Dbam o siebie II

Pomyślałam, że jednak za łatwo by mi było z samymi przysiadami (dla niewtajemniczonych - klik), więc postanowiłam od maja zacząć kolejne wyzwanie - tym razem celem jest brzuch!


Tutaj również pamiętamy o poprawnym wykonywaniu brzuszków - nie pracujemy szyją, ona ma luźno spoczywać na dłoniach. Wykonujemy krótkie spięcia - żadne dotykanie łokciami do kolan ;).
A ponieważ i tak wychodzi jakoś tak łatwo xD dodaje po 10 brzuszków na stronę wykonanych w TEN sposób (niech skośne tez popracują!) :)

Co Wy na to?
Ćwiczycie ze mną?


Pozdrawiam
Żan

Czego się pozbyłam w kwietniu?

Czyli DENKO! :)


 Nie jest tego dużo, ale udało mi się pozbyć dwóch rozpoczętych żeli pod prysznic i w łazience od razu zrobiło się luźniej ;)

A teraz konkrety, zużycia tego miesiąca podzieliłam na kategorie: do ciała i do włosów :)

Zacznę od produktów do ciała:
1. Micel z biedronki - znany, lubiany, to już kolejne opakowanie - kupię ponownie
2. Piling truskawkowy, Joanna - bardzo je lubię, zapachy są przepyszne a i te drobinki dają radę - kupię ponownie (ewentualnie w innej wersji zapachowej)
3. Krem do mycia twarzy, Avon - recenzja TUTAJ
4. Krem do rąk, Avon - całkiem niezły, jednak nie na zimę - szybko się wchłaniał i zostawała tłusta warstwa, nawilżenie czułam przez dłuższy czas - nie kupię ponownie bo istnieją lepsze
5. Kremowy żel pod prysznic, Dove - podoba mi się konsystencja, fakt, że nie wysusza i jest bardzo wydajny - wystarczy niewiele by mieć dużo kremowej piany, jednak strasznie męczy mnie ten mydlany zapach - nie kupię ponownie
6. Lawendowy płyn do kąpieli, Johnsons baby - podobał mi się zapach i fakt że nie wysuszał skóry, wystarczyło go bardzo niewiele bym cała mogła się namydlić, bardzo wydajny
i warto dodać, że kolor płynu był taki sam jak buteleczki - cudo! :) - jednak nie kupię ponownie, nie przepadam za tą firmą (to jedyny produkt, który mi się spodobał)

To lecimy dalej: włosy
mizernie w tym miesiącu, ale wiele produktów jest już na wykończeniu :)
1. Szampon Hipp - recenzja - kupię ponownie
2. Olej lniany - na początku włosomaniactwa okazał się trafem w 10, niestety im lepszy stan włosów tym bardziej nijaki się robił - jednak olbrzymi plus za to jaki blask dał moim włosom, nie kupię ponownie ponieważ jest jeszcze dużo olei które chce przetestować :)
3. Pianka do włosów, Nivea - KWC - jedna z pianek proponowana przez Kascysko po wycofaniu słynnej pomarańczowej Isany, całkiem ładnie trzymała skręt, nie musiałam po używaniu jej jakoś częściej oczyszczać włosy, więc ich nie sklejała - kupię ponownie gdy już nie będę mogła dostać wspomnianej już Isany
4. Szampon tatarowo-chmielow, Barwa - jeden z moich ulubionych rypaczy, tani, ładnie pachnie, oczyszcza i jest dobrze dostępny (tesco) - kupię ponownie


To by było na tyle w tym miesiącu, na zdjęciu pojawia się jeszcze próbka kremu Bionike, jednak o tej firmie i ich produktach kiedy indziej :)

Jak tam Wasze denka?

Pozdarwiam
Żan

Scandic kokosowy

Czyli trochę o masce, która wywołuje we mnie sprzeczne emocje.
Oto ona:
źródło zdjęcia: klik
(nie wklejam swojego ponieważ recenzje piszę na podstawie 200 ml odlewki od wizażanki :))

Cena: ok 16zł / 1000ml
Od producenta:
Kremowa maska idealna do pielęgnacji każdego rodzaju włosów. Dodaje włosom świeżości, przeciwdziała elektryzowaniu się, zmiękcza i wygładza. Maska zawiera mleczko kokosowe działająco odżywczo, nawilżająco i ochronnie. Glikol propylenowy wspomaga naturalną zdolność włosów do zatrzymywania wody, a składniki kondycjonujące nadają włosom miękkość i ułatwiają rozczesywanie.

