13
lip
2013

Moje hennowanie

Bardzo nie lubię się w rudościach, które zawdzięczam jeszcze starej pomyłce z wypłukanej brązowej farby i potem złym wyborem henny. Walczyłam z nią farbą drogeryjną, zeszła po miesiącu znowu pokazując cudowny odrost i rudość :/. Tym razem postawiłam na Khadi - ciemny brąz.

Od razu mówię - nie jestem ekspertem  od henny, nigdy nie byłam i prawdopodobnie nie będę, dodatkowo mam dwie lewe ręce do takiego farbowania, ale uważam że tak będzie lepiej dla moich włosów :).

oto moja henna:


A teraz jak się za to zabrałam.
najpierw wyrypałam włosy tym szamponem:



gdy wyschły przygotowałam hennę tak jak było w dołączonej ulotce. Zużyłam pół opakowania, które zalałam ciepłą wodą. Mieszałam takim wałkiem/tłuczkiem do rozcierania masy na ciasto ;) nie wiem jak dziewczyny mogą wymieszać hennę widelcem, u mnie zawsze zostają grudki :o.


W każdym bądź razie dałam rade!

Wymieszałam, nałożyłam na włosy - było ciężko, upaćkałam nawet nogi ;)
Zawinęłam się folią, na to czapka i jeszcze ręcznik. Tak przesiedziałam jakieś 1 h 40 min łuskając orzechy. Następnie wszystko zmyłam samą wodą i nie nakładałam żadnej odżywki.
Na początku włosy były nieźle splątane ale w raz z upływającym czasem były coraz bardziej miękkie w dotyku i te moje kołtunki znikały po przeczesaniu zaledwie palcami.

A teraz może czas na efekty ;)

Włosy przed henną (po samym wyrypaniu więc puch ;))


Po hennie:




Co myślicie? Ja jestem zadowolona, chociaż znalazłam trochę włosów które musiałam jakoś pominąć :/ cala ja! dobrze że mam jeszcze pół opakowania henny :))

Pozdrawiam
Żan