Mydło aloesowe

Hej!
Już dawno nie pisałam o żadnym mydle, to ostatnie się nie liczy, to nawet nie była recenzja, ale przestroga ;)
Dzisiejsze pochodzi od znanej wszystkim firmy - Equilibra. Wiele z Was chwali szampony tej marki, ja miałam okazje poznać ich mydełko. Ciekawi mojej opinii?


100 gramowa kostka zapakowana jest w papier, na którym znajdują się wszystkie informacje. Grafika jak widać jest typowa dla tej marki, utrzymana w kolorze zieleni jak cała seria z aloesem.
Niczym nie zachwyca, nie przyciąga wzroku, ale też nie zniechęca do siebie.

Mydło nie rozmięka, nie łamie się, nie pęka, jedynie zmniejsza swoją objętość z każda kolejną kąpielą :)


Sama kostka prezentuje się ładnie, robi przyjemne wrażenie. Zgrabniutka, niepozorna, z wytłoczonym napisem, zaokrąglonymi rogami... Przyjemnie trzyma się ją w dłoni, nie ucieka podczas kąpieli.

Ma bardzo, bardzo delikatny zapach, który w mig się ulatnia, praktycznie nie czuć go podczas kąpieli. Nie pozostawia też po sobie śladu na skórze i w łazience.

Piana jest gęsta, aksamitna i jest jej sporo, przyjemnie otula ciało podczas kąpieli. Świetnie nadaje się do depilacji.


Mydełko nie wysusza skóry, nie pozostawia jej ściągniętej, za to idealnie czystą.
Przy myciu twarzy również spisuje się dobrze, jednak tutaj moja twarz już potrzebuje nawilżenia po takim myciu. Jak wiecie nie przepadam za myciem twarzy produktami, które mocno się pienią, a więc użyłam tego mydełka zaledwie parę razy - nie zrobiło mi krzywdy, umyło tak jak miało, jednak te parę razy to za mało by coś więcej na ten temat powiedzieć..

Skład:

Podsumowując - jestem z mydełka zadowolona. Dobrze się sprawowało, jednak nie rozkochało mnie w sobie na tyle by do niego wracać. Jestem ciekawa czy miałyście z nim do czynienia?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Jestem wdzięczna za każdy pozostawiony komentarz, mam nadzieję, że miło spędziłeś czas czytając mojego bloga :)