słoneczko od rana w okno świeci, więc wstałam dziś z bardzo dobrym humorem i postanowiłam zacząć dzień od recenzji peelingu, który jest ze mną od jakiegoś czasu (dzięki Esy jeszcze raz!)

Oto on:

Słój typowy dla marki, niestety z papierowymi etykietami... (trzeba by to zmienić tak jak w maskach do włosów) o pojemności 550 g. Mój wygląda jak wygląda bo najpierw go używałam a potem robiłam zdjęcia. Woda zrobiła swoje...
Opakowanie na szczęście posiada dodatkowe zabezpieczenie, dzięki czemu produkt się nie wysypuje.

Skład:

A teraz moje największe zdziwienie - peeling ten jest sypki! Pierwsze dwie kąpiele uczyłam się go używać by wykonać piling a nie porozsypywać go wszędzie dookoła. Ale jak już się nauczyłam to było woow. Genialny z niego zdzierak! Przy czym nie podrażnia i nie uczula.
Skóra po zabiegu jest cudownie miękka i wygładzona - uwielbiam to uczucie!
A wszystkie balsamy wchłaniane są w 3 sekundy *.*


Peeling jak dla mnie pachnie bardzo delikatnie, w sumie prawie w ogóle go nie czuję - nie przeszkadza mi to zwłaszcza jak się naczytałam, że niestety połowa tych sypkich peelingów od Bingo nie powala zapachami (albo w sumie powala, ale nie tak jakby się chciało... - śmierdziuszki)
Dzięki swojej konsystencji jest bardzo wydajny (jak już się człowiek nauczy jak go używać).


Miałyście do czynienia z takim peelingiem? Jakie były Wasze wrażenia?

Pozdrawiam
Żan

Kolagenowe serum do mycia twarzy

Hej kochani! Jak wam mija ten tydzień?
Ja niestety od jutra znów mam regularne zajęcia na uczelni.. straszne to, mogli nam chociaż dać odpocząć do końca tygodnia...
No ale ja nie o tym chciałam ;). Przybywam dzisiaj z recenzją kolagenowego serum do mycia twarzy od BingoSpa. Tak sobie teraz pomyślałam, że miałam bardzo dużo produktów z tej serii, a jeszcze maska kolagenowa do włosów też czeka w kolejce :).

A więc, oto ono:


Klasyczna dla marki przezroczysta butelka z plastiku z prostą grafiką. Wielki plus za pompkę - uwielbiam takie rozwiązania.
Butelka ma 300 ml pojemności i dostaniemy ją w sklepie bingo za ok 15 zł


Serum jest białe i pachnie mydłem ;) - czyli w sumie jak prawie cała seria ( z wyjątkiem tych zapachowych)

Jedna pompka starcza spokojnie na umycie twarzy, przez co zyskuje bardzo na wydajności (używam od ponad miesiąca mam jeszcze 3/4 opakowania). Dodatkowo bardzo się pieni - ja za tym nie przepadam, wolę jak żel do twarzy się nie pieni dzięki czemu podczas mycia mogę oddychać nosem i nie wciągam baniek ;).


Serum świetnie sobie radzi ze zmywaniem wszelakich brudów - zmywa nawet tusz do rzęs! Skóra jest dzięki niemu dokładnie oczyszczona. Dodatkowo nie podrażnia, nawet jak dostał mi się do oka nie poczułam żadnego szczypania ani nic z tych rzeczy. Skóra nie jest ani bardzo wysuszona anie bardzo ściągnięta - wiadomo, że całkowicie nie da się tego uniknąć ale nie musiałam od razu po wytarciu lecieć po krem, który o czym warto wspomnieć wchłaniał się jak po dobrej maseczce oczyszczającej.
Serum to domyślam się zapobiegło wielu niespodziankom, ponieważ pojawiały się tylko raz w miesiącu, co jest u mnie normą, a tak poza tym nie miałam żadnych więcej problemów.
A więc jestem na tak.

Skład:

Miałyście?
Jak się u was spisywało?

Pozdrawiam
Żan

Mandarynkowy żel pod prysznic

Nie wiem jak Wam ale mi zima kojarzy się z aromatem mandarynek. W tym roku postanowiłam przenieść ten zapach dodatkowo jeszcze do łazienki ;). Z pomocą przyszedł mi w tym mandarynkowy żel pod prysznic od BingoSpa.


Ogólnie nic nie mam do opakowań Bingo, nie są za piękne, ale jakieś brzydkie też nie. Za to TO mi się wybitnie nie podoba. A etykieta została specjalnie zaprojektowana...
no brak słów...


