Hej!
Dzisiaj zajmiemy się uwodzicielskim spojrzeniem, co Wy na to? :)
Na spotkaniach blogerek w Warszawie i w Lublinie miałam okazję zapoznać się z produktami z Maroko Sklep. Dzięki pani Renacie, która jest żywą reklamą prezentowanych przez nią produktów, dowiedziałam się wiele ciekawostek, którymi chce się z Wami podzielić.
Postanowiłam tą serię postów nazwać Maroko - mam nadzieję, że Wam to pasuje.
Na pierwszy ogień idzie khol, który to zaciekawił mnie chyba najbardziej, zwłaszcza, ze o nim wiedziałam najmniej, a efekty daje od pierwszego użycia.
Oto mój egzemplarz:
Pora na parę informacji od producenta:
Podkreślone jest, że khol nie zawiera ołowiu, ponieważ niektóre tego typu produkty dostępne na rynku go zawierają i lepiej ich unikać...
Oprócz proszku, możemy znaleźć khol w kredkach.
Zestaw składa się z plastikowego słoiczka z proszkiem, drewnianej szpatułki do nakładania i drewnianego pojemniczka do którego możemy wsypać khol i mieć go zawsze przy sobie.
Ja jak na razie korzystam z niego tylko w domu, więc nie przesypywałam, ale na pewno skorzystam z takiej możliwości podczas podróży wakacyjnych.
Co ciekawe nie uczyłam się długo używania kholu, podczas gdy moje próby używania kredek dość szybko kończyły się fiaskiem... Najtrudniej było mi opanować drżenie dłoni - ale teraz czuje się jak mistrz xd.
Khol niesamowicie podkreśla spojrzenie, sprawia że białka wydają się bielsze, tęczówka jest podkreślona.
Używam go na górną i dolną linię wodną, ale także jako eyeliner, który delikatnie rozcieram.
Jednak trzeba pamiętać, że to proszek, który potrafi się obsypywać, więc warto posłuchać producenta i zacząć makijaż od nałożenia kholu.
Przyznaję się, że zdarzyło mi się zapomnieć o tuszu po użyciu kholu bo oczy były tak już podkreślone, że nie zwróciłam uwagi na jego brak ;)
Nie stosuję go jednak tylko do makijażu. Khol pomaga moim oczom gdy potrzebuje długo posiedzieć przed komputerem - z nim staje się to możliwe, nic mnie nie piecze tak jak wtedy gdy się nim nie pomaluje.
Gdy moje oczy z jakiegoś powodu są czerwone i podrażnione używam kholu by sobie z tym poradzić - to na prawdę działa!
Moja mama pracuje przy komputerze i nie może mieć podkreślonych oczu, a więc aplikuje go jej na noc i zauważyła dużą poprawę, przede wszystkim teraz pod koniec dnia jej oczy nie są już tak czerwone i suche, nie pieką ja tak bardzo jak wcześniej.
A co do trwałości... u mnie z tym bywa różnie i nie wiem od czego to zależy, raz mi się trzyma cały dzień, a raz pół. Badam to zjawisko i na pewno kiedyś uzupełnię ten post jak już znajdę przyczynę odpowiedzialną za taki stan rzeczy.
Miałyście kiedyś do czynienia z kholem?
Dzisiaj zajmiemy się uwodzicielskim spojrzeniem, co Wy na to? :)
Na pierwszy ogień idzie khol, który to zaciekawił mnie chyba najbardziej, zwłaszcza, ze o nim wiedziałam najmniej, a efekty daje od pierwszego użycia.
Oto mój egzemplarz:
Pora na parę informacji od producenta:
- Kohl jest to czarny proszek ukryty w buteleczce. Oprócz walorów estetycznych, ich wynalazek służy także zdrowiu oczu - podobno pomocny w wielu chorobach oczu takich jak zapalenie spojówek czy zaczerwienieniu, wybiela on białko oka - cieniutkie nerwy znikają, co sprawia, że oko staje się czystsze, bardziej przejrzyste i atrakcyjniejsze, pięknie kontrastując z tęczówką.
- Daje makijaż intensywny i wyraźny w porównaniu ze zwykłą kredką. Stosowanie kholu wymaga cierpliwości i wprawy. Lekkie drobinki pyłku często usypują się pod powiekę przy nieumiejętnym nakładaniu i trudno się ich pozbyć bo przy potarciu palcem rozmywają się tworząc nieeleganckie plamy. Dlatego też, warto stosować go jako pierwszy element makijażu, by powstałe potem ewentualne niedoskonałości przemyć i zlikwidować.
- Kohl utrzymuje się bardzo długo – nawet do 24h.
- Zalety: piękny efekt orientalnego makijażu, wybiela białko oka, wydajny.
Podkreślone jest, że khol nie zawiera ołowiu, ponieważ niektóre tego typu produkty dostępne na rynku go zawierają i lepiej ich unikać...
Oprócz proszku, możemy znaleźć khol w kredkach.
Zestaw składa się z plastikowego słoiczka z proszkiem, drewnianej szpatułki do nakładania i drewnianego pojemniczka do którego możemy wsypać khol i mieć go zawsze przy sobie.
Ja jak na razie korzystam z niego tylko w domu, więc nie przesypywałam, ale na pewno skorzystam z takiej możliwości podczas podróży wakacyjnych.
Co ciekawe nie uczyłam się długo używania kholu, podczas gdy moje próby używania kredek dość szybko kończyły się fiaskiem... Najtrudniej było mi opanować drżenie dłoni - ale teraz czuje się jak mistrz xd.
Khol niesamowicie podkreśla spojrzenie, sprawia że białka wydają się bielsze, tęczówka jest podkreślona.
Używam go na górną i dolną linię wodną, ale także jako eyeliner, który delikatnie rozcieram.
Jednak trzeba pamiętać, że to proszek, który potrafi się obsypywać, więc warto posłuchać producenta i zacząć makijaż od nałożenia kholu.
Przyznaję się, że zdarzyło mi się zapomnieć o tuszu po użyciu kholu bo oczy były tak już podkreślone, że nie zwróciłam uwagi na jego brak ;)
Nie stosuję go jednak tylko do makijażu. Khol pomaga moim oczom gdy potrzebuje długo posiedzieć przed komputerem - z nim staje się to możliwe, nic mnie nie piecze tak jak wtedy gdy się nim nie pomaluje.
Gdy moje oczy z jakiegoś powodu są czerwone i podrażnione używam kholu by sobie z tym poradzić - to na prawdę działa!
Moja mama pracuje przy komputerze i nie może mieć podkreślonych oczu, a więc aplikuje go jej na noc i zauważyła dużą poprawę, przede wszystkim teraz pod koniec dnia jej oczy nie są już tak czerwone i suche, nie pieką ja tak bardzo jak wcześniej.
A co do trwałości... u mnie z tym bywa różnie i nie wiem od czego to zależy, raz mi się trzyma cały dzień, a raz pół. Badam to zjawisko i na pewno kiedyś uzupełnię ten post jak już znajdę przyczynę odpowiedzialną za taki stan rzeczy.
Miałyście kiedyś do czynienia z kholem?