Skład:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Propylene Glycol, Coconut (Cocos Nucifera) Extract, Parfum, Imidazolidinyl Urea, Citric Acid, Glyceryl Stearate, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Methylisothiazolinone, Methylchloroisothiazolino ne, Coumarin, Hydroxyizohexyl 3-Cyclohexene Carboxyaldehyde

Moja opinia:
Zacznę od tego, że maska bardzo przyjemnie pachnie (ale niestety nie kokosowo), ma dobrą konsystencję, nie za gęstą, nie za lejką dzięki czemu idealnie rozprowadza się ją na włosach. Jak możecie same zobaczyć w składzie nie ma nic niezwykłego, ale przynajmniej nie ma sylikonów. A teraz do rzeczy...
Dlaczego wywołuje we mnie skrajne emocje? Ponieważ na początku byłam nią zachwycona! Włosy były miękkie, śliskie i błyszczące. Jednak przy drugim użyciu (następnego dnia) zrobiły się matowe i sztywne. Tutaj wpadłam w konsternacje i nie wiem o co chodzi, moje włosy zachowały się tak jakbym dowaliła im tonę sylikonów... Gdy wyrypałam włosy, znowu po jej użyciu były cudowne.
Natomiast jak używałam jej do mycia włosów, poradziła sobie bardzo dobrze - olej był zawsze domyty, włosy się ładnie rozczesywały, były miłe w dotyku jednak niestety też matowe.
Nie potrafię wyrobić sobie o niej zdania, ale sama jej nie kupię.

Miałyście? Co o niej myślicie?

Pozdrawiam
Żan

Spotkanie z masażem - czyli co nowego u mnie :)

Wczoraj brałam udział w konferencji w Warszawie.


I wiecie co Wam powiem? To była bardzo dobra decyzja że tam pojechałam :) (mimo że musiałam wstać o 3 żeby tam dotrzeć na czas ;))
Już niedługo będę miała dla Was zdjęcia i filmiki z przykładowymi masażami. Jestem pod ogromnym wrażeniem zwłaszcza lomi lomi nui. Chociaż Ajurweda też jest fascynująca.

I tu pytanie do Was: chcecie bym coś napisała na temat tych masaży, które tam zobaczyłam?

Małe wyzwania - dbam o siebie!

Czyli powracam do ruchu po dość długim zniechęceniu spowodowanym przedłużająca się zimą...
A że lubię takie wyzwania pomyślałam czemu nie :)
Poza tym, piękne pośladki i uda - kto o takich nie marzy? 


Na razie jest prosto i przyjemnie, zobaczymy co będzie dalej.
Wiele dziewczyn z wizażu zauważyło już jakieś efekty po 17 dniu.

Pamiętać jednak musimy tutaj o poprawnym wykonywaniu przysiadów.
Stopy rozstawione na szerokość bioder, kolana podczas zgięcia nie schodzą nam na boki tylko idą po linii wytyczonej przez stopy. Nie odrywamy pięt, napinamy mięśnie brzucha, klatka piersiowa idzie do przodu (nie kulimy jej, nie składamy się jakoś dziwnie ;))
I ważny jest też oddech, podczas przysiadu robimy wydech, wdech podczas wstawania
 

To jak? Ćwiczycie ze mną?

Pozadrawiam
Żan


Dopisek! Poprawnie zrobiony przysiad (zdjęcie znalezione na wizażu ;))

Fruity passion

Czyli krótko o tej odżywce :)

Cena: ok 10 zł
Od producenta:
Odżywka Fructis Skoncentrowana Miękkość do włosów normalnych zawiera aktywny kompleks z owoców. Dzięki koktajlowi ekstraktu z owocu marakui i olejku z kokosa, włosy są wyjątkowo jeszcze nigdy nie były tak miękkie. Włosy doskonale się rozczesują, są promienne i intensywnie błyszczące.

Skład:
Moja opinia:
Zacznę od zapachu, bo jest naprawdę obłędny, taki tropikalny, człowiek czuje się jak na wakacjach! :)
Opakowanie również mi się spodobało, miło się na nie patrzy. A teraz najważniejsze... Działanie!
I tu muszę powiedzieć że się zawiodłam, moje wysokopory potrzebują chyba cięższych odżywek. Wygładziła delikatnie, blasku nie dała... Jeśli chodzi o jej działanie d/s jest w tyle za garnierem aik i oleo...
Ale za to przeżyłam szok, gdy użyłam jej po raz pierwszy jaki b/s. Moje włosy wyglądały cudownie, delikatnie dociążone (nie mylić z obciążone!), błyszczące, miękkie! Nie mogłam przestać ich dotykać. Dużo lepszy efekt niż po naturiach z joanny.
Spróbujecie w ten sposób? (nie polecam niskoporom - obciążenie murowane)


Pozdrawiam
Żan