24
lut
2014

Serum wygładzająco - regenerujące do końcówek włosów

Tak tak tak! Dobrze widzicie, dzisiaj znowu włosowo ;) Ostatnio trochę się na nie gniewam (no nie chcą się kręcić niedobroty jedne...), a więc podcięłam końcówki, trochę jakby odżyły ale w sumie to wielkich zmian nie ma - tyle że tych nieprzyjemnych w dotyku się pozbyłam.

A skoro już tak Wam gadam o końcówkach to dorzucę parę słów o serum wygładzająco - regenerującym do końcówek włosów od Joanny, z serii Apteczka Babuni.

Oto ono:

Ładna, zgrabna, biała tubka z prostą grafiką - dla mnie ok.
Stoi na głowie dzięki czemu nie ma problemu z zużyciem produktu do końca.

Zapach (jak cała ta seria) miodowo - mleczny. Smakowity ;)


Konsystencja lekka, nie zdarzyło mi się jeszcze z nim przesadzić, bez względu na to ile bym nakładała...
Ale uwaga niskopory! ;)

Skład:
(przepraszam że takie zdjęcie, jakbym nie cudowała to i tak mi coś nie wychodziło :( )

mamy silikony, czyli jakaś szansa ochrony jest


A teraz najważniejsze, czyli działanie :)
Czy serum to może nam wzmocnić końce? I tak i nie ;) Głównym problemem są proteiny zawarte w serum - w produktach bez spłukiwania łatwo bardzo o przeproteinowanie, zwłaszcza końcówek które i tak są narażone na najwięcej zniszczeń.
Jednak żaden włos nie funkcjonuje dobrze gdy mu nie dostarczamy żadnych protein - a więc serum działa świetnie, ale gdy nie stosujemy go ciągle.
Wiecie już, że moje włosy uwielbiają proteiny mleczne, a więc z powodzeniem stosowałam serum na całej długości - włosy zadowolone (o ile oczywiście nie przesadzałam z częstotliwością), miękkie, tworzyły piękne fale.

Podsumowując, jestem z niego zadowolona, ale na dłuższą metę nie jest ono dobrym pomysłem.
Nie kupię następnego opakowania - wolę jednak zwykłe serum a proteiny dostarczać w maskach  i odżywkach.

Pozdrawiam
Żan