Żel ma pojemność 300 ml i zapłaciłam za niego mniej niż 3 zł ;) Mieści się w okrągłej butelce z przezroczystego plastiku dzięki czemu możemy kontrolować ilość żelu jaka nam została. Dodatkowo widać dzięki temu cudowny, pomarańczowy kolor żelu!


Zamknięcie jest w porządku, nie zacina się, łatwo się otwiera , płyn nie ucieka gdzieś bokiem jak się butelka przewróci :).

A jak z zapachem? Myślałam, że będzie bardziej soczysty, jednak nie jest zły. Taki trochę na wpół naturalny, wpół sztuczny. Nie powiem, mimo wszystko uprzyjemnia czas pod prysznicem i trochę budzi do życia z rana.
Żel słabo się pieni, jednak jest wydajny (nie wiem jakim cudem).
Skóra po nim nie jest wysuszona ani podrażniona.
Zapach nie pozostaje z nami niestety, tylko spływa w odmęty kanalizacji.
No cóż, trudno....

Skład:

Miałyście go może? Jak się spisywał?

Pozdrawiam
Żan

Serum kolagenowe na brzuch, uda, pośladki

I znowu serwuje wam bingacza ;)
Musze przyznać, że na prawdę lubię tą firmę. (Kathy - cicho! ;))


Dzisiejszym gościem na blogu jest serum kolagenowe na uda, pośladki i brzuch.


Butelka (tak samo jak w kolagenie do dłoni - klik) zbudowana jest z przezroczystego plastiku z delikatnymi, prostymi etykietami. Posiada również pompkę, dzięki czemu serum wygodnie się używa.



Zapach tego serum jest tak samo boski - brzoskwiniowo - cytrusowy - jak przy kolagenie do dłoni. Dzięki niemu kosmetyk znika w tempie ekspresowym bo z chęcią po niego sięgam. Żałuje tylko że nie utrzymuje się na ciele zbyt długo...
Wchłania się przyzwoicie, może nie w tempie ekspresowym ale po chwili spokojnie mogę założyć spodnie.
A teraz działanie!
No cóż... cudów nie ma ;) Ale też ich nie oczekiwałam. Skóra jest nawilżona, delikatnie napięta i to wszystko.


A co Wy i nim myślicie? Miałyście może?

Pozdrawiam
Żan

Bingo drożdżowe

Kolejny bingacz trafił w moje łapki! Ciekawi jesteście czy spisywał się tak jak jego bracia? :)

Cena: od 12 zł (ja za swojego dałam 15)



Obietnice producenta:Maska do włosów BingoSpa z ekstraktem z drożdży piwnych zawierającym substancje aktywne takie jak:
witaminy, głównie z grupy B: tiamina (B1), ryboflawina(B2), kwas pantotenowy (B5) i pirydoksyna(B6)
proteiny, głównie te o niskiej masie cząsteczkowej,
peptydy i wolne aminokwasy ze szczególnym podkreśleniem kwasu glutaminowego, lizyny, alaniny, glicyny, metioniny i cystyny, oligoelementy, enzymy, taniny.

 Obecność polarnych aminokwasów takich jak kwas glutaminowy i lizyna sprawiają, że drożdże posiadają doskonałą zdolność odbudowy struktury włosa.

Kompleks witamin grupy B poprawia metabolizm i uczestniczy w mechanizmie oddychania komórkowego. W ramach tego kompleksu, na szczególna uwagę zasługuje pirydoksyna (B6), witamina o udowodnionym działaniu przeciwłojotokowym, przywracającą prawidłowe funkcjonowanie gruczołów łojowych skóry.


Skład:

Moja opinia:
Chlip, chlip, nie okazał się tak dobry dla moich włosów jak reszta...
Nie ważne jak go stosowałam, czy przed czy po myciu, czy solo czy z dodatkami kończyło się spuszeniem na mojej łepetynce... Miękki puch, ale puch.
Nie mogłam go stosować też na skalp, ponieważ zawiera rumianek, który mnie podrażnia, więc nie wiem czy może ta maska wpłynąć na porost.
Jedyne za co mogę ją pochwalić, to zapach (jeden z lepiej pachnących bingaczy, zaraz po tym z glinką ghassoul)  i konsystencja, która nie była ani za ciekła ani za zbita - nie trzeba było jej brać dużo by pokryte były całe włosy i z nich nie spływała.

A jak wasze spostrzeżenia co do tej maski?
Jak się u Was spisał?

