Pianka do higieny intymnej

Hej!
Jak się czujecie? Ja wreszcie dobrze, 3 tygodnie męczyłam się z zatokami i wreszcie mam spokój :).
Do tego wypełniony plan po brzegi i juz mam problem by bywać często na blogu... Dobrze, że zdjęcia zrobiłam jakiś czas temu, więc przynajmniej mam o czym Wam pisać :).

A więc dzisiaj będzie o piance do higieny intymnej od Skarbu Matki.

Oto ona:

Piankę otrzymujemy w kartoniku, na którym znajdują się wszystkie informacje, na buteleczce zresztą też obecne. Grafika jest prosta, średnio trafia w moje gusta.
Sama buteleczka zrobiona jest z białego, porządnego plastiku, przez który nie widać ile zostało nam produktu, można ocenić to tylko 'na wagę'.


Sama pompka działa raczej ok, jednak zdarza się, że daje mi płyn zamiast pianki, co utrudnia trochę mycie bo płyn jest bardzo rzadki i ucieka z dłoni. Jednak pompka się nie zacina za co duży plus ma u mnie.
Forma pianki sprawa, że kosmetyk jest bardzo wydajny, kosmetyk używany jest u mnie w domu od ponad miesiąca a zużycie oszacowane 'na wagę' jest malutkie...


Jednak jeśli chodzi o działanie mam pewne ale... Otóż nie czuję się czysto i świeżo. Niby się umyłam, ale nadal coś jest nie tak. Nie zauważyłam też żadnych dodatkowych właściwości,  które obiecuje producent...
Jedyny plus jaki dostrzegam to fakt, że nie wysusza i nie podrażnia sama w sobie, jednak szkoda że podrażnień nie łagodzi i nie daje mi tego czego oczekuje od takiego produktu...

Skład:

Nie najłagodniejszy... A więc darowałam sobie testy na twarzy.

Podsumowując - nie jestem zadowolona.
Miałyście do czynienia z tą pianką?


44 komentarze:

  1. Fajna taka forma pianki, ale skład mnie niestety nie przekonuje :/ Jestem za dużym wrażliwcem tam na dole :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dałam jej szanse... teraz tylko będę starała się jej jak najszybciej pozbyć..

      Usuń
  2. pianka mi się kojarzy zwykle z produktami do twarzy nie do ekhm waginy;p

    OdpowiedzUsuń
  3. piankę miałam jedynie do twarzy, jeśli chodzi o higienę intymną to też wolę coś cięższego co da mi większe poczucie czystości i świeżości.

    OdpowiedzUsuń
  4. ja tak średnio - męczą nas różne dziwne choróbska ostatnio - bo po co zwykłe przeziębienie...;)
    Fajnie, że u Ciebie już dobrze:) A pianka mnie nie zachwyciła nic a nic po Twoim opisie, choć mi opakowanie nawet się podoba;)

    :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie eksperymentuję z produktami do higieny ;) Mam parę sprawdzonych i na zmianę ich używam ;) dla mnie lactacyd nie ma sobie równych ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawi mnie forma pianki dlatego teraz mam z Green Pharmacy. Wydaje mi się średnio wydajna ale na działanie nie narzekam. Najważniejsze, że nie podrażnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z tej się cieszę, że chociaz nie podrażnia... ale działanie ogólnie kiepskie :/
      z gp nie miałam

      Usuń
  7. U mnie też ta pianka się nie sprawdziła. Wolę żel z Sorai.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tej pianki nie używałam, miałam jedynie z Facelle, ale też nie czułam się świeżo...

    OdpowiedzUsuń
  9. ojoj, to w takim razie omijam tę piankę :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwszy raz słyszę o tej piance, aj teraz testuję ten osławiony płyn z Facelle ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja jakoś nie mogę się zebrać by go kupić..

      Usuń
  11. oo pianki już dawno nie miałam na te okolice ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ciekawy prosukt, ale niestety u mnie SLS w takich kosmetykach troche przesusza tamte okolice :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie również pianka nie pasuje i mam takie samo wrażenie jak Ty, że nie odświeża.

    OdpowiedzUsuń
  14. Tej nie miałam, ale bardzo lubię piankę z Green Pharmacy.

    OdpowiedzUsuń
  15. nie miałam, ale ja nie eksperymentuję z tego typu produktami. Od lat mam swojego faworyta (Facelle z Rossmana) i nie zmieniam na nic innego

    OdpowiedzUsuń
  16. Moim faworytem jest Ziaja - całkowicie niezastąpiona :) Wygodniej stosuje mi się żel, aniżeli pianka. Chciałabym Cię poinformować o tym, że na moim blogu, specjalnie dla obserwatorów - starszego grona oraz tych zupełnie nowych - pojawił się konkurs, w którym do wygrania są buty Ugg Australia w wybranym kolorze. Mam nadzieję, że spodoba Ci się mój pomysł i weźmiesz udział :-) Pozdrawiam, Michalina.

    OdpowiedzUsuń
  17. miałam ją w zeszłym roku i była całkiem okej:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Każdy ma inną skórę i na każdego inaczej działa, szkoda, że się nie sprawdziła :/

    OdpowiedzUsuń
  19. wygląda fajnie, ale nie skusze się na nią ;/

    OdpowiedzUsuń
  20. Faktycznie nie sparwdza się ta pianka.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja do tej pory najbardziej jestem zadowolona z Lactacydu :)

    OdpowiedzUsuń
  22. A byłam jej ciekawa ... no i zaspokoiłaś moją ciekawość, nie warto ;)

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy pozostawiony komentarz, mam nadzieję, że miło spędziłeś czas czytając mojego bloga :)