6
wrz
2014

Nawilżający krem matujący do twarzy od Tołpy

Hej!
Dziś recenzja kremiku, który pojawił się w denku sierpniowym :). Używałam go przez dwa miesiące i jakoś nie mogłam się zabrać wcześniej za tą recenzję ;).
Ale dziś wreszcie jest!


Kremik znajduje się w tubce, która to z kolei zamknięta jest w kartoniku. Jak zwykle to bywa z opakowaniami Tołpy jesteśmy wręcz zbombardowani ciekawymi informacjami o produkcie, o składnikach w nim zawartych, o tym jak dbać o skórę...


A wszystko napisane ciekawie, przejrzyście, zawsze przeczytam wszystko!

Podoba mi się wygląd graficzny tego produktu, zresztą tak jest przy większości produktów od Tołpy.
Linia botanic z amarantusem jednak nie należy do moich ulubionych. Zapach mimo, że nie jest brzydki, delikatnie mi przeszkadza - to jednak nie moje gusta.
Na szczęście nałożony na twarz kremik szybko wietrzeje i zapach nie zostaje ze mną na długo. Ale przyznaje, przywykłam do niego, pod koniec opakowania już mnie tak nie drażnił.


Producent określa ten krem jako lekki - i taki właśnie jest. Bardzo delikatny, szybko się wchłania, nie roluje się, nie zostawia żadnej nieprzyjemnej warstwy.
Stosowany 2 razy dziennie wystarczył mi na 2 miesiące, przy czym z łatwością wycisnęłam ostatnie krople tego kremu dzięki tubce, w której się znajdował.
Chociaż wiecie, że nie lubię odkręcanych opakowań, tu jakoś to zniosłam ;).


Jeśli chodzi o działanie, to muszę zacząć od tego, że kremik ten nawilża, owszem, ale bardzo delikatnie. Jeśli jesteś suchelcem, po prostu po niego nie sięgaj. Czy produkt ten matuje? Sama nie wiem... Ja bym tego matowaniem nie nazwała, to nie jest ten efekt jak przy pudrze, bardziej coś w stylu gdy mamy oczyszczoną twarz i wyglądamy świeżo. Dokładnie taki efekt nam daje - świeży, naturalny wygląd cery, która jest zadowolona ;).
Krem nie zapycha, nie podrażnia, nie spowodował uczulenia.

Skład:

Polubiłam go za to, że był taki lekki, moja skóra sobie oddychała, przy czym była zadowolona z pielęgnacji ;). Spisał się w miesiące letnie i na takie właśnie go polecam. Na jesień i zimę może się okazać za mało odżywczy.

Miałyście z nim do czynienia?