malinowe masełko do ust

Hej!
Czy jest jeszcze ktoś kto nie zna tych masełek od Nivei? No przyznać się ;)
Było o nich głośno gdy się pojawiły, mają zarówno swoich fanów jak i przeciwników - do której grupy ja należę? Czytajcie dalej :)

Oto moja wersja:



Ładny metalowy pojemniczek, wygląda słodko. Nie otwiera się w torebce,  jednak ja korzystam z takiej formy pielęgnacji ust tylko w domu - bądź co bądź to jednak mało higieniczne...

Skład:

Konsystencja/kolor:

Konsystencja zbita, ale mięknie pod wpływem ciepła z palca. Łatwo je nabrać i zaaplikować na usta. Gdy nałożymy trochę więcej delikatnie bieli usta - mi to nie przeszkadza, stosuję je jako 'opatrunek na noc' czyli aplikuję grubą warstwę dzięki czemu budzę się z miękkimi ustami :).
Masełko jednak nie radzi sobie z suchymi skórkami - w żadnym stopniu nie pomaga się mi ich pozbyć. Nie odżywia też i nie nawilża spektakularnie - wykazuje tu raczej dość średnie działanie.
Za co należy mu się ogromny plus? Za zapach, który jest cudownie malinowy - no pychotka (szkoda że już tak nie smakuje ;))
Wydajność jest ogromna - będę je miała chyba wieki...

Ogólnie rzecz biorąc nie zachwyciło mnie zbytnio, jednak też nie zniechęciło, taki o kosmetyk bez którego da się żyć;)

Miałyście?

Pozdrawiam
Żan

52 komentarze:

  1. A ja go bardzo polubiłam, u mnie świetnie radzi sobie z pielęgnacją i suchymi skórkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze że u ciebie się sprawdziło :)

      Usuń
  2. ja nie znam :p nigdy nie miałam i jakoś mnie nie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. mam te sama wersje, poczatkowo byly zachwyty a teraz stalo sie obojetne jak zeszloroczny snieg. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. otóż to, no cóż, same zapachy nie wystarczą ;)

      Usuń
  4. Ja uwielbiam te masełka, w każdej wersji zapachowej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja wolę pomadki z Isany, masełko z Nivei miałam jedno i nie kupiłam więcejL)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. akurat z Isany żadnej pomadki nie miałam....

      Usuń
  6. Oj niestety zapach nie dla mnie :-( Maliny to jedyne owoce jakich nie tknę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Masełka Nivea nie miałam. Za to pokochałam te z Bielendy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mam i nie zamierzam ;) odstrasza mnie parafina w składzie bo moja skóra źle na nią reaguje wręcz alergicznie....

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie zaczęłam testować wersję karmelową :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja teraz smaruję usta masłem shea, które radzi sobie ze wszystkimi problemami.
    ale to masełko malinowe bardzo mnie kusi swoim zapachem .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś na pewno kupię masło shea :)

      Usuń
  11. Jednak wolę tradycyjna pomadkę w sztyfcie, choć nie powiem, masełka te bardzo mnie kusiły, gdy tylko pojawiły się z sklepach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo one tak ładnie wyglądają i pachną *.* :D

      Usuń
  12. mam ale karmelowe :) fakt, zapach mają cudowny, szkoda ze tak nie smakuja ;D a co do działania to mam takie samo zdanie jak Ty. moze byc ale można sie obejsc ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie miałam. Głównie dlatego że mam masełko innej firmy i na razie starczy mi kosmetyku w tej słoiczkowej formie :D
    Ale zapach na pewno jest cudowny. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Fatalnie jeśli sobie nie radzi z suchymi skórkami... Dla mnie nakładanie palcem odpada, nie lubię takiej aplikacji...

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam wanilię zapach ok, jednak tak jak MTTEAM nie lubię nakładać pomadek palcami

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie miałam jeszcze żadnego tego masełka z nivea, ale wąchałam malinowe i pachnie obłędnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam karmelka i mam podobne odczucia

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja byłam zadowolona ale nie sięgne po nie ponownie ze względu na niehigieniczne opakowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. chciałam malinę ale mam karmel i bardzo lubie!

    OdpowiedzUsuń
  20. nawet się nad nim zastanawiałam, ale teraz już mi chyba przeszło
    taki gadżecik

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie miałam, ale kusi mnie by kupić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oprócz zapachu w sumie nic w nim kuszacego ;)

      Usuń
  22. mm nie przepadam za tego typu słoiczkami bo potem palec jest lepki ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego ja używam tylko w domu, od razu mogę umyć :)

      Usuń
  23. Podobno pachnie jak malinowy mamba ja jeszcze tego maselka nie miałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sumie dla mnie bardziej czystymi malinami niż mambą :)

      Usuń
  24. Miałam ten balsamik.Dopiero tydzień temu go zużyłam.Kupiłam go jakieś pół roku temu,więc musiałam się trochę sprężyć żeby zużyć przed końcem ważności.Smarując usta tylko na noc,możesz czasem nie zdążyć;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sumie jakoś płakać nie będę jak go nie zużyje ;)

      Usuń
  25. Ja też mam to malinowe masełko. Kupiłam je w listopadzie, teraz już finishujemy. Wydaje się dość ekonomiczne, choć mojej koleżance z grupy (ona ma wanilię i makadamię- o panie! jaki zapach!) wystarczyło na prawie rok. o.O Więc nie wiem czy tylko to malinowe się tak szybko zjada, czy moje usta to jakiś balsamowy potwór ;) Niemniej kupić warto, spróbować warto i wypróbować inne wersje też warto! Miałam okazję testować wszystkie- bomba! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja aż tak zachwycona nie jestem :) ale zapachy fakt, mają bombowe :)

      Usuń
  26. Myślałam, że jestem jedyną która tego (lub innego z serii) masełka nie miała, ale po komentarzach widzę, że nie jestem sama ;)
    Tak średnio mnie kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mam podobne odczucia, a jednak jednocześnie jest w nim coś, co sprawia, że go lubię pomimo wad ;)

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy pozostawiony komentarz, mam nadzieję, że miło spędziłeś czas czytając mojego bloga :)