6
lut
2013

Moj wcierka - podsumowanie

Mam nadzieję, że jeszcze pamiętacie moją wcierkę do skóry głowy :D
Jeśli nie, oto LINK do niej



Minął już miesiąc jej stosowania. Zużyłam przez ten czas jej cztery wersje.
Pierwsza się okazała strasznym śmierdzielem ;), to przez rzepę, do następnych wersji już nie dodawałam.
W wersji numer dwa pojawił się za to olejek rycynowy, jednak nie wniósł nic ciekawego więc już w 3 go nie było. W ostatnich dwóch zwiększyłam ilość kofeiny farmaceutycznej.

Po usunięciu ze składu soku z czarnej rzepy wcierka pachniała bardzo ładnie szałwią, już wam o tym wspominałam, że bardzo lubię ten zapach :).

Jak stosowałam:
-przed każdym myciem
-co najmniej na 2 godziny

Co zauważyłam:
- zmniejszenie przetłuszczania się włosów
- na początku zmniejszenie wypadania, niestety potem wypadanie się zwiększyło, nie wiem czy to skutek zwiększonej ilości kofeiny czy stresu w jakim przez ostatnie dwa tygodnie byłam (sesja), więc ciężko mi ocenić działanie wcierki na wypadanie...
- przyrost większy, jednak mimo wszystko dość nieznacznie, przyśpieszył o pół centymetra.

Jak oceniam:
ogólnie nie zawiodłam się na niej, wiem, że do niej wrócę, jednak teraz chcę przetestować parę innych wcierek

A czy Wy macie jakieś swoje przygody z domowymi wcierkami? Podzielicie się swoją opinią?