4
lut
2013

Miód

Już po sesji u mnie, więc chciałabym wam przedstawić co podczas jej trwania odkryłam. Jak wiadomo, zamiast się uczyć szukałam innych ciekawych rzeczy do zrobienia... Ponieważ od dawna mojej myśli kręciły się wokół miodu, postanowiłam wreszcie znaleźć na niego jakiś sposób.


Dlaczego akurat miód?
Jak wszystkie wiemy miód świetnie nawilża, a moje włosy tego potrzebują. Dodatkowo miód w moim domu jest zawsze, co również jest plusem do testowania go :).

 Każda z Was pewnie zna sposób by dodawać miód do gotowych masek, niestety u mnie ta forma się nie sprawdza, nie ma żadnej różnicy w działaniu... Trochę mnie to do modu na długi czas zniechęciło. Postanowiłam jednak dać mu drugą szansę, tym razem w trochę innym wydaniu.
Nie wiem czy już wam wspominałam, ale lubię robić sobie mgiełki nawilżające (woda+aloes+pantenol) pod olej. Tym razem postanowiłam dodać jeszcze miodu.


Mgiełkę taką rozpyliłam na włosach i zakremowalam się isanka kakaową.
Włosy się posklejały i usztywniły (spodziewałam się tego, dałam naprawdę sporo miodu)
Oto jak wyglądały (ten efekt też mi się spodobał, bo przed rozpyleniem mgiełki były prawie proste)

(przepraszam za jakość zdjęcia, nie było dobrego światła)

Za to po zmyciu (trzymałam ta mieszanką koło 4 godzin) włosy były cudowne, mięsiste takie, czuć że nawilżone...
wreszcie miód zadziałał.


Następnym razem do mieszanki dodałam też olej, włosy były w efekcie mniej sklejone..
mam zamiar przetestować jeszcze sposób z olejowaniem z odzywką, tylko muszę najpierw jakąś zakupić ;)
Będę też starała się jakoś bardziej zniwelować to sklejenie i wykorzystać jakoś miód do stylizacji moich włosów. O efektach będę was informowała na bieżąco :)



Co Wy na to? Wypróbujecie? 


Ps. Jeszcze taka drobne uwaga, trzeba uważać przy rozpylaniu ;) ja miałam trochę poklejoną podłogę ;) drugi raz robiłam nad wanną :)