2
wrz
2013

Ganier - Oleo Reapir

Czyli o mojej ulubionej odżywce dziś :)
Swoją przygodę z nią zaczęłam od odlewki od pewnej wizażanki i przepadłam - musiałam ją mieć!

A co mnie w niej tak zauroczyło?
Same zobaczcie! :)
Bardzo lubię garnierowskie opakowania odżywek, proste, w nasyconych kolorach, zawsze przyciągają mój wzrok.

Wszystko ładnie napisane, prosto, zwięźle, na temat ;)

Konsystencja:
widać dokładnie stan moich dłoni po malinach :/
gęsta... bardziej jak maska niż odżywka dlatego stosuję ją tez w taki sposób ;)
nic nie ścieka z włosów, nie trzeba kłaść dużo by pokryć całe - na dodatek cudownie pachnie! tak bananowo - owocowo! szkoda tylko że zapach nie utrzymuje się na włosach :(

A tu skład:
Mi on pasuje, łatwo zmywalny silikon w środku składu, wcześniej obiecane olejki :)

No a jak dokładnie działa na mnie to cudo?
Wspaniale i pachnąco! Włosy po niej są cudownie miękkie i błyszczące! Używałam jej jako odżywka i maska - w drugim przypadku efekt był spotęgowany, dodatkowo były dociążone (żadnych fruwających babyhairów!) Zdarzało mi się również używać jej jak odżywkę bez spłukiwania gdy coś innego moim włosom nie podpasywało - tu również spisała się świetnie - ogarniała powstały z innej winy burdelik ;).

Raz nawet uratowała moje przypalone łydki bo akurat żadnego innego kosmetyku nie miałam od ręką, ewentualnie szampon ;). Wieczorem piekły niemiłosiernie więc posmarowałam je nimi a rano było już w porządku. Cuda ;)

Miałyście ją może? Jak się u was sprawdziła?


Pozdrawiam
Żan