17
wrz
2014

Olej arganowy po mojemu

Hej, hej, hej!
Spieszę do Was z radosną nowiną, że zostałam przyjęta na studia drugiego stopnia! Cieszę się tak bardzo, że mogłabym skakać pod sufit ;). Dziś pędzę robić badania i składać papierki. A dla Was zostawiam moje przemyślenio - receznję na temat uwielbianego przez wszystkich oleju arganowego.

Zauważyliście ten szał? Olej arganowy jest wszędzie! Kremy, odżywki, szampony, balsamy, zmywacze do paznokci (!). Jeden wielki BUM! Wychwalany jest pod niebiosa jako cud nad cudy. Działa u każdego i zawsze! Ale czy na pewno?

Mój olej trafił do mnie od ManufakturyAptecznej (FB) na spotkaniu blogerek w Lublinie. Od kiedy go otrzymałam postanowiłam gruntownie go przetestować i sama określić jak to jest z tym złotem Maroka.

A więc zacznę od początku i tak jak mam to w zwyczaju od opisu opakowania :).


Znacie mnie już trochę i wiecie, że lubię prostotę i szalone opakowania. Wszystko co jest pomiędzy nie przyciąga mojego spojrzenia. W tym wypadku mamy do czynienia z prostotą, jak patrzę na tą etykietę mam pozytywne skojarzenia.

Wspominałam Wam już, że logo firmy budzi moją sympatię i wzbudza zaufanie, ale i tak się powtórzę (w końcu ktoś mógł to przegapić ;))


Buteleczka miała otwarcie zabezpieczone folijką, a więc dopiero po jej zdjęciu zobaczyłam, że mój olej jest uszkodzony. Nie nacieszyłam się więc ładną buteleczką... Musiałam przelać zawartość do innego opakowania.


Olejek arganowy otrzymywany z drzewa arganowego naturalnie rosnącego w Maroko charakteryzuje się wysoką zawartością kwasu linolowego i oleinowego, bogaty jest w polifenole, tokoferole (przeciwutleniacze), dodatkowo zawiera sterole, karotenoidy, ksantofile i skwalen.
  • Olejek jest przeznaczony szczególnie do pielęgnacji delikatnej i suchej skóry, chroni skórę przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych oraz przed jej nadmiernym wysuszeniem. 
  • Olejek arganowy hamuje procesy starzenia, redukuje zmarszczki, nawilża, rewitalizuje i poprawia elastyczność skóry, przez co skóra nabiera wyraźnie młodszego wyglądu. 
  • Polecany kobietom z problemami skórnymi związanymi z menopauzą. 
  • Zalecany przy leczeniu ran, łuszczycy, wyprysków skórnych (skaz po trądziku i ospie), ułatwia gojenie blizn i stanów zapalnych skóry. 
  • Wspomaga pielęgnację cery trądzikowej i ogranicza ilość sebum, zmniejsza tym samym tendencję skóry do przetłuszczania. 
  • Nadaje włosom naturalny połysk, wytrzymałość, jedwabistość i miękkość, przywraca naturalny stan kruchym i łamliwym paznokciom. 
(informacja ze strony Manufaktury Aptecznej)

Olej jest prawie bezbarwny i całkowicie dla mojego nosa bezwonny. bez wątpienia argan należy do tych 'cięższych' olei. Jednak przyjemnie dosyć się z nim współpracuje.
Mam nadzieję, że jesteście ciekawi moich przemyśleń po-testowych na jego temat. :)

JA - WŁOSY - OLEJ ARGANOWY
Od razu wam zdradzę, że tu miłości nie ma. Nie 'zatrybiło' między nami.
Olejek ten powodował, że moje skłonne do puszenia włosy puszyły się jeszcze bardziej. Znikał blask moich włosów, do którego zdążyłam się już przyzwyczaić bo rzadko co niszczyło mi ten efekt.
Nie pomogły różne techniki olejowania, ani zmiana czasu. Efekt zawsze był ten sam: puch, brak blasku a czasami nawet pojawiała się szorstkość.
Właściwie to już wcześniej miałam takie przypuszczenia, ponieważ kosmetyki do włosów z dodatkiem tego oleju sprawiały, że moje włosy nie prezentowały się dobrze. Eksperyment z czystym olejem tylko to potwierdził.


JA - CIAŁO - OLEJ ARGANOWY
Jako, że eksperyment włosowy się nie sprawdził, przeszłam z testami dalej i zajęłam się swoim ciałem.
Tutaj uzyskałam efekt połowiczy ;) O co chodzi? Olej spisał się świetnie od pasa w dół, a wyżej niestety już nie.
A więc jak właściwie działał? Otóż po kąpieli gdy skóra jeszcze była lekko mokra wcierałam olej w całe ciało (np prawie  moje plecy omijałam, wiecie dlaczego). Co mi dawał ten zabieg?
Po pierwsze olej w ten sposób nałożony wchłania się dużo szybciej, skóra staje się nawilżona i przyjemnie napięta. Nie pozostaje żadna tłusta i nieprzyjemna warstwa. Nie lepię się i mogę od razu praktycznie zakładać ubrania.
Skóra nóg go pokochała. Całkowicie. Jest nawilżona na długo, bardzo długo. Do tego stała się bardziej jędrna (a przynajmniej tak się prezentuje) - po ponad 2 tygodniach. Dodatkowo jest wygładzona i przyjemna w dotyku. Uwielbiam ten efekt.
Dlaczego jednak od pasa w górę już nie było tego efektu? Wynika to pewnie z mojego odczuwania... Chodzi mi o to, że ja po prostu bardzo nie lubię smarować się olejkiem po tułowiu, jest mi źle z tym już psychicznie, a więc moje ciało również nie reaguje najlepiej...
Natomiast jeśli chodzi o kończyny górne (yep, używam słownictwa 'branżowego' bo jak się wyrażam inaczej to mam wrażenie, że mówię niepoprawnie ;) ) to mam z nimi okresowo problem podobny do tego na plecach, który nasila się po tym oleju - innymi słowy ma wysyp na ramionach po nim.
Sprawa jest o tyle dziwna, że gdy dodaje oleju do kąpieli by później nie musieć się nim smarować efektu takiego nie uzyskuje. Skóra jest nawilżona to fakt, ale już nie ma ani zapychania, ani efektu wow przy nogach.


Jeśli chodzi o inne sposoby użycia:
- na twarzy kompletnie się nie sprawdził, ale muszę przyznać, że mało który olej się u mnie tu spisuje, jak na razie tylko konopny dał rade...
- olejowałam nim skórki i jak miałam z nimi problemy, tak dalej mam (i nie chodzi tu o długość kuracji bo wcześniej miałam olej arganowy innej firmy i kuracja trwała prawie 2 miesiące)
- w mieszankach zarówno włosowych/cielesnych ;)/twarzowych również się u mnie nie wykazał, albo nic do mieszanki nie wnosił albo wręcz psuł efekt w związku z czym miałam albo puch na włosach, albo wypryski na twarzy


Podsumowując: olej arganowy wg mnie nie jest produktem cud, często jest aż za bardzo chwalony, jak mam być szczera podobne efekty uzyskiwałam na ciele przy olejku ze słodkich migdałów. Wiem, że nie będę zaopatrywała się w kolejne buteleczki tego 'złotka'.

Cena: od 34,90 (KLIK)

Jestem za to bardzo ciekawa waszych spostrzeżeń na jego temat.