20
lut
2014

odnawiające mleczko regenerujące

Jestem Wam winna przeprosiny, wiem :(
Ale na prawdę teraz jadę bez trzymanki - w sensie że strasznie dużo się dzieję - potrzebuję chyba telefon z internetem, wtedy dam radę wszystko ogarniać...
Jak na razie musicie się mną zadowolić trochę rzadziej, jednak miejcie pewność że po nadrabiam zaległości w weekend :))

A dzisiaj śpieszę z recenzją kosmetyku, który umila mi czas od miesiąca :)

Oto on w kartoniku:

 I bez:

Jak zwykle już zresztą jeśli chodzi o Tołpe podoba mi się opakowanie - w tym wypadku jest proste i subtelne i jak zawsze wypełnione po brzegi informacjami :)

Butelka jest z przezroczystego plastiku, dzięki czemu wiemy ile produktu zostało. Dodatkowo posiada pompkę - wiecie że to uwielbiam!


No przepraszam, ale muszę! Znowu zadręczę Was zdjęciami opakowania i tych wszystkich informacji - ja wprost uwielbiam je czytać :)


A to dopiero początek ;) Kto nie lubi czytać takich rzeczy niech przewija ;)


No dobra, robię przerwę - teraz będzie o tym za co pokochałam to mleczko, bo jestem nim zachwycona, mimo że na początkująca byłam sceptycznie nastawiona, sama w sumie nie wiem czemu...
Ale do rzeczy!

Konsystencja jest iście mleczkowa, koloru beżowego. Mleczko wchłania się bardzo szybko, ma lekką konsystencje, nie smuży, nie tworzy lepkiej powłoki.


Dodatkowo otula nas cudownym zapachem! Który niezwykle ciężko mi opisać... Co mogę o nim powiedzieć.. Jest taki perfumeryjny (jest takie określeni ;)), nienachalny, ale ma się wrażenie że jest 'drogi'. Kurcze, na prawdę nie wiem jak to opisać - jest genialny jak dla mnie!
A na skórze utrzymuje się cały dzień - no rozpływam się :)

Za dużo słodzę? Przepraszam... Ale muszę! Bo ten kosmetyk jest tego wart.


A jak z działaniem zapytacie?
I tutaj nastąpiło największe zaskoczenie z mojej strony - po lekkiej konsystencji nie spodziewałam się tak dobrego nawilżenia. Moja skóra jest wymagająca gdy jest zimno, od razu mnie swędzi gdy tylko nie jest dobrze nawilżona - teraz nie miałam żadnych, najmniejszych problemów.
Dodatkowo postanowiłam zrobić małe wyzwanie temu mleczku - producent obiecuje wyrównanie kolorytu, a więc stosowałam je w miejsce gdzie moja skóra nie wygląda najlepiej czyli ramiona - i co? I jest pięknie, no dobra tu może trochę przesadzam, po 4 tygodniach używania (producent zaleca 6) zauważyłam duże zmiany - skóra jest po prostu ładniejsza.


Mleczko sprawiło że moja skóra wygląda lepiej, jest napięta, nawilżona, odżywiona, wyrównało koloryt.
Buteleczka starcza na całą kurację (6 tygodni) i kosztuje 45 zł za 250 ml. Wiem, że nie jest to mała suma, ale warto - moja skóra jest teraz naprawdę rozpieszczona ;)



A terasz podzielę się z Wami informacjami ze środka opakowania: (Tołpa wykorzystuje każdą przestrzeń ;))




Dobra to koniec - obiecuje ;)

Miałyście to mleczko? Jak u Was się spisało?

Pozdrawiam
Żan