W styczniu jak już wcześniej pisałam miałam dość duże, niezapowiedziane denko. Zrobiło się przez to dość pusto w moim kosmetykowym kuferku, także musiałam pouzupełniać luki. :) Oto co wpadło w moje ręce:
1. Kule do kąpieli z Biedronki, 7 zł za opakowanie, wybrałam wersję owocową i słodką
niedługo napisze o nich coś więcej
2. Maszynki do golenia (bardzo lubię te biedronkowe)
3. Żel micelarny BeBeuty, uwielbiam myć nim twarz, dodatkowo bardzo podoba mi się jego zapach :)
4. Płyn micelarny BeBeuty, z moim makijażem radzi sobie bez problemu, siostra tez zadowolona, mama przemywa nim twarz po myciu mydełkiem, kupiłam na spróbowanie, ale już robię zapasy ;)
5. Szampon Bambino, kupiłam z myślą o mamie, której nie pasują delikatne szampony, niestety nie sprawdził się, swędzi ją po nim głowa, myślałam, że w takim razie ja go zużyje, niestety mój skalp tez się z nim nie polubił... Może jest któraś chętna na jakąś wymianę?
6. Szampon Babydream, w fazie testów ;)
7. Siemię lniane :) zaczęłam wreszcie kurację z siemieniem i już czuję, że mój brzuch jest mi wdzięczny :)
A oto i ostatni zakup, maska Bingo, za zdaną sesję :)
(jakby były chetne jakieś dziewczyny z Lublina, to na Biernackiego 1, jest taka BożaApteka, maja tam wszystkie produkty bingo, zioła, Jantar, Z GP parę rzeczy
za tą maskę zapłaciłam 15,50, trochę drogo, ale jak bym chciała jedną czy dwie kupować przez internet to się opłaca)