Pozdrawiam
Żan

Kolagenowa kąpiel

Relacja będzie, ale nie dzisiaj ;p
Teraz pora na post kąpielowy! :)

Dzisiejszym gościem honorowym jest kolagenowa kąpiel od BingoSpa.
Oto i ona:


Muszę przyznać że prezentuję się całkiem zgrabnie a ta tasiemka dodaje jej uroku.
Buteleczka (a może słoik ???) jest z typowego, dla bingaczy plastiku, przezroczystego, dzięki czemu widać ile płynu zostało. Grafika prosta, nie przyciągnęłaby mojego wzroku.


Płyn barwy białej o zapachu mydła (dlatego dodaje często do kąpieli oprócz kąpieli sól lub olejek by dodać trochę zapachu)  dający duużo piany! To mi się podoba, zwłaszcza że piana nie znika i utrzymuje się przez cały czas kąpieli.


Wg producenta do każdej kąpieli trzeba wlać 2 zakrętki płynu, czyli opakowanie starcza na 10 razy - jak dla mnie wydajność jest bardzo zadowalająca.
Ale ale, gapa ze mnie, nie napisałam, że pojemność wynosi 500 ml ;).

A teraz wrażenia po-kąpielowe!
Skóra jest naprawdę nawilżona! Nie powiem, byłam w szoku, nie spodziewałam się takiego działania...
Wychodzę z kąpieli i nie muszę sięgać po żaden balsam. Skóra jest mięciutka i taka aksamitna w dotyku.
Jedyne co mi nie pasuje to zapach, który jest dla mnie bardzo ważny podczas kąpieli, bez niego nie mogę się w pełni zrelaksować, na szczęście znalazłam na to sposób i teraz jestem w pełni zadowolona z tego płynu.

Także polecam wszystkim :)

Pozdrawiam
Żan

Kolagen do dłoni

Hej wszystkim!
Witam dzisiaj się recenzją produktu w którym się zakochałam :).
A jest nim kolagen do dłoni od BingoSpa.

Oto i on w pełnej krasie:

Butelka wykonana jest z przezroczystego plastiku (tutaj nie widać, ponieważ wzburzyłam kolagen trochę przed zdjęciami ;)), etykieta prosta, typowa dla tej firmy, pompka jest super! nie zacina się, daje dokładnie tyle produktu ile potrzeba.


A teraz przejdźmy do tego co mnie tak w nim urzekło - a mianowicie zapach! Zakochałam się w nim, jest taki brzoskwiniowo - cytrusowy. Pachnie bardzo podobnie wg mnie do maski do włosów z glinką ghassoul.
Zapach utrzymuje się ok 1-2 h po aplikacji z czego ogromnie się cieszę i żałuje że tak krótko!
Dodatkowo kolagen ten szybko się wchłania i skóra staje się po nim taka aksamitna. Nie lepią się po nim dłonie i nie mamy wrażenia oblepienia.
Zawiedzeni jednak będą poszukujący maksymalnego nawilżenia bo niestety tego nie daje. Nawilżenie jest delikatne i mi to pasuje, ponieważ od extra nawilżenia mam inny krem, a ten stoi sobie na stoliku, przy komputerze i jak tylko odczuwam suchość używam go i za chwilę mogę wrócić do pisania...

Dla zainteresowanych skład:

Jak widać nie zachwyca, ale i tak polubiłam ten kolagen i gdy się skończy kupię kolejne opakowanie!

Miałyście?
Jak u Was się spisywał?


Pozdrawiam
Żan

Tym razem Bingo!

Ogłaszam miesiące wrzesień i październik winowajcami mojego pustego portfela... Zwariowałam, słowo daje! Nie dość że wcześniej poczyniłam tyle zamówień to jeszcze to:

na zdjęciu brakuje  jeszcze kolagenu do mycia twarzy bo się schował pod koc ;)


Uff, wielka była ta paka... Zwłaszcza że znalazły się jeszcze w niej rzeczy koleżanki z wizażu  i jeszcze parę niespodzianek.

Ale me oczy się teraz radują! A to ważne prawda? ;)
Miałyście coś może?


Pozdrawiam
Żan



Ps. Jak bardzo chora jestem???

Dzielę się z Wami moją radością!

Tak tak tak! Dziś listonosz przyniósł mi moją wygraną w konkursie BingoSpa zorganizowanym na wizażu!
Sama wygrana była dla mnie nie małym zaskoczeniem - słaba jestem niezwykle w konkursach w których muszę kreatywnie  uzasadnić swoje zdanie ;).

