26
lut
2014

malinowe masełko do ust

Hej!
Czy jest jeszcze ktoś kto nie zna tych masełek od Nivei? No przyznać się ;)
Było o nich głośno gdy się pojawiły, mają zarówno swoich fanów jak i przeciwników - do której grupy ja należę? Czytajcie dalej :)

Oto moja wersja:



Ładny metalowy pojemniczek, wygląda słodko. Nie otwiera się w torebce,  jednak ja korzystam z takiej formy pielęgnacji ust tylko w domu - bądź co bądź to jednak mało higieniczne...

Skład:

Konsystencja/kolor:

Konsystencja zbita, ale mięknie pod wpływem ciepła z palca. Łatwo je nabrać i zaaplikować na usta. Gdy nałożymy trochę więcej delikatnie bieli usta - mi to nie przeszkadza, stosuję je jako 'opatrunek na noc' czyli aplikuję grubą warstwę dzięki czemu budzę się z miękkimi ustami :).
Masełko jednak nie radzi sobie z suchymi skórkami - w żadnym stopniu nie pomaga się mi ich pozbyć. Nie odżywia też i nie nawilża spektakularnie - wykazuje tu raczej dość średnie działanie.
Za co należy mu się ogromny plus? Za zapach, który jest cudownie malinowy - no pychotka (szkoda że już tak nie smakuje ;))
Wydajność jest ogromna - będę je miała chyba wieki...

Ogólnie rzecz biorąc nie zachwyciło mnie zbytnio, jednak też nie zniechęciło, taki o kosmetyk bez którego da się żyć;)

Miałyście?

Pozdrawiam
Żan