5
mar
2014

Subiektywnie o olejach

Hej!
Dzisiaj przygotowałam dla Was post gigant ;)
żartuje, ale będzie tego jednak sporo ;p. Poopowiadam Wam trochę o tych olejach, które do tej pory miałam okazję przetestować i jak one działały na moje włosy/ciało... (no dobra, głównie włosy)

Gotowe?
A więc do dzieła! (kolejność przypadkowa)

Olej konopny
Miał taki ziemisty zapach i zielony kolor. Był bardzo lekki - za lekki na moje włosy nawet jako odzywka b/s. Nie ogarniał puchu na głowie i w sumie nic nie robił. Za to tżet mówił i wtedy że włosy pachną mi wiatrem ;)
Najlepszy do twarzy jaki do tej pory używałam - nie zapychał, nie powodował niespodzianek, za to twarz była cudownie odżywiona i nawilżona!

Olej lniany
Charakterystyczny zapach - mi się podobał, ale wiem, ze wielu osobom nie. Koloru nie pamiętam już, ale zdaje mi się że również była to zieleń.
Był to jak na razie najlepszy olej dla moich włosów. Robił z nimi cuda! Należy do tych 'cięższych' i to im się chyba spodobało. Włosy były nawilżone, dociążone (nie mylić z obciążone), błyszczące! Niestety tylko przez miesiąc, później się do niego przyzwyczaiły... Za jakiś czas znowu go kupię by przekonać się czy znowu zareagują tak samo, bo aż mi teskno za takimi efektami po olejowaniu....

Olej sezamowy
Śmierdziuszek, ale bez przesady ;) Pachnie dla mnie takim przypalonym sezamem ;) Kolor żółty.
Pięknie ogarnia mi młodzież na głowie - baby hairy po nim tak nie odstają we wszystkie strony świata ;)
Ale w sumie to tyle - nic więcej na mojej głowie nie zdziałał.

Olej rzepakowy
Znany wszystkim z kuchni, praktycznie bezzapachowy, żółty.
Na głowie nic mi nie zdziałał, za to moja twarz polubiła go jako dodatek do maseczek.

Olej winogronowy
Jak dla mnie bezzapachowy, lekki, delikatnie zielony.
Już pisałam że lekki, teraz powiem trochę inaczej -> za lekki.. Nie miał szan zdziałać nic na mojej głowie, dodał może trochę więcej blasku i w sumie tyle...
Za to kocham go do pieczenia ;)

Olej kokosowy
Chyba każdy go zna, pyszny zapach, biały kolor, trzeba go trochę rozpuścić.
Na włosach działał różnie, wiele zależało od pogody. Jednak mimo wszystko lubiłam go - może to przez ten zapach? Sama nie wiem, bo jednak cudów z nim nie było nigdy, za to uwielbiała go moja skóra! Była mięciutka i pachnąca. Ach!

Olej palmowy
bardzo, bardzo, bardzo go lubię! Ma pomarańczową barwę i charakterystyczny zapach który nie wszystkim może się spodobać - ja go bardzo polubiłam. Działam dość dobrze na włosy, ale bez szaleństw. Najlepiej wykazał się na mojej skórze - była po nim cudownie długo miękka i nawilżona. Robiłam z niego kuracje dla dłoni i stóp - wchłaniał się całkowicie, a ja miałam spokój na bardzo długo!

Oliwka Hipp
Pachnie dzieciuszkami ;)
Jeden z moich ulubieńców - włosy były po niej cudownie sypkie! Do tego błyszczały i były mięciutkie!
Nadawała się też do ciała, uwielbiałam ją zabierać na wyjazdy bo miałam i zadbane ciało i włosy, a dodatkowo po wysiłku mogłam ją wykorzystać do masażu.

Amla
Śmierdziuszek, serio, nie znosiłam jej zapachu...  Poza tym jest na parafinie i w okresie jakim ją miałam nie działała nic. Równie dobrze mogłam jej nie nakładać na włosy... Poza tym zapach utrzymywał się mi na włosach, ech nie lubiłam jej...

Olejek odżywczy Babuszki Agaffi
bardzo leciutki, idealnie nadawał się do zabezpieczania - nie byłam w stanie z nim przesadzić. Za wiele nie działał jednak.

Olej arachidowy
Pachniał orzeszkami :) Fajny był, ale nie na tyle bym do niego chciała wrócić. Włosy się ładnie błyszczały po nim, nie należał do ciężkich, a więc nie dawał sobie zbytnio rady z dociążaniem.

Olej ze słodkich migdałów
Bezzapachowy, świetny ale do ciała. Na moich włosach nic nie robił niestety. Moim ulubionym sposobem używania go było dolewanie do kąpieli - balsamowanie miałam z głowy wtedy już :)

Olejek rycynowy 
znany chyba wszystkim. Lubię go dodawać do mieszanek - nigdy solo, jest zbyt 'tępy' i za dużo bym włosów przy tym straciła. Ładnie dociąża włosy, nie przepadam jednak za jego zapachem.
Stosowałam go też na rzęsy - zauważyłam widoczne przyciemnienie i wzmocnienie - brak jednak efektu na przyrost.


To jednak nie koniec mojej przygody z olejami :) Teraz używam jeszcze olejów: z orzechów włoskich i laskowych, vatiki, musztardowego, z czarnuszki...

Znacie któryś z przedstawionych przeze mnie olei?

Pozdrawiam
Żan