Ależ mi się mordka cieszy! Zwłaszcza że widziałam jak polecacie 2 z 4 kosmetyków które otrzymałam. Teraz mogę wypróbować je i ja.

hop hop hop Żaneta skacze z radości ;)

Oto moja paczuszka:







A teraz po kolei:
kolagen do kapieli

kolagen do dłoni

serum kolagenowe z kwasem hialuronowym

serum kolagenowe na uda, pośladki, brzuch

Już wiem czym mi pachnie bingo z ghassoul! To bingowa brzoskwinia! Jak dla mnie wzbogacona pomarańczą - dokładnie tak samo pachnie serum do dłoni <3



Coś wam się spodobało?

Pozdrawiam
mega uśmiechnięta Żan

Bingo w mlecznym wydaniu

Oto i ona!

Cena: 12 zł
Co pisze producent?
Specjalna formuła nawilżania i uelastyczniania włosów. Zawarte w masce proteiny mleczne regulują wiązanie cząsteczek wody, utrzymując optymalne nawilżenie włosów.naprawiają, wzmacniają i chronią włosy od wewnątrz.
Proteiny o wyższej masie cząsteczkowej chronią i wygładzają włosy, tworząc na ich powierzchni ochronny film.
Sposób użycia: maskę nanieść na umyte, wilgotne włosy, dokładnie rozprowadzić, wmasować w skórę głowy. Pozostawić na ok. 5 min., a następnie dokładnie spłukać.
Zaleca się stosowanie maski 2 - 3 razy w tygodniu.

Skład:
Aqua, 1 Heksadenacol 1 Octadenacol (miksture), Ceteareth-20 (and) Cetearyl Alcohol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Hydrolyzed Milk Protein (and) Lactose (and) Water (Aqua), Soluble Collagen, Hydrolyzed Elastin, Parfum, Citric Acid, Methyl Paraben, Sodium Benzoate, Ethyl Paraben.

Moja opinia:
Uwaga będą achy i ochy! Mimo zapachu - męskie perfumy - kocham tą maskę. Niesamowite co potrafi zrobić z moimi włosami. Zawsze po jej użyciu moje włosy nabierają cudownego skrętu! Dodatkowo nie używam prawie w ogóle żelu a na drugi dzień mimo mojego wiercenia się po poduszce nadal są skręcone!
Jak by tego było mało są mięciutkie i błyszczące. No jak ja mam jej nie kochać? Gdyby tylko ten zapach się nie utrzymywał na włosach i żeby nie była proteinowa używałabym jej codziennie ;).

Zresztą same zobaczcie efekt:

Miałyście ją może? Polecam ją serdecznie wszystkim kręconowłosym, bo jak na razie wszystkim co znam robi to samo ze skrętem :).

Pozdrawiam
Żan

Bingo! z zieloną glinką

Bohater dnia:

Cena: 12 zł
Co pisze producent?
Specjalna formuła dla oczyszczenia i regeneracji
Zielona glinka pochodzi ze skał krzemionkowo-aluminiowych. Zawiera ok. 20 różnych soli mineralnych istotnych dla organizmu, takich jak: sole krzemu, magnezu, wapnia, potasu, fosforu, sodu oraz wiele mikroelementów i pierwiastków śladowych, m. in. selen, molibden.
Jest wydobywana spod ziemi z głębokości ok. 70m co gwarantuje jej naturalną czystość.

Posiada wspaniałe właściwości:
- dezynfekujące,
- absorpcyjne,
- gojące.

Wchłania nadmiar łoju z powierzchni skóry głowy i oczyszcza "zaczopowane" ujścia mieszków włosowych.
Przywraca naturalną równowagę skóry głowy, daje uczucie ulgi i świeżości. Zamyka łuskę włosa, wzmacnia cebulkę i końcówki włosa.
Sposób użycia: maskę nanieść na umyte, wilgotne włosy, dokładnie rozprowadzić, wmasować w skórę głowy. Pozostawić na ok. 5 min., a następnie dokładnie spłukać.
Zaleca się stosowanie maski 2 - 3 razy w tygodniu.

Skład:
Aqua, 1 Hexadecanol 1 Octadecanol (Mixture), Ceteareth-20 (and) Cetearyl Alcohol, Stearomidopropyl Dimethyloamine, Illite (green clay), Parfum, Citric Acid, Methyl Paraben, Sodium Benzoate, Ethyl Paraben.


Moja opinia:
Coś czuję, że niektórzy zaczną myśleć że BingoSpa mi płaci ;) To kolejna pozytywna recenzja ich maski do włosów - moje włosy je kochają po prostu! Używam jej za równo jako odżywkę, maskę jak i do mycia. Za każdym razem moje włosy pięknie błyszczały! Dodatkowo były bardzo miękkie i skręt był taki przyjemny... Nigdy nie swędziała mnie po niej skóra głowy. Działa na mnie bardzo podobnie jak bingo z shea (klik), za to jest bardziej wydajna i ma jednak ładniejszy zapach, przynajmniej wg mojego nosa ;)

Miałyście ją może?

