17
sty
2013

Basen - czyli moja wojna z chlorem

Ponieważ mój uniwersytet magiczny zapewnia mi raz w tygodniu basen jako jedną z form ruchu post ten musiał powstać prędzej czy później...

Ogólnie basen jest świetna formą aktywności, odciąża stawy, wzmacnia mięśnie, widocznie poprawia kondycję.
Nie wiem jak Wy ale ja po basenie zawsze czuję się dobrze :).
Jednak sa i minusy... Chlor nie jest moim sprzymierzeńcem w walce o piękne włosy. Ponadto w okresie jesienno - zimowym mam strasznie suchą skórę (tak moje ciało reaguje na zimno) a chlor jeszcze dodatkowo ją wysusza.
Jak by tego było mało mam chore zatoki, ale z tym na szczęście radzą sobie świetnie zatyczki do nosa. Ja posiadam taki nosek
Dzięki niemu nie mam już problemu z zatokami po basenie a kosztował mnie niecałe 15 zł.




 Jeśli komuś nalewa się woda do uszu, są również i takie zatyczki, ja na szczęście nie muszę ich używać. Lubie słyszeć szum wody.
A co z oczami? Tu sprawa jest prosta, w moim przypadku wystarczają okularki (wcześniej ich nie używałam i cały dzień chodziłam z czerwonymi oczami, które piekły i wyglądałam jakbym coś spaliła...)
swoje okularki kupiłam w lidlu za 10 zł.


Idźmy dalej - włosy, co z nimi?
po pierwsze czepek (nie materiałowy tylko silikonowy, taki co ie ciągnie za włosy (nie chcemy przecież uszkadzać cebulki))
po drugie - ochraniamy, najlepiej olejem
po trzecie myjemy - tu najlepiej się sprawdzi odżywka do mycia włosów z dodatkiem soku z cytryny lub octu owocowego (mieszam również z łagodnym szamponem)
po czwarte - jeśli jest taka możliwość używamy swojej suszarki z chłodnym nawiewem



A co z suchą skórą?
Tutaj najważniejsze jest dokładne zmycie chloru (niestety prysznice też chloru nie są pozbawione) później smaruje się olejkiem (zajmuję mi to chwilkę), najczęściej zabieram ze sobą olejki alterry bo używam je najpierw na włosy a później na ciało (ładnie, szybko się wchłaniają i dodatkowo zabijają trochę zapach chloru)




+ bonus, czyli moje odrosty, nie zdawałam sobie sprawy że są aż tak widoczne ;)