16
gru
2013

Stronie od mechanicznych pilingów do twarzy, ale...

No właśnie, znalazłam ale! Oto ono:


Naprawdę sceptycznie podchodziłam do tego produktu bo już dawno przestawiłam się na pilingi enzymatyczne, jednak postanowiłam spróbować i nie żałuje!

Piling znajduje się w 60 ml tubce o ładnej kolorystyce, jednak dla mnie trochej słabej grafice - lubię jak kosmetyki ładnie wyglądają jednak spokojna głowa, nie oceniam na tej podstawie ich zawartości :).


Piling ma gęstą, treściwą konsystencje, łatwo się go rozprowadza na twarzy. Ziarenka faktycznie są dość duże - jednak nie powodują podrażnienia, byłam w niezłym szoku jak to odkryłam.

Piling łatwo wydobywa się z tubki, dzięki czemu będzie można wykorzystać go do końca.

Zapach jest całkiem przyjemny, taki trochę jakby kremowy? :)


A jak z działaniem?
Musze przyznać że świetnie! Skóra jest wygładzona i co ciekawe nie podrażniłam sobie policzków, które np po korundzie wyglądały jakbym się różem natarła...  A tutaj nic - tylko wygładzenie, odświeżenie, usunięcie suchych skórek... Dodatkowo piling nie wysuszył mojej twarzy, dodał jej świeżości. Na prawdę świetnie się spisał!


A teraz skład:
 aqua, cetearyl alcohol, glycerin, glyceryl stearate, isopropyl myristate, juglans regia shell powder, polyethylene, hyaluronic acid, cetaereth-20, argania spinosa kernel oil, cocamide dea, propylene glycol, hamamelis virginiana leaf extract, hydrolyzed silk, sodium laureth sulfate, acrylates, triethanolamine, allantoin, polysorbate 20, peg-20, glyceryl laurate, tocopherol, linolein acid, retinyl palmitate, dmdm hydantoin, parfum, methylchloroisothiasolinone, methylisothiasolinone, disodium edta, Cl 77492, Cl 77981.

Cena: ok 9 zł


Miałyście go może?
Pozdrawiam
Żan