Pozdrawiam
Żan

Denko MAJ

W tym miesiącu przeszłam samą siebie, same zobaczcie:




A teraz po kolei ;)

Włosy:
1. Kallos Latte (połowę oddałam w wymianach ;)) - pisałam o nim TUTAJ
2. Bingo z masełm shea - to już kolejne opakowanie, maska ta gwarantuje mi zawsze GHD - TU recenzja
3. Joanna Naturia z zieloną herbatą - bardzo lubię tą b/s, ładnie ujarzmia włoski, teraz zakupię inną i zrobię porównanie niedługo :)
4. Fruity passion - uwielbiam jej zapach - tutaj możecie poczytać w jakiej wersji najbardziej mi się spodobała :)
5. Barwa, szampon brzozowy - dobry, tani rypacz, zastąpił mi barwę tatarowo-chmielową i spisywał się tak samo dobrze
6. pianka Isana Locken - szczerze mówiąc spodziewałam się czegoś więcej skoro jest tak chwalona, u mnie lepiej spisywała się Nivea i u mojej mamy też...
7. Żel Artiste - tani, dobry, niezbyt mocny, podoba mi się jego skład (pantenol i ekstrakt z aloesu na początku składu) zastąpi go jego pomarańczowy brat (myślę że pokuszę się na recenzję porównującą :))
8. Lotion z Got2be o którym mogliście przeczytać w TYM poście
9. próbka olejku odżywczego Babuszki Agafii  od wizażanki, dostałam pół opakowanka z zsk a starczyło mi to na kilka miesięcy - 3 razy użyłam do olejowania całych włosów a później do zabezpieczania - spisywał się super

ciało/włosy:
1. Isana kakaowa - mój ulubiony krem do kremowania włosów - po nim są niezwykle miękkie <3
2. Wycofany krem Bebeauty z masłęm shea i olejkiem kokosowym - stosowałam zarówno do rąk (tutaj wypadł słabo) do kremowania (cąłkiem niezłe efekty pod warunkiem że dałam mgiełkę nawilżającą pod niego) i do ochrony końcówek - tutaj nie mam zastrzeżeń, super się spisywał

Ciało:
1. Luksja care pro restore - naprawdę fajny żel pod prysznic o kremowej konsystencji, nie zauważyłam po nim wysuszenia skóry, a wręcz przeciwnie, czułam jak by była nawilżona (chociaż skład nie powala)
zapach przyjemny, delikatny, taki trochę mydlano - kremowo - perfumowy ;)
nie sięgnę ponownie po niego bo wolę owocowe zapachy


Próbki/maseczki:
1. Maseczki z biedronki z zieloną glinką -  tutaj recenzja
2. Provag, żel do ochrony i pielęgnacji okolic intymnych - po tej próbce mam ochotę kupić pełnowymiarowe opakowanie, dawał mi poczucie komfortu
3.Vichy, punktowy preparat zwalczający miejscowe niedoskonałości - nie zdziałam nic zupełnie :/
4. ziaja, kuracja dermatologiczna AZS - miałam straszny wysyp po tym kremie :/
5. Pharmaceris, lekki krem głęboko nawilżający - jestem zachwycona! już podczas nakładania go miałam wrażenie że jakąś mięciutką tkaniną przejeżdżam sobie po twarzy... wchłaniał się szybko, skóra była super nawilżona ale nie świecąca! kupię pełnowymiarowe opakowanie chętnie
6. BioNike, żadna z próbek nie zrobiła u mnie nic...

Zakupy! :D

Czyli co nazbierałam w ostatnim czasie :). Odmawiałam sobie przez kwiecień, więc trochę tego jest.

Oto i one:

Od lewej:
Capitavit - ziołowy balsam do włosów
rypacz z biedronki: family z avocado za całe 3 zł, nie mogłam nie wziąć ;)
maska Bingo Spa z zieloną glinką
BDFM
Aloevit (etanol 96% - będzie jazda xD)
żel Isana z olejkiem: melon i gruszka
micelki biedronkowe (robię zapasy)
Witaminum A+E - jako dodatek do wcierek i toników w celu konserwacji
Marion, Maseczka z różową glinką
Marion 7 efektów

Miałyście coś z tych rzeczy? :)


Pozdrawiam
Żan