4
lip
2014

Relacja z wizyty Bonsai Spa



Witajcie!
Dziś trochę z innej beczki. Dzięki Magdzie z bloga The Woman Life miałam możliwość zakosztowania relaksu proponowanego przez Bonsai Spa. Co to był za zabieg, o samym Spa i moich wrażeniach przeczytacie w dalszej części posta :).

Prawda, ze bon cudny? :)

A teraz trochę informacji, ze strony SPA:

Instytut URODY BONSAI SPA to salon kosmetyczny, fryzjerski & SPA w stylu japońskim.

BONSAI to wyjątkowe miejsce, w którym w atmosferze pełnej życzliwości i pozytywnej energii, spełniamy życzenia Pań i Panów chcących się zrelaksować oraz zadbać o wygląd.

Instytut BONSAI został stworzony przez ludzi z pasją, profesjonalistów posiadających wieloletnie doświadczenie w kosmetyce twarzy oraz ciała. W ofercie BONSAI znajdziecie Państwo szeroką gamę zabiegów kosmetycznych, fryzjerskich oraz SPA indywidualnie komponowanych do Państwa potrzeb.
Spośród zabiegów na szczególną uwagę zasługują te, które przybierają charakter rytuałów - podczas ich wykonywania nasi eksperci dbają, aby skutecznie odprężyć Państwa ciało i ukoić zmysły. Zabiegi wykonywane są z należytą precyzją i dokładnością, w orientalnych wnętrzach o unikalnym charakterze.


Sam Instytut znajduje się w tym samym budynku co hala Globus, łatwo tam trafić :).

Już na wejściu jesteśmy otoczeni zapachami, delikatną muzyką i chłoniemy klimat miejsca.

Wszystkie szczegóły są dopracowane, wnętrze jest na prawdę śliczne. Wszędzie palą się świece, które dodają dodatkowego nastroju miejscu i sprzyjają rozluźnieniu. Jeśli mamy ochotę dostaniemy coś do picia, a w oczekiwaniu na zabieg możemy się rozsiąść na bardzo wygodnej kanapie :).


Promocje na lipiec:

Uwielbiam takie dekoracje -nadają klimatu, nie uważacie? :)

Jako, że sama mam jakieś pojęcie o masażu, nie mogłam doczekać się zabiegu, więc by się czymś zająć przeglądałam broszurki leżące na stoliku:


Jak widać, masaż relaksacyjny był mi bardzo potrzebny ;). Miałam ostatnimi czasy wiele stresów i mało czasu dla siebie. Mój organizm mi o tym dotkliwie przypomina - nadal nie wyszłam z głupiego przeziębienia i źle sypiałam. 

Jak więc zareagowałam na zabieg? Do tego dojdziemy ;).


Gdy już wszystko zostało przygotowane zostałam zaproszona przez masażystę -  Ozgura Ilertena na dół do odpowiedniej sali.


Jak widzicie, wszędzie towarzyszył mi blask świec :)

Dostałam własną szafeczkę, w której mogłam zostawić swoje rzeczy, rozebrać się - dostałam jednorazową bielizną, owinąć ręcznikiem i założyć jednorazowe klapeczki.


Gdy już byłam gotowa zostałam zaproszona do gabinetu i zaczął się mój relaks ;)


Teraz chciałabym Wam trochę opowiedzieć o masażu, który miałam wykonywany. Najpierw informację, które zaczerpnęłam ze strony Spa a później moje wrażenia :).

A więc miałam robiony masaż świecami całego ciała.
Masaż ten jest magicznym rytuałem  z użyciem  wosku, który po zapaleniu świecy zamienia się w ciepły  aromatyczny olej.
Świece te utworzone zostały z mieszanki szlachetnych maseł i olejów roślinnych najwyższej jakości. Podgrzane oleje doskonale rozprowadzają się na skórze, zapewniając jej ochronę i nadając niepowtarzalny zapach.
Masaż dostarcza wyjątkowych wrażeń działających zarówno na zmysły jak i na ciało. Mieszanka tworząca świecę rozpieszcza skórę bogactwem witamin oraz składników regenerujących, zapewniając jej długotrwałą miękkość, nawilżenie i piękny, młody wygląd. Skóra staje się odżywiona, elastyczna i jedwabiście gładka.
Niepowtarzalne aromaty świec sprawiają, że masaż staje się wyjątkowym, niezapomnianym przeżyciem, które wprowadza w stan zmysłowych doznań i głębokiego odprężenia.

Zabieg odbywał się przy przygaszonym świetle, grała relaksująca muzyka, paliły się świece - czyli prawie nic mi nie brakowało do pełnego relaksu. Pisze prawie, ponieważ zabrakło mi zapachu. Świece do masażu mają dla mnie bardzo subtelny aromat i poczułam go dopiero pod koniec gdy miałam masowaną głowę (swoją drogą miałam włosy później jak natapirowane ;)). Dla mnie to za mało, nie wiem jak Wy, ale ja potrzebuję zapachów, wtedy czuję się najlepiej i mogę 'odpłynąć'.

Masażysta poinformował mnie na początku bym dała znać gdyby masaż okazał się za mocny, po czym zaczął się masaż. Osoby które uważają, że by się krępowały uspokajam, że praktycznie cały czas jesteśmy przykryte ręcznikiem - odsłaniana jest tylko konkretna okolica ciała :). Nie trzeba się również godzić na masaż klatki piersiowej, także spokojnie ;) Masaż jest w końcu dla nas, mamy się zrelaksować a nie jeszcze bardziej spiąć:).

Ruchy były delikatne, powolne, w rytm muzyki, sprzyjało te relaksowi. Brakowało mi tylko skupienia się na miejscach, które miałam bardzo wyraźnie napięte, no ale cóż, nie można miec wszystkiego ;). Po zakończeniu masażu, który trwał około godzinę, zostałam poinformowana, że mam poleżeć sobie jeszcze spokojnie 5 min, po czym mogę się ubrać. Masażysta wtedy zostawił mnie samą i w spokoju mogłam doprowadzić się do ładu :).

Jest jednak rzecz, która psuła mi cały efekt, a poczułam ją po jakichś 20 min - a mianowicie zaczęło być mi zimno. Stopy i ręce miałam lodowate... Fakt ten, niestety przesłonił mi obraz całego masażu bo po pół godzinie to już myślałam kiedy koniec i kiedy wreszcie będę się mogła ubrać i wyjść na słońce...

cudny kominek w łazience :)

Tak więc jak widzicie, u mnie pełen relaks się nie dokonał za sprawą zimna... Ale noc przespałam lepiej, więc jakiś efekt został osiągnięty.


Jestem ciekawa czy kiedyś miałyście okazję poddać się masażowi. Jakie były Wasze wrażenia?