Peeling od BingoSpa

Hej!
Jak Wam minął weekend? (tak, wiem, że dzisiaj wtorek ale poniedziałek mnie zeżarł i nie byłam w stanie do Was zajrzeć...) Mój był ciekawy - impreza w domu i niedzielny wyjazd do Kazimierza :).

Ślicznie mi słoneczko od rana w okno świeci, więc wstałam dziś z bardzo dobrym humorem i postanowiłam zacząć dzień od recenzji peelingu, który jest ze mną od jakiegoś czasu (dzięki Esy jeszcze raz!)

Oto on:

Słój typowy dla marki, niestety z papierowymi etykietami... (trzeba by to zmienić tak jak w maskach do włosów) o pojemności 550 g. Mój wygląda jak wygląda bo najpierw go używałam a potem robiłam zdjęcia. Woda zrobiła swoje...
Opakowanie na szczęście posiada dodatkowe zabezpieczenie, dzięki czemu produkt się nie wysypuje.

Skład:

A teraz moje największe zdziwienie - peeling ten jest sypki! Pierwsze dwie kąpiele uczyłam się go używać by wykonać piling a nie porozsypywać go wszędzie dookoła. Ale jak już się nauczyłam to było woow. Genialny z niego zdzierak! Przy czym nie podrażnia i nie uczula.
Skóra po zabiegu jest cudownie miękka i wygładzona - uwielbiam to uczucie!
A wszystkie balsamy wchłaniane są w 3 sekundy *.*


Peeling jak dla mnie pachnie bardzo delikatnie, w sumie prawie w ogóle go nie czuję - nie przeszkadza mi to zwłaszcza jak się naczytałam, że niestety połowa tych sypkich peelingów od Bingo nie powala zapachami (albo w sumie powala, ale nie tak jakby się chciało... - śmierdziuszki)
Dzięki swojej konsystencji jest bardzo wydajny (jak już się człowiek nauczy jak go używać).


Miałyście do czynienia z takim peelingiem? Jakie były Wasze wrażenia?

Pozdrawiam
Żan

34 komentarze:

  1. Nie spotkałam się jeszcze z sypkim peelingiem.
    Masz rację, Bingo wypuszcza czasem 'dziwne' zapachy, ale kocham ich za masło mandarynkowe.

    OdpowiedzUsuń
  2. ale fajny! mam na niego chęc :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie używałam :) i nie znam:) Wygląda jak gruba sól kuchenna;)
    p.s. kochana drażni to moje oko - "peeling" nie "piling" nie bierz sobie to do serca, ale musiałam o tym napisać:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam o tym peelingu ale chętnie bym go przetestowala, lubię porządne zdzieraki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz widzę takie cudo! Chętnie bym się nim pozdzierała ;-))

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam jeszcze takiego peelingu, ale bardzo lubię mocne zdzieraki więc pewnie byśmy się polubili.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszy raz widzę ten peeling ale zdzierałabym się ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. o.O pierwszy raz widzę sypki peeling ;o

    OdpowiedzUsuń
  9. Boję się takiego peelingu, z pewnością zrobiłby mi ała :P Moja skóra jest przewrażliwiona. A co do robienia zdjęć, to to właśnie najbardziej drażni mnie w blogowaniu - najpierw zdjęcia, później używanie :) Według mnie nie ma nic gorszego niż zdjęcia uślinionej szminki w recenzji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze, że nie recenzuje szminek ;)

      Usuń
  10. Tego nie miałam, ale ja ogólnie wolę sobie sama peeling do ciała z fusów po kawie zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się przerzucam na kesse, więc to przedostatnia recenzja peelingu u mnie (do ciała)

      Usuń
  11. Lubię takie grube zdzieraki:) A na zakupy do bingo wybiorę się... no za jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Juz od dawna mam chec na wiecej produktow z tej firmy:-) mialam okazje uzywac pieknie pachnacy jedwab do dloni, ale o im wkrotce...

    Co do Twojej recenzji... :-) uwielbiam taka forme peelingu. Uzywalam bardzo podobny peeling z Premier Dead Sea, tylko jego cena skutecznie zniecheca mnie do jego powrotu.

    Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale fajna, ciekawa konsystencja. Zawsze to coś innego :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pierwszy raz czytam o peelingu w takiej konsystencji! Dla mnie to całkowita nowość :) Z BingoSpa generalnie miałam tylko maskę do włosów z ekstraktem z drożdży i nie powaliła mnie na kolana niestety. Ale na pewno wypróbuję coś jeszcze, może właśnie sięgnę po ten peeling, bo brzmi naprawdę interesująco! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja myslalam że to sól do kąpieli ! genialny kosmetyk !

    OdpowiedzUsuń
  16. początkowa myśl to "sól do kąpieli", a to się okazuje, że to peeling :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nawet nie wiedziałam że jest coś takiego jak sypki peeling :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja jestem zauroczona większością kosmetyków tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nigdy nie spotkałam się z tym peelingiem :) jestem ciekawa jak by się sprawdził ;p

    OdpowiedzUsuń
  20. Peeling wygląda zachwycająco i mam na niego ochotę. Z BingoSpa mam tylko kolagen do kąpieli ale czeka na swoją kolej.

    OdpowiedzUsuń
  21. znam markę bingo spa, ale nie wiedziałam, że w swojej ofercie ma taki peeling

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciekawi mnie właśnie w jaki sposób go używasz bo nie ukrywam z sypką wersją peelingu spotykam się pierwszy raz :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Fajnie wygląda, nie miałam nigdy sypkich peelingów

    OdpowiedzUsuń
  24. Ale ma duuuże drobinki ;)
    A konsystencja bardzo ciekawa :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Super! Bardzo sie cieszę że jesteś zadowolona - big big uśmiech od ucha do ucha mam;)

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy pozostawiony komentarz, mam nadzieję, że miło spędziłeś czas czytając mojego bloga :)