Mydło marsylskie z oślim mlekiem

Hej!
Miała recenzja być wczoraj, ale jakoś mi nie wyszło. A więc będzie dzisiaj! A co! ;)
I to będzie recenzja mydlana! Druga w mej 'karierze' i na pewno nie ostatnia, mam nadzieję, że ten mydlany cykl Wam się spodoba, tak samo jak mi spodobało się mycie naturalnymi mydełkami.
(Ania :*)

A więc dzisiaj będzie o mydle Savon LAIT D'ANESSE


Jak widzicie białe mydło nie należy do zbyt fotogenicznych... a przynajmniej w obiektywie mojego aparatu...
Ale przyznajcie, te wtłaczane litery zawsze dodają odrobiny uroku, prawda?
100 gramowa kostka zapakowana jest pierwotnie w folię, na której znajdują się informacje o mydle. Skąd jest, skład, opis producenta itd. Nie wygląda to może najpiękniej, ale spełnia swoją rolę.
Samo mydło jest podatne na kruszenie dopóki nie wyląduje w łazience, wtedy już z kruszeniem nie mam problemu :).


Kostka przez parę pierwszych użyć nie jest najwygodniejsza w użyciu, ale potem jest już lepiej.
Miałam problem z stworzeniem piany - musiałam się trochę wysilić by było jej więcej. Jednak gdy już powstała była bardzo przyjemna - ale już nie tak aksamitna jak przy mydełku, które opisywałam w TYM poście.
Piana dobrze myje całe ciało, nie wysuszając go, ale też nie nawilżając. Nie zostaje na as po spłukaniu żadna, nieprzyjemna warstwa.

Mydło ładnie nam się zmniejsza bez łamania się, dopiero pod sam koniec pojawiają się pęknięcia, które szpecą wygląd mydełka.


Wydajność na prawdę dobra, używaj je na prawie całe ciało (bez włosów i twarzy) od ponad miesiąca.
Ciało wygląda na zadowolone ;).  Dobrze spisuje się też do higieny intymnej - nie wysusza, nie podrażnia, za to dobrze oczyszcza i daje uczucie świeżości.

Jedyne co mnie zasmuciło w tym mydełku to zapach - o ile w opakowaniu jest wyrazisty, mydlany, ale taki elegancki, perfumeryjny to podczas kąpieli znika całkowicie, nie mówiąc już o zostawaniu na skórze - nie ma na to szans.

Skład:

Mydło kupiłam za 9 zł na iwos.pl

Miałyście do czynienia z tym mydłem?

38 komentarzy:

  1. *: *: *:
    Oczywiście, że je znam :)
    To jest bardzo przyjemna seria marsylska, dobre jakościowo i skuteczne mydła. Było kiedyś mydło marsylskie o zapachu eglantine - takie różowe. Pachniało obłędnie!!!! Jak kiedyś dorwiesz to bierz koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. jjeuu wygląda elegancko szczególnie te napisy by mi szkoda było używać xd

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jakoś nie używam takich mydełek, jedynie mydło w płynie :) Ale ostatnio marzy mi się jakieś takie fajne mydełko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wolę w kostkach jednak mydło, w płynie to mogą być żele ;)
      Bo jednak co kostka to kostka :D

      Usuń
  4. Ja też pokochałam mydełka naturalne.Tego jeszcze nie miałam,ale wszystko przede mną :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda jak wielka kostka mydła z filmu "Kingsajz" :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo podoba mi się napis na mydełku :) coś czuje, że niedługo będę rozglądać się za jakimś :>

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie jestem przyzwyczajona do takich mydełek w kostce, ale za taki przyjemny skład to chyba warto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mydła naturalne ogólnie WARTO kupować i używać :)
      Ja się szybko przyzwyczaiłam :)

      Usuń
  8. Całkiem ładne mydełko, ale skład jakiś cieniutki... szkoda:(

    OdpowiedzUsuń
  9. ja używam mydełek tylko do mycia rąk, więc znikanie zapachu by mnie tak nie zasmuciło :)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie znam:) Ale nie jestem przekonana do mydeł w takiej formie, wolę te płynne :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie byłam, ale szybko się przekonałam jak spróbowałam :)

      Usuń
  11. Też nie znam ale z chęcią poznam ;P

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja miałam takie o zapachu różanym, świetne! Używałam również do higieny intymnej, bez najmniejszych problemów :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ja bardzo polubiłam mydełka do higieny intymnej :)

      Usuń
  13. Uwielbiam wszelakie naturalne mydełka, o takim z oślim mlekiem jeszcze nie słyszałam :) Miałam natomiast kiedyś maskę do twarzy z mlekiem łosia :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Aktualnie też używam mydeł marsylskich, tylko w innych wersjach: pierwsze hibiskus, a drugie miętowe, niedługo też napiszę o nich coś więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam mydełko z oślim mlekiem ale chyba inne bo nie miało tylu napisów. Z resztą już nie pamiętam, fajnie myło i miało właściwości pielęgnacyjne.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawe mydełko choć ja takich używam raczej rzadko :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mydełka naturalne to moje małe uzależnienie ;) Delikatne i wbrew pozorom nie wysusza.

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy pozostawiony komentarz, mam nadzieję, że miło spędziłeś czas czytając mojego bloga :)